Krystyna Mirek, „Światło w cichą noc” – RECENZJA

Jak przygotowujecie się do Świąt? Na wiele tygodni wcześniej rozpoczynacie strojenie domu, obmyślacie i pakujecie prezenty, spisujecie wigilijne menu? Uwielbiacie ten czas: wspaniałe wystawy sklepowe, neonowe Mikołaje i gwiazdy, zapach leśnych igieł i cynamonu w powietrzu… Czy też wręcz przeciwnie – z braku czasu albo ochoty – zostawiacie wszystko na ostatnią chwilę? Być może wcale nie cieszy Was przedświąteczna gorączka… Tak czy inaczej mam dziś dla Was pomysł (gdybym nie była skromna, powiedziałabym „genialny”) na jedno z bożonarodzeniowych przygotowań, ale – uwaga, uwaga! – takie, które nie zmęczy, nie zniszczy paznokci, a zrelaksuje i wprawi w dobry nastrój. Oczywiście to książka, ale w bardzo świątecznym klimacie. „Światło w cichą noc” Krystyny Mirek to lekka, ciepła i urocza historia, między innymi o tym, że organizacja Świąt zazwyczaj nie przebiega tak gładko, jak to można zobaczyć na telewizyjnych reklamach. A zatem – Drogie Czytelniczki – szykujemy miękkie skarpetki, ciepły kocyk, herbatę z imbirem (równie dobrze może być grzane wino z korzennymi przyprawami) i… do roboty! Książka sama się nie przeczyta.

Jedna ze starych dzielnic na obrzeżach Krakowa rozbłyska tysiącem świateł, wszędzie widać girlandy kolorowych gwiazdek, sopli, śnieżynek… To znak, że zbliża się Boże Narodzenie, a mieszkańcy domków jednorodzinnych z niecierpliwością wyczekują świątecznych dni. Tylko dwa domy stoją nieoświetlone: przedwojenna willa i przytulony do jej ogrodzenia niewielki domek. Jesteście jednak w błędzie, jeśli myślicie, że domy te są po prostu niezamieszkałe.  Przed bramą willi staje właśnie Antek Milewski, niemal letnio ubrany pomimo mroźnej i śnieżnej pogody. Mężczyzna chce rozpocząć w Krakowie nowe życie po spektakularnej porażce, jakiej doświadczył na polu zawodowym, materialnym, a zwłaszcza uczuciowym. Do domu, w którym mieszka jego babcia Kalina, ma tylko dostarczyć przesyłkę – ale zbiegiem okoliczności (a być może dzięki ciepłu i miłości, jakie roztacza Kalina nad dawno niewidzianym wnukiem) zostaje na dłużej. Będzie miał możliwość rozwiązania tajemnicy z przeszłości. Czy dowie się, dlaczego jako sześcioletni chłopiec został porzucony przez ojca? Dlaczego od tamtego czasu nie spędził w starej, krakowskiej willi ani jednej Wigilii?

Zmiany szykują się także w sąsiednim, niewielkim domku. Jego mieszkańcy to rodzeństwo: Michał, Magda i Bartek Łaniewscy, którzy dawno temu, dokładnie w Boże Narodzenie, stracili oboje rodziców. Rzecz jasna Święta przestały w nich budzić dobre skojarzenia, właściwie w ogóle z nich zrezygnowali, wyjeżdżając co roku w tym czasie do ciepłych krajów. Teraz ma się to jednak zmienić. Magda jest zakochana po uszy w Konstantym, przystojnym szefie działu kredytów banku, w którym oboje pracują. Ten zaś ofiarowuje dziewczynie pierścionek na znak, że traktuje bardzo poważnie ich znajomość, a co więcej: proponuje, że wraz z rodziną odwiedzi Łaniewskich w Wigilię. Co gorsza dla Magdy, rodzina Konstantego jest bardzo tradycyjna, więc choć ukochany nie wypowiada tego na głos, wiadomym jest, że spodziewa się zastać u przyszłej żony prawdziwie polskie Święta. Dla Magdy to nie lada wyzwanie, ale postanawia mu sprostać. Zwłaszcza że nie tylko w jej życiu, ale i życiu jej braci, musi nareszcie nastąpić odmiana. Nie mogą ciągle uciekać przed przeszłością.

I tak bohaterowie powieści spróbują odczarować Święta. Oczywiście nie wszystko przebiegnie po ich myśli, niektórzy okażą się innymi ludźmi niż wskazywałyby na to tworzone przez nich pozory. Niemniej Antek, Magda, Michał, Bartek i Kalina odnajdą przyjaźń, rodzinne uczucia, być może nawet prawdziwą miłość…

„Światło w cichą noc” to lekka, ale bardzo przyjemna w lekturze, sprawnie napisana powieść obyczajowa, momentami zabawna, momentami wzruszająca. Autorce udało się wykreować tę specyficzną, przedświąteczną atmosferę, a jednocześnie ciekawie opowiedzieć o losach bohaterów. Każdy z nich przechodzi w powieści własną przemianę, dojrzewa, coś do niego dociera, zaczyna rozumieć pewne sprawy. Mnie powieść Krystyny Mirek wprawiła w dobry, przedświąteczny nastrój (od razu zabrałam się za wypiekanie pierniczków), choć przyznaję, że nie jest to mój ulubiony gatunek. Was zatem zachęcam – książka bardzo dobra na zimny, grudniowy wieczór bądź świąteczny relaks.

A.

Krystyna Mirek, „Światło w cichą noc”, Edipresse Książki, Warszawa 2017, ilość stron: 352.

Recenzja powstała we współpracy z Edipresse Książki.

6 myśli nt. „Krystyna Mirek, „Światło w cichą noc” – RECENZJA

  1. Mam nadzieję że zdążę przeczytać ją jeszcze w tym miesiącu 🙂 Świąteczne książki czytam już od początku grudnia, jak na razie najbardziej podobała mi się „Psiego najlepszego”, niezła jest też książka „Wieczór taki jak ten” 😀

  2. Książkę przeczytałam w ciągu jednej nocy, przekazałam teściowej mojej kochanej. Wciągnęła mnie bardzo,oddaje nastrój świąteczny a jednocześnie pomaga w sprawach dla mnie bardzo ważnych. Wywołała uśmiech ale i skłoniła mnie do przemyślenia kilku spraw. Dziękuję za piękną książkę… Mam pytanie a właściwie Mama,, czy przepis na pierniki jest rzeczywisty i czy jest dokładnie opisany. Pozdrawiamy

    • To prawda, że książkę czyta się świetnie! Ja też przeczytałam błyskawicznie i też przekazałam teściowej, a jej również bardzo się podoba:)
      Jeśli chodzi o pierniczki – te ze zdjęcia zostały zrobione z mojego przepisu, ale zaraz napiszę pytanie do Pani Krystyny:)
      Pozdrawiam serdecznie. A

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *