Rose Lagercrantz „Lepsza miłość niż brak miłości” – RECENZJA

Zaczęły się ferie wielkanocne, a w żółtym domu – tym, w którym mieszka Dunia – nie ma oznak życia. Przekonują się o tym trzej koledzy z klasy dziewczynki. Chcą przekazać jej jajo pełne cukierków, podarunek od pani i wszystkich dzieci, gdyż Duni od bardzo dawna nie było w szkole.  Długo chorowała. Gdzie więc jest teraz? Czyżby w Uppsali, u swojej najlepszej przyjaciółki Fridy? Niestety nie, tam też jej nie ma. Frida zaś, która właśnie przyjechała na wakacyjną wyspę wraz z mamą i siostrzyczką, z tęsknoty za Dunią wrzuca do morza list w butelce. Tymczasem Dunia… Dunia załatwia bardzo ważne sprawy! I to gdzie?! W stolicy… O nie, nie zdradzę w stolicy jakiego pięknego europejskiego państwa. Przekonajcie się sami.

„Lepsza miłość niż brak miłości” to kolejna, siódma już, część przygód Duni autorstwa duetu dwóch Szwedek: pisarki, Rose Lagercrantz, oraz ilustratorki, Evy Eriksson. To bliska życiu opowieść o świecie widzianym z perspektywy dziecka, o jego problemach, emocjach, ważnych wydarzeniach. To lektura, którą czyta się jednym tchem (bez względu na to, czy jest się doświadczonym, czy też początkującym czytelnikiem), gdyż w porywający sposób opowiada o sprawach pozornie zwyczajnych, a jednak dla bohaterki bardzo istotnych. Ba! Może wręcz najważniejszych, bo związanych z miłością (tata Duni ma się ponownie ożenić) i z przyjaźnią.

Książka ma bez wątpienia wyjątkowy urok – za sprawą wartkiej, lekko płynącej, choć niebanalnej, historii, za sprawą świetnych ilustracji (o czym więcej za chwilę), a przede wszystkim dzięki postaci samej Duni. Jest to bowiem bardzo wdzięczna bohaterka. Zupełnie nie dziwi fakt, że ma tylu sympatyków. Dunia jest wrażliwa, energiczna, jest optymistką (napisała nawet książkę „Moje szczęśliwe życie”). A co najważniejsze – nigdy się nie poddaje, walczy o przyjaźń, o szczęście – nie tylko swoje, ale i swoich bliskich – nawet wtedy, gdy okoliczności jej nie sprzyjają. To bardzo pozytywny wzór dziecięcego bohatera, a jej perypetie mogą mieć dla dziecięcego czytelnika wartość terapeutyczną.  Dunia przeżywa realne problemy, takie, które zdarzają się dość często: rozłąkę z przyjaciółką, poważną chorobę, rozstanie taty z narzeczoną. Czytelnik zaś wraz z nią przeżywa emocje i wraz z nią je pokonuje.

I wreszcie element książki, o którym nie mogę nie wspomnieć. Myślę oczywiście o warstwie graficznej, doskonale uzupełniającej treść (nie bez powodu wydawca umieścił na okładce nazwiska  obu autorek w jednej linii). Eva Eriksson jest znaną ilustratorką książek dla dzieci, świetnie wpisującą się w tradycję szwedzkiej ilustracji. Wykonane piórkiem i tuszem czarno-białe prace, niektóre oszczędne w formie, nie za bardzo precyzyjne, ale za to świetnie oddające ruch postaci, nastrój i klimat opowieści, przypominać mogą rysunki samej Tove Jansson.

Duża liczba ciekawych ilustracji, niewielka ilość tekstu na stronie, duża czcionka, a także prosty w odbiorze tekst – powodują, że wydawca słusznie poleca książkę początkującym czytelnikom (6-8 lat). Ja sądzę, że jest to również doskonała lektura do wspólnego czytania z dzieckiem: pięknie wydana, pełna uroku i wreszcie po prostu mądra. Trudno przecież nie zgodzić się ze zdaniem, że: „Lepsza miłość niż brak miłości”?

Agata

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Zakamarki

Rose Lagercrantz „Lepsza miłość niż brak miłości”, przeł. Marta Dybula, ilustracje Eva Eriksson, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2020, ilość stron: 208.

1 myśl w temacie “Rose Lagercrantz „Lepsza miłość niż brak miłości” – RECENZJA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *