Ján Púček, „Przez ucho igielne (sploty)” – RECENZJA

W naszych podróżach czytelniczych tym razem przenosimy się na Słowację. „Przez ucho igielne (sploty)” Jána Púčeka to opowieść o domu rodzinnym, jej głównym bohaterem jest Jan Hollý, nieśpiesznie snuje ją zaś – bezimienny w powieści  – wnuk (prawdopodobnie jest nim sam autor). To dzieje Jana – murarza – zwykłego człowieka,  o niezwykłym życiorysie, w którego tle przewija się doświadczenie obozów koncentracyjnych i koszmaru komunizmu. Powieść czyta się błyskawicznie, nie sądźcie jednak, że to łatwa historia. To nieoczywista propozycja na wakacje, jednak my z całego serca polecamy! Czytaj dalej

Monika Kampaníková, „Piąta łódź” – RECENZJA

Monika Kampaníková, „Piąta łódź”, przeł. Izabela Zając, Wydawnictwo Książkowe Klimaty, Wrocław 2016.

Dzieci często bawią się w dorosłych. Uwielbiają wcielać się w „dorosłe” role. To dostrzega chyba każdy, obserwując własne dzieci, dzieci ze swojego otoczenia czy przypominając sobie zabawy z dzieciństwa. Skąd to się bierze? Potrzeba naśladownictwa? Chęć dotknięcia tajemnicy świata dorosłych ludzi, uczestnictwa w  nim na innych zasadach? A może jeszcze coś innego? Na przykład konieczność zbudowania własnej rzeczywistości od nowa. Stworzenia paralelnego świata… Czytaj dalej

Jaroslav Rudiš, „Aleja Narodowa” – RECENZJA

Źródło zdjęcia: https://czechofil.com/2012/11/16/aksamitna-rewolucja-17-listopada-1989/

Jaroslav Rudiš, „Aleja Narodowa”, Wydawnictwo Książkowe Klimaty, Wrocław 2016.

Zwiedzając piękną, zabytkową Pragę, zajadając kapustę z knedlikami i popijając piwem, lepiej nie zapuszczajcie się w dzielnice na obrzeżach miasta. Napotkać możecie tam bowiem zupełnie inne Czechy, humor, który może Was nie rozśmieszyć, a przede wszystkim Vandama. Samozwańczego szeryfa w swojej małej ojczyźnie, potomka Rzymian, Europejczyka, ostatniego Czecha. Czytaj dalej

Jiří Hájíček, „Rybia krew” – RECENZJA

 

Jiří Hájíček, „Rybia krew”, Wydawnictwo Książkowe Klimaty

„Wyszłam do ogrodu. Na razie wszystko wyglądało tak samo. Drzewa, krzewy porzeczek i agrestu, grządki z warzywami. Nasza chałupa z oknami zwróconymi w stronę rzeki, na wschód, gdzie rano słońce rozświetlało niebo, a woda migotała złoto i przejrzyście. Nic nie zapowiadało tego, że kiedyś nie będzie tu ani tego budynku, ani ogrodu. Nie będzie też jazu i jego szumu, do którego przywykłam od dziecka. Tylko cicha, rozległa toń. Głęboka woda. Pod daszkiem na drewno tato od jakiegoś czasu gromadził różne pudełka, skrzynki i kartonowe opakowania. Na przeprowadzkę. Pręgowany kot sąsiadów przeciągał się na płocie, pszczoły bzyczały w koronach drzew owocowych. Cisza przed burzą.”

Główną bohaterką i narratorką powieści „Rybia krew” jest Hana Tomášková. Historia zaczyna się w 2008 roku, Hana wraca do rodzinnych stron, Czeskich Budziejowic, po piętnastu latach nieobecności. Tu dorastała, w jednej z okolicznych wiosek. Wracając, jeszcze w samolocie robi listę osób, z którymi musi się spotkać porozmawiać, spojrzeć w oczy. Ma bardzo dużo niezałatwionych spraw, rzeczy do wyprostowania, wyjaśnienia, wybaczenia. Czytaj dalej

Pavel Kosatík, „Czeskie sny” – RECENZJA

Pavel Kosatík, „Czeskie sny”, Wydawnictwo Książkowe Klimaty, 2014

Elżbieta Zimna, polska tłumaczka „Czeskich snów”, pisze w przedmowie do książki:
„Odkryciem Pavla Kosatika jest spostrzeżenie, że narody, podobnie jak ludzie, potrafią zachowywać się megalomańsko. Bardzo chętnie widzą same siebie w roli niewinnej i szlachetnej ofiary prześladowanej przez inny, podły i bezwzględny naród. Chętnie widzą też siebie w roli obrońcy i wyzwoliciela. Więcej – zupełnie im przy tej okazji umyka fakt, że ten „wyzwolony” przez nich naród ma na ten temat zupełnie inne zdanie”.
W odniesieniu do narodu polskiego powyższa teza raczej nie zaskakuje, ale już rozszerzenie jej na inne nacje pokazuje wyraźnie, że to, co narody myślą o sobie samych, to mniej lub bardziej zgodne z rzeczywistością wyobrażenia, złudzenia, może nawet sny. Narody, podobnie jak ludzie, myślą o sobie tak, jak im wygodnie. Co więcej, tworzą iluzje także w odniesieniu do innych. Czytaj dalej

Jaroslav Rudiš „Cisza w Pradze” – RECENZJA

„Cisza w Pradze” Jaroslav Rudiš, Wydawnictwo Książkowe Klimaty, 2014.

Praga, miasto setek wież, Paryż Wschodu, czeskie piwo, Most Karola. Zdaje się, że o tym mieście można tylko pozytywnie, z sentymentem, nostalgią. Gdy czytam, że przytłacza, śmierdzi i nudzi, buntuje się we mnie wszystko. W takiej innej od moich wyobrażeń Pradze mijają się bohaterowie powieści Rudiša. Tam każdy przed czymś ucieka, powraca do wspomnień z dzieciństwa, pierwszej miłości. Uciekają, a jednocześnie tkwią w miejscu, pragną ciszy, a stoją na środku skrzyżowania. Chcą zmienić coś w życiu, ale za chwilę, po wypiciu porannej kawy, wina, najlepiej jutro. Taką ucieczką jest muzyka, głośna, przyciszana, ale ciągle obecna. Słyszymy, jak w kabinie tramwaju Petra przebija się przez stukot żelaza piosenka New Order puszczona na full: My morning sun is the drug That brings me near To the childhood I lost. O ile łatwiej jest mu kierować tramwajem niż swoim życiem. Vanda, zagubiona młoda dziewczyna, zakłada ze znajomymi zespół Kill the Barbie. Na scenie może wykrzyczeć swoje pretensje do świata, do rodziców, do chłopaka, który zdradził. Vladimír może nas jednocześnie bawić, ale musimy przyznać, że chociaż na chwilę zatrzymamy się nad jego misją zbawienia świata od hałasu. Walka z nożyczkami poczciwego staruszka w burym płaszczu. Hana gdzieś daleko od domu przeżywa swoją pierwszą la petite mort. Czy przez to można usprawiedliwić zdradę? Hana nie oczekuje usprawiedliwienia, raczej spokoju, żeby wreszcie dokończyć powieść Fernando Pessoi „Księga niepokoju“, do której bezustannie wraca. Odkrywamy bohaterów poprzez kolejne rozdziały, powoli, stopniowo poznając tajniki ich przeszłości. Każdy rozdział może zburzyć nasze wyobrażenia. Niczego nie możemy być pewni ani jednoznacznie żadnego ocenić. Jaroslav Rudiš też gra, na wszystkich naszych emocjach. Czytamy i zadajemy sobie pytania, jakie my fragmenty rzeczywistości zatrzymujemy na zdjęciach? Gdzie wracamy myślami przy piosenkach The Cure? Co z ciszą, czy jej nie potrzebujemy?  Aga