Philip Reeve, „Meluzyna i Mroczna Głębia” – RECENZJA

Meluzyna Noctis to dziecko znalezione w wieku niemowlęcym nad brzegiem morza. Znalazcą jest Andrew Noctis, Strażnik Burzomorza, najdalej na zachód wysuniętej angielskiej wyspy. Nie jest to jednak zwyczajne miejsce, chociaż wpisane zostaje w świat rzeczywisty. Strażnicy mają ogromnie odpowiedzialne zadanie – obserwację morza i czającej się w jego głębiach grozy. Meluzyna dorasta w Strażnicy Zachodzącego Słońca, a kiedy skończy jedenaście lat los wystawia ją na nie lada próbę. Czy dziewczynka podoła wyzwaniu i czy, wraz z innymi bohaterami powieści, uda jej się ocalić wyspę i jej mieszkańców? “Meluzyna Noctis i Mroczna Głębia” Philipa Reeve’a to książka z gatunku fantastyki, pełna tajemnic, mroczna, niejednoznaczna, a jednocześnie niepozbawiona humoru. Skierowana jest do dzieci w wieku 10+, ale ja – ze względu na jej wieloznaczność – rekomendowałabym wiek 12+.

Meluzyna to przybrana córka Andrew Noctisa. Mieszka w Strażnicy Zachodzącego Słońca wraz z panią i panem Skraveling i gdy ma 11 lat, jej opiekun umiera, pozostawiając po sobie małą dziewczynkę i wakat na stanowisku Strażnika Burzomorza. Funkcja ta ma olbrzymie znaczenie dla wyspy i jej mieszkańców, na domiar złego nie można jej podjąć ot tak sobie. Strażnikiem może zostać wyłącznie członek rodziny Noctis. Zatem wezwany z Londynu w trybie pilnym zostaje brat Andrew, Will, który przed laty opuścił wyspę i niespecjalnie ma ochotę na nią wracać. Nieoczekiwanie wolę do podjęcia przerwanej pracy, stałej obserwacji morza i prowadzenia Dziennika wyraża Meluzyna. Ma dopiero 11 lat i nie jest płci męskiej, ale nosi nazwisko Noctis, co oznacza, że przynajmniej do przyjazdu wujka może pełnić straż na Wieży. Chociaż jest jeszcze dzieckiem, to wyczuwa powagę sytuacji i brzemię ciążącej na jej rodzinie odpowiedzialności. I prędko okaże się, że groza czająca się w głębi morza, Gorm, to nie są jedynie legendy, mieszkańcom grozi realne niebezpieczeństwo, a największe Meluzynie – żywioł ma bowiem wobec niej specjalne plany. 

A czego właciwie chce Gorm? – zapytała w końcu? 

– Nie wiem, czy czegokolwiek chce. Gorm to morze, a morze to Gorm. To Moc, która drzemie w zachodnich głębinach. Czasem bywa łagodna, innym razem wpada w szał. Zdarzało się, że nękała Burzomorze i zabierała to, co miejscowym udało się zbudować. Po raz ostatni pojawiła się, kiedy John Noctis stawił jej czoło i wypędził z powrotem do morza. Od tamtej pory pozostaje w uśpieniu, ale wydaje mi się, że powoli budzi się do życia.

“Meluzuna Noctis i Mroczna Głębia” to powieść młodzieżowa z elementami fantastyki. Burzomorze znajduje się w zasadzie na obrzeżach świata, fikcja miesza się tu z rzeczywistością, miejsca istniejące naprawdę, jak Londyn, z tymi będącymi częścią świata wymyślonego przez Philipa Reeve’a. Opisuje on wyspę, której mieszkańcy, chociaż żyją otoczeni zewsząd przez morskie głębiny, boją się morza. Nie potrafią również w żaden sposób korzystać z jego łaskawości i darów, nikt tu nie zajmuje się rybołówstwem, chociaż pełno dookoła krabów i krewetek. Wiąże się to owianymi legendą wydarzeniami, w których to z morza właśnie wyłoniła się straszliwa istota, Gorm, i próbowała zniszczyć wyspę. Stąd również na Burzomorzu Strażnica Zachodzącego Słońca oraz Strażnicy stale żywioł kontrolujący i wypatrujący… No właśnie, czego?  

Spersonifikowana koncepcja morza nie jest w kulturze niczym nowym. Zresztą Philip Reeve przywołuje mityczne postaci – Talassę, Tetydę, Tiamat, Sednę czy T’ien Fei. Boginie morza, nimfy morskie spotykane w wierzeniach Starożytnych Greków, Baliblończyków, Inuitów czy Chińczyków, wszystkie – co istotne – w postaci żeńskiej, potężne i władające niszczącym żywiołem. Taka jest też Gorm, paraliżująca samym tylko wyobrażeniem o sobie Burzomorze i jego mieszkańców. Nie wszyscy jednak wierzą w te opowieści – Will Noctis, następny Strażnik, reprezentuje w powieści racjonalną postawę. Uważa, że wszystko, co się dzieje, można logicznie wytłumaczyć. Nawet on jednak będzie musiał skapitulować w obliczu nadchodzących wydarzeń, mało tego, w końcu i w nim obudzi się poczucie obowiązku, odpowiedzialności, a przede wszystkim odwaga, jakiej sam się nie spodziewał. 

Kluczową postacią w książce jest jedenastoletnia Meluzyna. Dziewczynka, którą przyniosło morze, wyspa jest jej domem, czuje jednak, że morze ją przyzywa, nieraz śni jej się, że woła ją po imieniu, czasem ma wrażenie, że ją obserwuje. Pomimo tego tylko ona jedna na wyspie nie boi się wody, wręcz jest nią zafascynowana. Dziewczynka prezentuje ogromną siłę charakteru, zaskakującą jak na swój wiek dojrzałość. Nie ma ona wątpliwości, że obowiązki po zmarłym przybranym tacie trzeba podjąć – w związku z tym od razu udaje się do Strażnicy i kontynuuje obserwacje, robi notatki. Kiedy trzeba się udać na drugi koniec wyspy, również nie zawaha się ani chwili. Dołącza tym samym do coraz liczniejszej gromady bohaterek literackich, imponujących swoją odwagą i wyborami, jakich dokonują. 

“Meluzyna Noctis i Mroczna Głębia” to bardzo ciekawa opowieść o żywiole, który niszczy, napawa lękiem, ale budzi też podziw, fascynuje. To historia o dojrzewaniu – czasem następuje ono, kiedy według metryki już dawno jest się dorosłym, odwadze, przyjaźni i miłości, która może mieć różne oblicza. Powieść jest wieloznaczna, zawiera czasem dość brutalne opisy, groza i humor splatają się tu w jedną całość. Rekomendowałabym ją dla młodzieży 12+. 

Ola 

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Literackim. 

Philip Reeve, “Meluzna Noctis i Mroczna Głębia”, przełożyła Maria Jaszczurowska, Wydawnictwo Literackie, Warszawa 2022, liczba stron: 291. 

2 komentarze do “Philip Reeve, „Meluzyna i Mroczna Głębia” – RECENZJA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.