Sylwia Zientek, „Hotel Varsovie. Klątwa Lutnisty” – RECENZJA

Pasjonująca podróż przez wieki, barwne postaci, wartka, brawurowa wręcz akcja, intrygi i namiętności, pełna tajemnic historia rodziny i prowadzonego przez nią hotelu, a wszystko to z niezwykle ciekawie sportretowaną Warszawą w tle. Tak w skrócie można by opisać najnowszą powieść Sylwii Zientek „Hotel Varsovie”, zaplanowaną jako wielopokoleniowa saga historyczna. W olbrzymim skrócie! – bo to projekt niezwykle ambitny, zakrojony na szeroką skalę, niespotykany we współczesnej polskiej literaturze. Część pierwsza, „Klątwa lutnisty”, którą oddano niedawno do rąk polskiego czytelnika, to niemal sześćsetstronicowa książka, zawierająca jednak opowieść tak porywającą, że doprawdy trudno oderwać się od lektury! Czytaj dalej

Szczepan Twardoch, „Morfina” – RECENZJA

Szczepan Twardoch, „Morfina. Warszawa 1939: kobiety, narkotyki i zdrada”, Wydawnictwo Literackie 2012

Całkiem niedawno pisałam o „Królu” Twardocha, który mnie urzekł – wróć! złe słowo! – zafascynował: opowiedzianą historią, narracją, ale chyba przede wszystkim osadzeniem powieści w bardzo pieczołowicie oddanych realiach (recenzja TUTAJ).

Taka też jest „Morfina”, wcześniejsza powieść Twardocha, doceniona przez czytelników i krytyków (Paszport Polityki 2012, nominacja do Nagrody Literackiej Nike 213, nominacja do Nagrody Literackiej Gdynia 2013 oraz Prix du Livre Européen / European Book Prize 2015). Bardzo obszerna powieść (w wersji papierowej prawie 600 stron!), której akcja toczy się głównie w Warszawie, tuż po przegranej kampanii wrześniowej. Warszawie „zgwałconej”, „podziurawionej”, „spoliczkowanej”, bo zajętej przez okupantów, a jednak nadal żyjącej swoim życiem, ogłoszeniami na płotach, żydowską biedotą, grobami na ulicach, kawiarniami i uliczną spekulacją. Czytaj dalej

Szczepan Twardoch, „Król” – RECENZJA

Szczepan Twardoch „Król”, Wydawnictwo Literackie 2016

Jeśli literatura może mieć płeć (przeciwko czemu zresztą zawsze się buntowałam), to proza Szczepana Twardocha reprezentuje bez wątpienia nurt literatury męskiej. I bynajmniej nie ze względu na płeć autora. Będzie wiedział, o czym mówię, każdy, kto przeczyta „Króla”.

Powieść rozpoczyna opis walki bokserskiej. Jest rok 1937. W sali Kina Miejskiego na rogu Długiej i Hipotecznej w Warszawie odbywa się mecz o drużynowe mistrzostwo stolicy między Legią a Makabi. Spotykają się tu dwie obce – ba! wrogie sobie Warszawy. Warszawy władające innymi językami, czytające inne gazety, zajmujące inne dzielnice. Warszawa polska i żydowska.
Walczą bokserzy wagi piórkowej, potem koguciej, półśredniej, średniej, półciężkiej. Na ring wchodzą bokserzy wagi ciężkiej, Polak i Żyd, Andrzej Ziembiński i on – piękny, posępny, silny – Jakub Szapiro. Walce przygląda się siedemnastoletni chłopak, chudy Mojżesz Bernsztajn. Patrzy na niezwyciężonego Jakuba Szapirę, półboga a zarazem tego, kto zamordował jego ojca, wywlókł z mieszkania za brodę za niezapłacenie gangsterskiego haraczu, rozłupał czaszkę, poderżnął gardło, kazał poćwiartować ciało i wyrzucić. Czytaj dalej