Marie Lu, „Wszechdrzewo”, SPIRIT ANIMALS, tom 7 – RECENZJA

Marie Lu, „Wszechdrzewo”, seria SPIRIT ANIMALS, tom 7, przeł. Michał Kubiak, Wydawnictwo Wilga, Warszawa 2017.

„Wszechdrzewo” to siódmy i ostatni tom cyklu SPIRIT ANIMALS, popularnego wśród młodzieżowych czytelników na całym świecie. Autorką tej części jest Marie Lu, amerykańska autorka chińskiego pochodzenia.

Zajrzyjmy więc do Erdas raz jeszcze!

Czworo naszych przyjaciół: Conor, Abeke, Meilin i Rollan, podczas ostatnich części cyklu zostało rozdzielonych. Dziewczyny: Abeke i Meilin, znalazały się w niewoli u Zdobywców. Meilin pozostaje w niej nadal – za sprawą trującej Żółci kontrolę nad umysłem dziewczyny ma wielka kobra Gerathon i jest w stanie zmusić ją do każdego działania, nawet walki przeciwko najbliższym jej osobom. Abeke zaś powróciła do Zielonej Przystani dzięki pomocy Shane’a, który jak się jednak okazało wykorzystał łatwowierność dziewczyny i okrutnie zadrwił z jej uczuć. Pomógł jej w ucieczce i powrocie do przyjaciół tylko po to, by samemu znaleźć do nich łatwą drogę i porwać przechowywane przez nich talizmany (mają one niezwykłą moc, a posiadanie wszystkich może oddać władzę nad światem potężnemu gorylowi Kovo, do czego Zielone Płaszcze nie chcą dopuścić).

Teraz spośród zgromadzonych z trudem talizmanów Zielonym Płaszczom pozostały jedynie dwa. To mało, ale wciąż jest jeszcze szansa na uratowanie Erdas. W Zielonej Przystani zapada decyzja: czas wyruszyć przeciwko Pożeraczowi, gorylowi Kovo i innym Wielkim Bestiom stojącym po ich stronie. To będzie bardzo trudna walka, prawdopodobnie najtrudniejsza, jaką Zielonym Płaszczom przyszło stoczyć. Ale też jej stawka jest bardzo wysoka – chodzi o ostateczne rozstrzygnięcie losów świata. Nie czekajcie zatem dłużej – bierzcie książkę do ręki. Niech na waszych oczach rozstrzygnie się finalne starcie!

Miłośnicy „Spirit Animals” znajdą w ostatniej części cyklu wszystko, do czego zostali przyzwyczajeni: niebezpieczną przygodę, wartką akcję, ciekawe postaci… Autorka, Marie Lu (gdyż jak pewnie pamiętacie każdą część cyklu napisał kto inny), dołożyła też swoją własną cegiełkę do świata Erdas, kreowanego poprzez wszystkie tomy przez różnych twórców. Pisząc o wszechdrzewie, o kosturze cykli, w ciekawy sposób opowiedziała bowiem o konstrukcji Erdas, a nawet o jego metafizyce. Podkreśliła to, co jest tak istotne w całej serii „Spirit Animals” i co odróżnia ją od innych znanych serii fantasy – czyli niesamowitą więź, harmonię wręcz pomiędzy światem ludzkim i zwierzęcym.

Muszę być jednak do końca z Wami szczera i przyznać, że tom siódmy w porównaniu do poprzedniego jest nieco mniej dynamiczny, a autorka nie pociągnęła kilku interesujących według mnie wątków. Co mnie szczególnie zawiodło, nie pojawiła się już w nim postać dziewczyny Irtike i jej wyjątkowego zwierzoducha, brzydkiego lecz posiadającego niesamowite zdolności kretoszczura. Mimo to – i piszę to z pełnym przekonaniem – książkę czyta się naprawdę świetnie, a zakończenie perypetii czwórki przyjaciół nie powinno Was zawieść.

Na koniec jeszcze ciekawostka – wytwórnia Universal Pictures planuje ekranizację cyklu w postaci filmowej serii. Ma powstać „film familijny z pazurem”. Czekamy!!!

A tymczasem zabieramy się za lekturę kolejnego cyklu: „Upadek bestii. Spirit Animals”. Tom pierwszy nosi tytuł „Nieśmiertelni strażnicy”. Recenzji spodziewajcie się już wkrótce!

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz książki dziękujemy Wydawnictwu Wilga


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *