Charlotte McConaghy “Dziki, mroczny brzeg” – o miłości w czasach zagłady

Jeśli napiszę, że Charlotte McConaghy to taka australijska Maja Lunde, nie będzie pewnie w tym nic odkrywczego. Problematyka kryzysu klimatycznego ubrana w literaturę piękną, głęboko humanistyczną, z silnymi postaciami kobiecymi… Ba! “Dziki, mroczny brzeg”McConaghy nawet fabularnie przypomina “Sen o drzewie” Lunde (surowa wyspa na krańcu świata, bank nasion). Wprawdzie norweska autorka pisze z dużo większym rozmachem narracyjnym (w słynnym “Kwartecie klimatycznym” rozpisując fabułę na trzy plany czasowe), jednak proza Australijki jest równie przejmująca, a być może nawet bardziej mroczna i tajemnicza, z elementami thrillera psychologicznego. Czytaj dalej

Marie Benedict, „Zniknięcie pani Christie” – RECENZJA

To chyba jedyna zagadka, z którą Agatha Christie pozostawiła swoich miłośników bez odpowiedzi. Co było powodem i jak to się stało, że w 1926 roku popularna już wówczas pisarka po prostu zniknęła na jedenaście dni? Trzeciego grudnia wieczorem ucałowała swoją siedmioletnią córkę, Rosalind, na dobranoc, wsiadła do zielonego Morrisa Cowley’a (który nieco później został odnaleziony kilkanaście kilometrów dalej, nad brzegiem  jeziora) i ślad po niej zaginął. W poszukiwaniach Agathy wzięła udział policja z dwóch hrabstw, ponad tysiąc policjantów i piętnaście tysięcy ochotników. Samoloty przeczesywały okolicę z powietrza, a o sprawie szeroko rozpisywały się gazety. Sam sir Arthur Conan Doyle wynajął medium, by wskazać jej miejsce pobytu. Ona tymczasem odpoczywała w hotelu-sanatorium w Yorkshire, gdzie zameldowała się nazwiskiem kochanki męża! Rozpoznana wreszcie twierdziła, że doznała amnezji i zwyczajnie nie pamięta, co działo się z nią w ostatnim czasie.

Czytaj dalej

„Hamnet” – kilka słów o książce Maggie O’Farrell i filme Chloé Zhao


Czy William Shakespeare, pisząc wiekopomne „być albo nie być”, myślał o swoim zmarłym synu? Wraz z żoną, Annie Hathaway, mieli troje dzieci: córkę Suzannę oraz bliźnięta Judith oraz Hamleta (bądź Hamneta – w szesnastowiecznej Anglii imię to miało funkcjonować w dwóch wersjach). Chłopiec odszedł w wieku jedenastu lat, być może jako ofiara dżumy. Czy jego przedwczesna śmierć zainspirowała Shakespeare’a do napisania jednej z największych tragedii elżbietańskich? Chciał się w niej uporać z bólem po stracie dziecka? Upamiętnić w niej jego imię?
Czytaj dalej

Mercé Rodoreda, „Rozbite lustro” – RECENZJA


Kiedy starszy, schorowany arystokrata, pan Nicolau, ujrzał kasztanowłosą córkę handlarza rybami, zakochał się w niej i postanowił ofiarować jej nowe życie: nazwisko, majątek, awans społeczny. Nie wiedział, że piękna Teresa skrywa tajemnicę. Nieślubne dziecko było owocem pierwszej fatalnej miłości. O chłopcu nie dowiedział się także drugi mąż kobiety, dyplomata Salvador Valldura, ale i jego przeszłość obciążały wydarzenia, o których nie opowiadał żonie. W trzypokoleniowej historii rodziny, którą Salvador i Teresa rozpoczęli w willi na obrzeżach  Barcelony, wiele będzie spraw zatajonych, przemilczanych. Będą miłosne uniesienia i rozczarowania, zachwyty i rozpacz. Będzie to opowieść o losach rodziny i służby, od lat siedemdziesiątych XIX wieku po czasy dyktatury Franco. Jeśli jednak czytelniczka czy czytelnik zapragnie odnaleźć w niej „katalońskie Downtown Abbey”, jak sugeruje wydawca, zawiedzie się. Mercé Rodoreda stworzyła w „Rozbitym lustrze” rodzinną sagę, ale zrobiła to po swojemu, na pewno nieco inaczej niż oczekiwaliby tego miłośnicy gatunku.  W poetyckiej narracji utkała opowieść zbudowaną z niekiedy trudno uchwytnych obrazów, z emocji bohaterów, ich tęsknot. A wszystko to w dużym domu, otoczonym bujnym ogrodem. Domu, którego zdaje się już nie ma.
Czytaj dalej

Ulf Stark, „Uciekinierzy” – RECENZJA

Postaci babć i dziadków istnieje w literaturze dziecięcej naprawdę sporo, by wspomnieć choćby słynną „Babcię na jabłoni” Miry Lobe, Dziadziusia Anny i Britty z „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren czy nawet babcię z baśni o Czerwonym Kapturku. I nic dziwnego – dziadkowie zajmują w życiu dzieci bardzo ważne miejsce. Ulf Stark w ostatniej swojej powieści – od razu powiem, iż według mnie wybitnej – rysuje obraz dziadka, z jakim być może młode czytelniczki i czytelnicy nie spotkali się jeszcze na kartach literatury. Otóż dziadek Gottfrida (to właściwie drugie imię chłopca, które otrzymał właśnie po dziadku) w niczym nie przypomina dobrotliwego dziadziusia, nie jest też mądrym dziadkiem objaśniającym wnukowi świat (a w każdym razie nie w sposób, którego życzyliby sobie rodzice). Dziadek Gottfrida „był niski i pękaty i zdawał się nosić w sobie tylko jedno uczucie: złość. Kiedy się złościł, było to słychać. Walił pięściami w ściany, tupał i przeklinał”. A teraz, kiedy znalazł się w szpitalu z chorym sercem i pękniętą kością udową, złościł się jeszcze bardziej, miał czerwoną twarz, wypluwał tabletki i wyzywał pielęgniarki. Tata Gottfrida zupełnie nie mógł się porozumieć ze swoim ojcem, „Dlaczego on nie może być taki jak inni? – pytał. Wbrew temu wszystkiemu jednak chłopiec odczuwał silną więź z dziadkiem, czuł, że jest do niego podobny. Ba, lubił, gdy ten się złościł, bo:

Życie robiło się wtedy ciekawsze.

Czytaj dalej

Abiola Bello, “Miłość w Krainie Czarów” – RECENZJA

Rodzice Trey’a, jednego z najpopularniejszych chłopaków londyńskiego Corden College, prowadzą rodzinny biznes. Zbliża się najbardziej magiczny czas w roku, czas Świąt Bożego Narodzenia, jednak dla nich nie jest to radosny okres. Andersonowie przeżywają wyjątkowo trudny moment – prowadzona przez nich od pokoleń księgarnia “Kraina Czarów” stoi na skraju bankructwa. Ariel marzy o nauce w jednej z prestiżowych uczelni artystycznych, bardziej niż imprezy interesuje ją rysowanie. Podobnie jak Trey, uczęszcza do Corden College, jednak jej pozycja w szkolnej hierarchii znajduje się na przeciwnej orbicie. Większość szkolnych gwiazd z politowaniem patrzy na jej czerwone włosy i nienormatywną sylwetkę. A jednak los połączy tych dwoje, wspólnie podejmą próbę uratowania księgarni, a może wywiąże się między nimi i coś więcej? “Miłość w Krainie Czarów” Abioli Belli czyta się lekko i z dużą przyjemnością i chociaż to literatura typu young adult, pewna jestem, że wciągnie też i czytelników młodych duchem. 😀 Czytaj dalej

Martin Widmark, Helena Willis „Tajemnica maskarady”, cykl: „Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai” – RECENZJA

Valleby to małe szwedzkie miasteczko, w którym naprawdę wiele się dzieje! Wiedzą o tym doskonale miłośnicy serii „Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai” Martina Widmarka (autora tekstu) i Heleny Willis (ilustratorki). Najnowsza część wydana w Polsce przedstawia wydarzenia maskarady, którą mieszkańcy Valleby urządzają co roku ku czci jego założycielki, Valerii von Kuternogi. Ta niezwykła dama straciła nogę w wyniku postrzału kulą armatnią, stąd zmuszona była do posługiwania się drewnianą protezą. A jako że kochała przyjęcia i muzykę, oddanie jej hołdu poprzez wesołą zabawę przebierańców kontynuowane było przez lata. I tak któregoś sierpniowego wieczoru w muzeum pojawiają się mieszkańcy miasteczka w przedziwnych strojach. Lasse nosi strój gangstera, Maja – detektywa, ale to akurat nikogo nie może dziwić. Komisarz przebrany jest za rybaka, pastor – za Świętego Piotra, zaś bliźniacy Eskil i Folke czołgają się po podłodze w brązowych kostiumach… Za co czy za kogo się przebrali? O tym musicie sami przeczytać.  Zdradzę jedynie, że podczas doskonałej zabawy dochodzi do kradzieży diamentowego naszyjnika należącego do kogoś, kto niedawno przybył do Valleby. To oczywiste, że sprawą zajmie się komisarz policji, Randolf Larsson, oraz para przyjaciół, Lasse i Maja. Czy odgadną, kto jest sprawcą przestępstwa? Czytaj dalej

Ellen Alpsten, „Córka carycy” – RECENZJA

Twój koniec oznacza twój początek. Żaden mężczyzna nie rozczaruje Cię tak jak kobieta. Przemówi do ciebie anioł. Najlżejszy ciężar będzie dla ciebie największym obciążeniem.

Tę przepowiednię usłyszała zaledwie czternastoletnia Lizeńka, a właściwie Elżbieta Piotrowna Romanowa, córka Piotr Wielkiego i Katarzyny, gdy w 1723 roku wraz z siostrą Anną zabłądziła do wąwozu Gołosow. Tajemnicze, owiane złą sławą miejsce znajdowało się w pobliżu Pałacu Zimowego w Kołomeńskim, gdzie obie dziewczynki spędzały najpiękniejsze chwile dzieciństwa, gdzie mogły czuć się wolne, nieskrępowane dworską etykietą, zupełnie inaczej niż w Sankt Petersburgu. Mogły biegać boso niczym chłopskie dzieci, do woli objadać się smakołykami przygotowywanymi przez ukochaną piastunkę, Illinczaję. Jednak to w tym dziecięcym raju Elżbietę dobiegły złowieszcze, prorocze słowa. Choć jej los zdawał się być przypieczętowany – miała zostać żoną króla Francji, Ludwika XV, rosyjską perłą w Wersalu – życie przyniosło jej niespodziewanie wiele rozczarowań i bólu. Mało kto udźwignąłby ciężar tylu dramatycznych doświadczeń, ale ona była carówną, Elżbietą Romanową! Kobietą niezwykle silną, odważną i namiętną. Nigdy się nie poddawała… Czytaj dalej

Åsa Lind „Ekspedycja Elliki Tomson” – RECENZJA

Ellika Tomson wraca ze szkoły w bardzo złym nastroju. Miała napisać wypracowanie, całe dwie strony, o wielkim odkrywcy, Krzysztofie Kolumbie. Nie zrobiła tego, zapomniała i zdenerwowana pani postraszyła dziewczynkę, że jeśli nie odda pracy za kilka dni porozmawia z jej mamą. „Ale ja nic nie wiem o tym Kolumbie” – żali się Ellika sąsiadowi, Pampasowi. – „A już na pewno nie tyle, żeby wystarczyło na dwie strony”.  Wówczas Pampas, który na ogół sprząta i zamiata, naprawia to, co wymaga naprawy, ale zawsze ma czas przystanąć i porozmawiać – wyciąga z kieszeni mały czarny notes. Notuje na pierwszej stronie:

Relacja z EKSPEDYCJI Elliki Tomson
po najbardziej niebieskim bloku
na całej ulicy Trębackiej
podczas której Ellika ODKRYŁA…

W ten sposób, zamiast pisać o wielkim odkrywcy, Ellika Tomson sama się nim staje, choć teren jej poszukiwań to nie nieznane lądy, a dom, w którym mieszka. Odwiedza sąsiadów zamieszkujących wszystkie piętra niebieskiego bloku. Rozmawia z nimi, poznaje ich codzienność, pasje, smutki i radości. Przypatruje się im uważnie, a swoje spostrzeżenie, to, o czym pomyślała, co zobaczyła, skrzętnie notuje. Jesteście ciekawi odkryć Elliki? Czytaj dalej

Anne-Marie O’Connor, „Złota Dama. Gustaw Klimt i tajemnica wiedeńskiej Mona Lisy” – RECENZJA

Kiedy dotarł do mnie egzemplarz “Złotej Damy” Anne-Marie O’Connor, przejrzałam go pobieżnie i doszłam do wniosku, że jest to książka, którą raczej będę się delektować, smakując ją rozdział po rozdziale. I tak rzeczywiście było, przez mniej więcej 100 pierwszych stron. Później zaś narracja wciągnęła mnie do tego stopnia, że przez burzliwe dzieje najsłynniejszego portretu Klimta zarwałam kilka nocy. Zastrzec muszę koniecznie, że opowieść, którą snuje na kartach książki autorka, znacznie wykracza poza historię portretu Adeli Bloch-Bauer, biografię Klimta czy nawet historię sztuki. Elementy te są pretekstem do ukazania szerokiego tła polityczno-społecznego, trudnej historii Europy pierwszej połowy XX wieku. Rosnącej fali antysemityzmu, wojen, ludobójstwa. Zbrodnie nazistowskie i przebieg II wojny światowej jest przecież znany, ale ja niespecjalnie znałam sytuację Austrii, wiele faktów, szczególnie zestawionych ze sobą mnie zaskoczyło. To zresztą najobszerniejsza część książki. Całość składa się jednak na fascynującą historię o sztuce, emancypacji kobiet, antysemityzmie i nazistowskiej ideologii, tworząc znakomitą opowieść o przemianach w Europie w XX wieku.  Czytaj dalej

Martin Widmark, Helena Willis „Skradzione muffinki i inne komiksy” – RECENZJA

Kto ukradł świeżoupieczone muffinki  jabłkowe z kawiarni Panini & Bernard? Tahita, którą zdradzają okruszki ciastek na podeszwach, czy pastor śpiewający piosenkę o pączkach? Lasse i Maja, słynna para dziecięcych detektywów, szybko rozwiąże tę zagadkę. Tymczasem pojawia się następny problem. Z pływalni w Valleby znikają wszystkie odznaki pływackie. Podejrzenia padają na kreatora mody, Jena-Laurenta, a także nauczycielkę tańca, Ebbę Person. A może złodziejem okaże się jeszcze ktoś inny? Kolejna zagadka to sprawa zaginionego tortu z bitą śmietaną. Czyżby to sprawka Agaty Kuli, dyrektorki więzienia, która w dniu swoich urodzin chce poczęstować słodkim przysmakiem więźniów? I to się rzecz jasna wkrótce wyjaśni dzięki sprytowi prowadzących małe biuro detektywistyczne.
Nie myślcie jednak, że Lasse i Maja zajmują się jedynie sprawami drobnych kradzieży. O nie! Któregoś dnia w szwedzkim miasteczku dochodzi do bardzo poważnego napadu na bank. Czy młodzi bohaterowie i tym razem wytropią sprawców? Zajrzyjcie koniecznie do trzeciego już tomu komiksowych przygód autorstwa Martina Widmarka (twórcy tekstu) i Heleny Willis (ilustratorki). Znajdziecie w nim zupełnie nowe ciekawe śledztwa, nowe zagadki, nad rozwiązaniem których wraz z bohaterami będą zastanawiać się także czytelniczki i czytelnicy. Czytaj dalej

Lena Anderson „Pola u babci” i „Pola piecze” – kilka słów o książkach oraz KONKURS

Jeśli jesteście zdania (zwracam się tu do dorosłych: rodziców, dziadków, opiekunów dzieci), że warto spędzać czas wspólnie z najmłodszymi dziećmi nad książką, warto głośno czytać, oglądać ilustracje, rozmawiać o tym, o czym opowiada lektura, co przedstawia – to  te książeczki na pewno was zachwycą. Lena Anderson, szwedzka autorka, stworzyła: napisała tekst i zilustrowała, historyjki o małej uroczej dziewczynce, Poli, która czasami zostaje u babci. Ciemnowłosa dziewczynka i siwiuteńka babcia rozmawiają, razem robią zakupy, odpoczywają, gotują obiad, pieką ciasto. Bywa, że Pola zostaje u babci na noc. Najzwyklejsze czynności nie są nudne, kiedy babcia i wnuczka wykonują je wspólnie! Czytaj dalej

Maciej Siembieda, „Nemezis” – RECENZJA

Cyrk. Miejsce magii i osobliwości. Tu wydarza się niemożliwe, a ludzie pokonują prawa fizyki. Cyrk przybywa i odjeżdża, bywa że wraz z czyjąś ukochaną, ukochanym… Ileż takich historii, zbudowanych wokół magnetycznego uroku cyrku, znamy z kultury: literatury, filmu, a nawet popularnych piosenek. Motywem tym posłużył się i Maciej Siembieda w swojej najnowszej powieści, będącej dość luźną kontynuacją znakomitego „Katharsis”. Oto jeden z dwóch braci Janoschek, zamieszkujących przedwojenne Opole, a konkretnie cieszącą się złą sławą dzielnicę Zaodrze, trafia do cyrku, by zniknąć z oczu miejscowym bandziorom. Bruno, pozbawiony urody i szarmancji Herberta, za to nieprzeciętnie sprawny fizycznie, od zawsze bronił starszego brata. Kiedy więc któregoś razu ratuje go od prawdopodobnej śmierci z rąk herszta zaodrzańskiego półświatka, ten poprzysięga mu zemstę. Zaledwie szesnastoletni chłopak znajduje schronienie u Don Alvara, słynnego mistrza w rzucaniu nożami cyrku Zarzyckiego. Opuszczając rodzinne strony, rodziców, dotąd nierozłącznego z nim Herberta i ukochaną Gretę, nie spodziewa się jednak, że życie szykuje mu nie tylko rolę artysty cyrkowego, ale i komandosa oddziału SS pod dowództwem Otta Skorzenego, dalej PRL-owskiego więźnia i wreszcie – uczestnika politycznych wydarzeń na Śląsku lat dziewięćdziesiątych.
Jeszcze nie wie, że całe jego życie zdeterminuje Nemezis, grecka bogini zemsty i sprawiedliwości. Czytaj dalej

OKIEM NA KSIĘGARNIE – maj 2023

Maj to miesiąc kojarzący się z zakochaniem, a tym mniej romantycznym z… maturami. 😉 To jeden z tych miesięcy, które uciekają jakoś szybciej, bo przecież zaraz koniec roku, wakacje itd. A my na przekór i jeszcze mocniej niż zwykle zachęcamy was do zatrzymania się na chwilę, zwolnienia, do sięgania po mniejsze i większe przyjemności. Dla nas zaś nie ma lepszej niż zatopienie się w dobrej lekturze. Przejrzałyśmy dla Was zapowiedzi i nowości, które proponują w maju wydawcy, wybrałyśmy same RE-WE-LA-CJE! Każda z nich jest na naszej liście do kupienia, bo zapowiadają się fantastycznie! Nie przedłużając zatem zapraszamy do naszego comiesięcznego przeglądu premier. Czytaj dalej

Kristina Sigunsdotter, Ester Eriksson „Sekrety Humli Hansson” – RECENZJA

Mam na imię Humla i w tej książce:
1. Odbijam Nour, moją najlepszą przyjaciółkę, która została porwana przez koniary.
2. Pomagam cioci Fanny odzyskać chęć życia, dzięki czemu znów zacznie malować.
3. Pomagam mamie odkochać się w takim jednym, żeby kochała się tylko w tacie.
4. Zdradzam swoje najskrytsze tajemnice.
Uwaga! Ostrzegam przed: sercem zmielonym na proszek, godziną wilka i gimnastyką na przyrządach!
Pozdrawiam
Humla Hansson