Kelly Luce, „Za tobą” – RECENZJA

[Wycinek z anglojęzycznego czasopisma „Kyoto Wow!” 14 października 1988]

Pewnego bezchmurnego popołudnia w mieście Tokushima położonym na spokojnej wyspie Sikoku dwunastoletnia Chizuru Akitani, córka Hiro Akitaniego, uznanego skrzypka i Żywego Skarbu Narodowego, będąca owocem jego japońsko-amerykańskiego małżeństwa, weszła do pokoju nauczycielskiego szkoły podstawowej Motomachi cała zakrwawiona, ściskając w dłoni nożyk do otwierania listów. W pokoju wybuchła panika, gdyż obecni sądzili, że szóstoklasistka, znana ze swego introwertyzmu, poważnie się zraniła. Pierwsza podeszła do Chizuru nauczycielka języka angielskiego, panna Daniela Townshend. Kiedy się do niej zbliżyła, dziewczyna uniosła dłoń i uciszyła zebranych pięcioma słowami: „To nie jest moja krew”.

W taki sposób otwiera swoją debiutancką powieść Kelly Luce. Choć początkowy fragment sugerowałby raczej, że to thriller bądź kryminał, „Za tobą” jest zdecydowanie powieścią psychologiczną, jednakże – to ważna informacja dla czytelnika, który nie lubi się nudzić – z dość wartką akcją, systematycznie budowanym napięciem, a nawet zaskakującymi zwrotami wydarzeń. Czytaj dalej

Alice Feeney „Czasami kłamię” – RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

„Problem z prawdą polega na tym, że jest okropna”.

„Czasami kłamię”, debiutancka powieść dziennikarki BBC, Alice Feeney, to thriller psychologiczny skonstruowany według kluczowych zasad swojego gatunku. Tajemnica, niepewność, napięcie – te uczucia towarzyszą czytelnikowi od pierwszych stron lektury. Autorka wciąga go w szaleńczą spiralę zdarzeń – tych „tu i teraz”, sprzed kilku dni i z odległej przeszłości. Zdaje się pytać: „Dlaczego tak się stało? Co jest prawdą? Kto jest rzeczywistym zagrożeniem?”. Myśl, czytelniku, myśl!  Liczy się czas… Czytaj dalej

Tessa Hadley, „Przeszłość” – RECENZJA

Opuszczony dom na angielskiej wsi. Spotkanie rodzeństwa. Wspomnienia, nostalgia, emocje. „Przeszłość” Tessy Hadley to powieść o relacjach, mierzeniu się z konsekwencjami podjętych niegdyś decyzji, niewyjaśnionymi sprawami sprzed lat. Czytelnik może zatonąć w potoku wewnętrznych przeżyć bohaterów. Jeśli lubicie nieśpieszne opowieści, w typowo brytyjskim klimacie, koniecznie sięgnijcie po „Przeszłość” – będziecie zachwyceni. Czytaj dalej

Sylwia Zientek, „Hotel Varsovie. Klątwa Lutnisty” – RECENZJA

Pasjonująca podróż przez wieki, barwne postaci, wartka, brawurowa wręcz akcja, intrygi i namiętności, pełna tajemnic historia rodziny i prowadzonego przez nią hotelu, a wszystko to z niezwykle ciekawie sportretowaną Warszawą w tle. Tak w skrócie można by opisać najnowszą powieść Sylwii Zientek „Hotel Varsovie”, zaplanowaną jako wielopokoleniowa saga historyczna. W olbrzymim skrócie! – bo to projekt niezwykle ambitny, zakrojony na szeroką skalę, niespotykany we współczesnej polskiej literaturze. Część pierwsza, „Klątwa lutnisty”, którą oddano niedawno do rąk polskiego czytelnika, to niemal sześćsetstronicowa książka, zawierająca jednak opowieść tak porywającą, że doprawdy trudno oderwać się od lektury! Czytaj dalej

Katarzyna Berenika Miszczuk, „Żerca” – RECENZJA

Katarzyna Berenika Miszczuk, „Żerca”, cykl: „Kwiat paproci” (cz. 3), Wydawnictwo WAB, Warszawa 2017.

Co to ja mam dziś dla miłych Państwa? (Raczej dla Pań, ale Panom w żadnym wypadku lektury nie zamierzam zabraniać).

Czarodziejska mikstura z wielu składników uwarzona. Fantasy, ale z przymrużeniem oka, elementy słowiańskiej mitologii, akcja wartka, zabawna bohaterka, miłość nie z tej ziemi. Do tego sporo humoru, szczypta erotyzmu (spora szczypta, może nawet garść). Zażywać o dowolnej porze (rano, w południe, wieczorem) i w miejscu dowolnym, nie wyłączając środków transportu publicznego ani zaplecza socjalnego w miejscu pracy. Stosować na niepogodę, na bolączki różne, a zwłaszcza na świetny nastrój. Przedawkować nie sposób. Czytaj dalej

Agnieszka Płoszaj, „Czarodziejka” – RECENZJA

Agnieszka Płoszaj, „Czarodziejka”, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2017.

Gdybym nie wiedziała, że „Czarodziejka” jest debiutem literackim, nigdy bym tego nie podejrzewała. Agnieszka Płoszaj zaproponowała czytelnikom bardzo ciekawy, niebanalny kryminał. Taki kryminał – powiedziałabym – z kobiecym szlifem. Czytaj dalej

Luka D’Andrea, „Istota zła” – RECENZJA

Za oknami sypie śnieg, a my mamy dla Was propozycję lektury idealnej na zbliżający się długi weekend – tym razem chcemy Wam przybliżyć książkę „Istota Zła” Luki D’Andrei Wydawnictwo W.A.B.

Bohaterem powieści jest filmowiec i scenarzysta, Jeremiasz Salinger. Po odniesieniu sporych sukcesów w Stanach Zjednoczonych, jako współautor filmów dokumentalnych, postanawia spędzić kilka miesięcy w rodzinnych stronach swojej żony, Annelise. Małżeństwo, wraz z córką Clarą, przenosi się do Siebenhoch – małej wioski w Tyrolu Południowym. Salinger – bo po imieniu mówi do niego tylko matka i teść Werner, niemal natychmiast zapala się do kolejnego projektu. Sprowadza wiernego towarzysza, Mike’a i zaczynają zdjęcia do dokumentalnego serialu o Ratownictwie Alpejskim w Dolomitach, „Mountain Angels”. W czasie ich trwania ma miejsce straszny wypadek – ginie cała załoga ratowników, niemal bez szwanku wychodzi z niej jedynie Salinger. Ta tragedia otwiera powieść, jest ona kluczowa dla dalszych wydarzeń. To wtedy Jeremiasz słyszy syk Bestii, echo tych wydarzeń gnać go będzie przez całą opowieść, aż do dramatycznego finału. Salinger, jako rekonwalescent nie może pracować, ma aż za wiele czasu na rozmyślania i przypadkiem natrafia na niewyjaśnioną zbrodnię sprzed lat. W pobliskim wąwozie Bletterbach, w czasie samoodradzającej się burzy, znaleziono wówczas zmasakrowane zwłoki trójki mieszkańców Siebenhoch. Czytaj dalej

Katarzyna Berenika Miszczuk, „Noc Kupały” – RECENZJA

Katarzyna Berenika Miszczuk „Noc Kupały”, cykl: „Kwiat paproci” (cz. 2), Wydawnictwo WAB, Warszawa 2016.

Pamiętacie jeszcze historię Gosławy Brzózki? Młodej, ładnej, lecz raczej dość zwyczajnej kobiety, która po ukończeniu studiów medycznych wyjeżdża do świętokrzyskiej wsi Bieliny, gdzie odbywa obowiązkową praktykę u miejscowej szeptuchy?
Na Swarożyca! Głupie pytanie! Kto przeczytał, ten bez wątpienia pamięta!
Autorka powieści – Katarzyna Berenika Miszczuk – wywróciła dotychczasowe, „normalne” życie swojej bohaterki do góry nogami, każąc jej mierzyć się z mocami rodem z dawnych przedchrześcijańskich wierzeń, do których ta nie przywiązywała do tej pory dużej wagi. Co więcej, przed czytelnikiem rozciągnęła wizję alternatywnej historii Polski, która nie przyjęła chrztu i w XXI wiek wkroczyła jako nowoczesne, ale całkowicie oddane słowiańskiej tradycji państwo. Czytaj dalej

Sylwia Zientek, „Kolonia Marusia” – RECENZJA

Sylwia Zientek, „Kolonia Marusia”, Wydawnictwo WAB, 2016

– Mamo, dlaczego to dziecko na okładce płacze, przecież jest u mamy na rękach?
– Tak, ale jego mama jest smutna. Muszą uciekać, bo wypędzili ich z domu.
– Ale nie można kogoś wypędzić z jego domu?!
Takie oczywiste się to wydaje małemu dziecku, takie oczywiste być powinno.
Wołyń. Miejsce, gdzie współżyli Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Rosjanie i Ormianie. Razem pracowali w polu, obchodzili święta, żenili się po sąsiedzku, bawili się i pozdrawiali każdego ranka mijając w drodze do pracy. Ale nadszedł wrzesień 1939 roku, wojna zmieniła ludzi w zawładnięte nienawiścią hieny. Przez Wołyń przetoczyła się fala ludobójstwa, paląc, gwałcąc i mordując. Sąsiad sąsiadowi. Człowiek człowiekowi stał się wilkiem. Kulminacja przypadła na lato 1943 roku.
Czytaj dalej

Marcin Mortka „Projekt Mefisto” – RECENZJA

Marcin Mortka, „Projekt Mefisto”, Wydawnictwo W.A.B., 2016.

Trzymam w ręku książkę (choć jak widzicie to raczej – czytnik z e-bookiem😀), która jest dla mnie trochę zaskoczeniem, trochę odkryciem, a na pewno lekturą, którą śmiało mogę polecić.
Słyszałam o Marcinie Mortce sporo dobrego, świetny pisarz i tłumacz fantasy, niesamowicie płodny literacko, na półce u moich dzieci stoi kilka jego pozycji (zresztą bardzo udanych). „Projekt Mefisto” tematyką zdaje się zbliżać do powieści Katarzyny Bereniki Miszczuk (cyklu „Ja, diablica”, „Ja, anielica”, „Ja, potępiona” czy ostatniej „Szeptuchy”). Zapowiedzi wydawnicze głoszą o przystojnym i cynicznym diable Zygmuncie, szeregowym pracowniku piekła, który przybywa do małego miasteczka, by realizować strategię piekielnego zarządu na pogrążenie ludzkości w grzechach. Szybko okazuje się jednak, że misja przerasta jego możliwości, a jej teren – Wypluty – zamieszkują istoty przynajmniej równie potężne jak on, które skutecznie utrudniają diabelskie działania. Wodnik, wiedźma, wilkołak, leszy, rusałka – to postaci w znacznej mierze zaczerpnięte z rodzimego folkloru, przedchrześcijańskich wierzeń.
Realia, w jakich autor osadza tę fantastyczną zgraję, to jednak w żadnym wypadku sielska rzeczywistość, tło dla lekkiej, magicznej opowieści czy też może paranormalnego romansu. O nie!
To bardzo brutalny obraz polskiej prowincji, brzydkiej, pachnącej tanią kiełbasą i papierosami. Rzeczywistości ludzi (bynajmniej nie pięknych) unurzanych w trudnej codzienności, wulgarnych (ilość przekleństw na cm2 kartki papieru jest zatrważająca!), sceptycznych i na ogół smutnych. Mortka oddaje ten świat Polski „B” tak sugestywnie, że niemal widzimy popękane żyłki na nosie miejscowego menela, czujemy… a dobrze, nad zapachem przepoconej koszuli w kratę nie będę się rozwodzić.
Ale to nie brutalny realizm niczym z głębokiego PRL-u. To rzeczywistość w krzywym zwierciadle, tak przerysowana, tak przejaskrawiona, że aż … śmieszna. Do tego humor postaciowy, sytuacyjny (o potężnej sile rażenia) – tworzą mieszankę wybuchową.

[rozmowa diabła Zygmunta z wyplucką młodzieżą]
„- Co się, kurwa, szwendasz? Myślisz, kurwa, że co? – napierał młodzian w czapce, któremu emocje najwyraźniej uniemożliwiały budowanie zdań dłuższych niż cztery wyrazy.
– Wyskakuj z fajek, pizdo – warknął drugi, równie nabuzowany, różniący się od pierwszego właściwie tylko ordynarnym tatuażem na szyi. – I z portfela.
– Jebnij mu Seba! – darł się piskliwym głosem trzeci […]
– No i co, ciapaty? Doigrałeś się! – wychrypał Seba. Wyłuskał smartfona i podał chudzielcowi z tyłu. – Potrzymaj, Uszol, tylko nie grzeb.
– Ciapaty? – zdziwił się uprzejmie Zygmunt.
Wśród ogólnych wytycznych, które otrzymują agenci terenowi, była również informacja o tym, że ciemniejszy kolor skóry, kojarzący się z południowym pochodzeniem bądź zamiłowaniem do sportu, dobrze oddziałuje na kobiety. Zygmunt był jednym z wielu, którzy skorzystali z podpowiedzi”.

Tu muszę się przyznać, że mniej więcej do połowy lektury równie często śmiałam się co denerwowałam wizją świata, którą roztaczał przede mną Mortka (Szanowny Panie Marcinie, proszę wybaczyć, takie prawo czytelnika, zwłaszcze tego mniej bystrego). Ale potem zaczęłam spoglądać nań (na świat przedstawiony rzecz jasna, nie na autora😜) z nieco szerszej perspektywy. Wulgaryzmy i brzydota wydały mi się uzasadnione, a w zamkniętej przestrzeni Wyplut zaczęłam odkrywać sensy metaforyczne .
Nie zawiodłam się na lekturze. Więcej – doceniam rozmach powieści, mnogość pomysłów, zaskakujących zwrotów akcji, humor z piekła rodem. Doceniam wykorzystanie tematyki fantastycznych postaci i skonfrontowanie ich z najbardziej odartą z magii rzeczywistością – po to, by powiedzieć o niej coś więcej. Zabawna, ale i dająca do myslenia, jest także wizja piekła – jako bezdusznej, stawiającej tylko na wyniki korporacji, z całym arsenałem paradoksalnych procedur i metod działania.
Czytajcie zatem! Bawcie się świetnie przy tym! Ale niech nie przyjdzie Wam do głowy szatański pomysł, żeby dać do rąk niepełnoletnim!
Agata