Jess French, „Ratujmy zwierzęta” – RECENZJA

Nieczęsto się zdarza, by trafiała w moje ręce książka przeznaczona dla dzieci (a wierzcie mi – jest tych książek bardzo dużo), która jest jednocześnie tak pięknie wydana, tak mądra, a przy tym czytelna, łatwa w odbiorze i przede wszystkim tak potrzebna! Jess French, brytyjska weterynarka, obrończyni przyrody i prezenterka telewizyjna, przygotowała dla dziecięcego czytelnika nie lada gratkę. To album zwierząt, których egzystencja na naszej planecie jest zagrożona na skutek działalności człowieka. Autorka przedstawia w nim tygrysy, orangutany, diabły tasmańskie, koralowce, czarne nosorożce i wiele innych gatunków zwierząt, bez których dziś nie wyobrażamy sobie życia na Ziemi. W sposób przystępny i ciekawy, bez nadmiernych emocji i nawoływań, przekazuje fascynujące fakty o ich życiu, o tym, co im zagraża i jakie działania podejmuje się, by je ratować. Piękne i nowoczesne ilustracje Jamesa Gillearda uzupełniają tę wiedzę i sprawiają, że książki „Ratujmy zwierzęta” po prostu nie chce się odkładać na półkę.

„Od poszukiwania gibonów w Tajlandii po spryskanie wydzieliną skunksów w Patagonii – miałam szczęście, bo mogłam doświadczyć kontaktu z tymi wszystkimi dziwnymi i wspaniałymi stworzeniami w ich naturalnym środowisku. Odwiedzanie tak odległych miejsc jest jak wejście do innego świata, gdzie wszystko jest możliwe” – pisze Jess French w krótkim wstępie. Niestety to, co ujrzała autorka podczas swoich podróży, nie tylko ją oczarowało, ale i przeraziło. Tak wiele wspaniałych gatunków zwierząt jest dzisiaj krytycznie zagrożonych. Sprawiają to zanieczyszczenia, zmiany klimatyczne, wylesianie, kłusownictwo i inne czynniki powodowane działalnością ludzką. „Obecnie zagrożonych jest ponad 10 tysięcy gatunków, które mogą zniknąć z powierzchni Ziemi na zawsze” – mówi Brytyjka. – „Wymarcie jakiegokolwiek gatunku będzie miało ogromne konsekwencje dla roślin i innych zwierząt, które przeżyją. Niektóre zwierzęta są tak wyjątkowe, że jeśli wyginą, na naszej planecie nie pozostanie nic podobnego do nich”.

Książka „Ratujmy zwierzęta” powstała zatem po to, by przekazać dzieciom (a przy okazji także ich opiekunom) wiedzę o zagrożonych stworzeniach, ale też, by pokazać, w jaki sposób się im pomaga. Stąd przy niedługim opisie każdego gatunku znajdują się informacje, co jest dla niego największym niebezpieczeństwem, a także – jakie podjęto działania mające na celu ich ochronę. Jeśli więc czytamy o jakże charakterystycznym mieszkańcu Afryki, nosorożcu czarnym, dowiadujemy się, że największym zagrożeniem dla tych zwierząt jest kłusownictwo. Nielegalni kłusownicy zabijają nosorożce dla ich rogów, które zazwyczaj mieli się i wykorzystuje w tradycyjnej medycynie chińskiej. W niektórych rezerwatach więc zamieszkałych przez nosorożce ostrożnie usuwa im się róg, by nie miały już wartości dla kłusowników.

Album zamyka „Wezwanie do działania” – czyli garść informacji, co powinno się zrobić, by zmienić przyszłość zagrożonych gatunków, a właściwie całej planety. Jednocześnie autorka zwraca się do czytelnika: „(…) nie musisz być przeszkolonym ekologiem, by pomóc. Istnieje wiele sposobów, by zaangażować się w ochronę środowiska, bo nawet małe zmiany Twoich przyzwyczajeń mogą mieć wpływ na otoczenie”. Następnie zachęca do przemierzania krótkich dystansów pieszo, segregowania śmieci, troski o to, by nie kupować przedmiotów jednorazowego użytku i innych ważnych działań, które można podejmować w codziennym życiu. Zaręczam Wam, że po lekturze książki te wskazania staną się dla dzieci bardzo ważne!

Dla czytelnika w jakim wieku jest to książka? Otóż nie chciałabym ściśle ograniczać grupy odbiorców. „Ratujmy zwierzęta” można czytać i oglądać już z przedszkolakami, książkę mogą czytać także starsze dzieci, a i osoby dorosłe na pewno też bardzo wiele z niej wyniosą. Ważne jest, by zachęcać do walki o zagrożone gatunki odbiorcę w każdym wieku. Tylko od człowieka przecież zależy, czy to się uda.

Gorąco polecam!
Agata

Jess French „Ratujmy zwierzęta”, il. James Gilleard, przeł. Sylwia Chojnacka, Wydawnictwo Wilga, Warszawa 2019, ilość stron: 63.

3 myśli w temacie “Jess French, „Ratujmy zwierzęta” – RECENZJA

    • To prawda, książka jest pięknie wydana, mądra i bardzo interesująca. Uwrażliwia czytelników na problemy ekologii. Często do niej z synkiem wracamy:)
      Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *