Marie Benedict, „Zniknięcie pani Christie” – RECENZJA

To chyba jedyna zagadka, z którą Agatha Christie pozostawiła swoich miłośników bez odpowiedzi. Co było powodem i jak to się stało, że w 1926 roku popularna już wówczas pisarka po prostu zniknęła na jedenaście dni? Trzeciego grudnia wieczorem ucałowała swoją siedmioletnią córkę, Rosalind, na dobranoc, wsiadła do zielonego Morrisa Cowley’a (który nieco później został odnaleziony kilkanaście kilometrów dalej, nad brzegiem  jeziora) i ślad po niej zaginął. W poszukiwaniach Agathy wzięła udział policja z dwóch hrabstw, ponad tysiąc policjantów i piętnaście tysięcy ochotników. Samoloty przeczesywały okolicę z powietrza, a o sprawie szeroko rozpisywały się gazety. Sam sir Arthur Conan Doyle wynajął medium, by wskazać jej miejsce pobytu. Ona tymczasem odpoczywała w hotelu-sanatorium w Yorkshire, gdzie zameldowała się nazwiskiem kochanki męża! Rozpoznana wreszcie twierdziła, że doznała amnezji i zwyczajnie nie pamięta, co działo się z nią w ostatnim czasie.

Doznała amnezji? Czy aby na pewno? Teorii dotyczących zniknięcia pani Christie było rzecz jasna wiele. Wskazywano na jej męża, Archibalda Christie, i jego związek z Nancy Neel. Wielu, jeszcze podczas poszukiwań, podejrzewało go wprost – o morderstwo. Później mówiono o chęci odwetu na niewiernym małżonku. Bardziej nieprzychylne autorce głosy twierdziły, że głośna sprawa i duży medialny szum wokół niej miały przyczynić się do promocji najnowszej powieści Agathy Christie, „Zabójstwa Rogera Arcroyda”. Nie brakuje jednak badaczy życiorysu pisarki, wskazujących, że – przemęczona, pogrążona w żałobie po śmierci matki, nieszczęśliwa w małżeństwie – mogła cierpieć na amnezję i na skutek silnych doznań rzeczywiście doznać krótkotrwałej amnezji.

Jak było naprawdę? Ta zagadka do dziś rozpala wyobraźnię. Uległa jej także amerykańska pisarka, Marie Benedict, która przedstawiła własną, rzecz jasna fabularyzowaną i od razu zaznaczę – bardzo ciekawą, wersję wydarzeń. Co ciekawe, Benedict – jak sama twierdzi – jest „pisarką z misją” i w swoich książkach przywołuje pamięć o ważnych, skomplikowanych, ale zapomnianych kobietach, by wspomnieć choćby o „Pani Einstein” (Znak Horyzont, 2017) czy „Pani Churchill” (Znak Horyzont, 2020). Pamięci o Agatcie Christie przywoływać nie trzeba, a jednak jej osoba, zwłaszcza gdy myśli się o owych szczególnych jedenastu dniach, nadal wydawać się może tajemnicza.

Marie Benedict snuje zatem opowieść o Agacie w dwóch planach czasowych: na przemian relacjonuje zniknięcie pisarski z perspektywy jej raczej zezłoszczonego niż zmartwionego sytuacją męża i opowiada o jej życiu, począwszy od stanu panieńskiego, przez narzeczeństwo naznaczone wojną, małżeństwo, pojawienie się dziecka, rodzinne radości i bodaj w większej mierze – trudności. Wreszcie doprowadza obie, równolegle snute narracje do zaskakującego finału. Przed czytelniczkami i czytelnikami wyłania się obraz Agathy – najpierw młodej, radosnej spontanicznej dziewczyny, następnie kobiety, usiłującej wypełnić swoje role: żony, matki, a przy tym na przekór przeciwnościom i niechęci Archibalda – realizującej pisarskie ambicje.

„Zniknięcie pani Christie” bez wątpienia czyta się z przyjemnością – czy po zamknięciu książki zgodzimy się z koncepcją autorki, czy też nie. To rzecz sprawnie napisana, co dla mnie ważne – dobrze oddająca realia społeczne epoki, podejmująca próbę przedstawienia nie tylko słynnej pisarki, Agathy Christie, ale i bardziej uniwersalnie –  postaci kobiety, która przejmuje stery nad własnym życiem.

Agata

Marie Benedict, „Zniknięcie pani Christie”, przeł. Ewa Penksyk-Kluczkowska, Znak Horyzont, Kraków 2022, 312 s.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *