Justyna Drzewicka „Ratownicy czasu. Nad wodami Nilu” – RECENZJA

Jeśli oglądaliście film „Mumia” i jego kontynuację, „Mumia powraca”, pamiętacie z pewnością Imhotepa, egipskiego kapłana, pogrzebanego żywcem, mordercę i człowieka okrutnego, choć piekielnie inteligentnego. Nie wszyscy sympatycy tej popularnej produkcji zdają sobie jednak sprawę, że Imhotep jest postacią autentyczną. Co więcej, hollywoodzcy twórcy zupełnie niesłusznie okryli go złą sławą. W rzeczywistości był bowiem znakomitym architektem i lekarzem, wezyrem faraona żyjącym w XXVII wieku p.n.e., umysłem na miarę Leonarda da Vinci czy Alberta Einsteina. Justyna Drzewicka w drugim tomie młodzieżowej serii „Ratownicy czasu” wskrzesza tę postać i przedstawia własną, literacką wersję egipskiego geniusza. Czy bohaterowie powieści, podróżujący w czasie trzynastoletni Sara i Daniel, ich przyjaciółka Giulia oraz niezwykły kot Mutek, słusznie drżeć będą ze strachu, słysząc jego imię? Czy to on dybać będzie na życie „archeoturystów”? Czy też zapamiętają go, jak chce historia, jako człowieka o niezwykłym jak na swoje czasy umyśle, ale też szlachetnego i pogodnego? Koniecznie sięgnijcie po „Nad wodami Nilu”, nawet nie znając pierwszej części. Czeka was niesamowita przygoda, emocje, spora dawka humoru i garść wiedzy historycznej, przedstawionej w sposób (naprawdę!) interesujący.


Zerknijmy na karty powieści. Parę głównych bohaterów, Sarę i Daniela, zastajemy w czasach im współczesnych. Nastolatkowie próbują ponownie przenieść się do piętnastowiecznej Bolonii, żeby Guilia, mogła wrócić do swojej epoki. Tak jak uprzednio mają to zrobić dzięki pomocy kota Mutka, pochodzącego z przyszłości animaloida, oraz chronoorganizera, maszyny umożliwiającej podróże w czasie. Niestety dziwne zakłócenia blokują niemal wszystkie kanały przemieszczania się, a jedyną dostępną opcją jest starożytny Egipt. I tak cała czwórka znajduje się w czasach Kleopatry. Trudno im jednak docenić uroki niezwykłej turystyki w czasie, bo kłopoty mnożą się od początku ich pobytu w krainie faraonów. Chronoorganizer przenosi ich wprost do wnętrza grobowca (a towarzystwo mumii i brak możliwości wydostania się na zewnątrz to średnia perspektywa). Niedługo później zaś Sara zostaje wzięta za narzeczoną pewnego egipskiego dostojnika, grupa przyjaciół trafia na jego dwór, gdzie bez wątpienia nie wszyscy są im przychylni… Ba! Ktoś zagraża ich życiu. Czy tajemniczym wrogiem jest sam Imhotep?

Justynie Drzewickiej udało się w „Ratownikach czasu” połączyć ciekawą, emocjonującą fabułę, z humorem (którego dopełnieniem są być może nieszczególnie wyszukane graficznie, za to bardzo zabawne komiksowe ilustracje Jędrzeja Łanickiego) i całkiem sporą wiedzą historyczną, przekazaną w sposób zupełnie bezbolesny. Ciekawostki o epoce autorka przedstawiła tak, że nie umniejszają one atrakcyjności fabuły, a dociekliwy czytelnik może pogłębić wiadomości dzięki licznym przypisom. Nawet jeśli nie jest się nastolatkiem (poleciłabym powieść dzieciom 11+), a dorosłym czytelnikiem, trudno nie pogrążyć się w lekturze, oddać niesamowitej przygodzie, niejednokrotnie nie zaśmiać się w głos, a przy okazji – wiele dowiedzieć.

Nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła także uwagi na interesujący wątek powieści, dotyczący niezależności kobiet. Autorka, na marginesie przedstawianych wydarzeń, przypatruje się mianowicie, jakie prawa i jaki status społeczny ma płeć żeńska w różnych epokach. Pochodząca ze średniowiecza GuiIlia z zaskoczeniem obserwuje zachowanie Sary, współczesnej bohaterki. W jej czasach przecież kobiety nie miały takiej swobody w obyczajach i pełniły raczej podrzędną rolę w stosunku do mężczyzn. Tymczasem Guilia okazuje się bardzo inteligentną i pełną ambicji dziewczyną. Dziwi ją, że już w starożytnym Egipcie kobiety mogły stanowić o sobie w znacznie szerszym stopniu niż w jej czasach.

Żona była równoprawną partnerką męża. Do niej należał majątek, który wniosła do małżeństwa albo odziedziczyła po rodzicach. Mąż mógł nim zarządzać, jeśli się na to zgodziła, ale nie wolno mu było go sprzedać, a po ewentualnym rozwodzie wszystko wracało do kobiety. Egipcjanki mogły bez niczyjej pomocy pomnażać swoje pieniądze, pracować zawodowo, sprawować urzędy i pobierać pensję. Urzędniczki decydowały oraz wydawały polecenia tak samo jak mężczyźni na identycznych stanowiskach.

Sama Sara zresztą w niczym nie ustępuje Danielowi i nie ma zainteresowań w tradycyjnym rozumieniu typowych dla dziewcząt.

Zajęcia domowe nigdy jej nie pociągały, poza tym nie uznawała podziału zadań na kobiece i męskie. W jej rodzinie mama i tata równo dzielili się obowiązkami, co Sara uważała za oczywistość.

Polecam wszystkim miłośnikom dobrej przygody, niekoniecznie bardzo zainteresowanych historią!

Agata

Justyna Drzewicka, „Ratownicy czasu. Nad wodami Nilu” (2 tom serii), ilustracje Jędrzej Łaniecki, Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2020, ilość stron 352.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Jaguar

2 myśli w temacie “Justyna Drzewicka „Ratownicy czasu. Nad wodami Nilu” – RECENZJA

    • Oczywiście! Zawsze podajemy wiek czytelnika orientacyjnie, tak jak nam podpowiada intuicja i doświadczenie (często też wydawca). Nie należy jednak ściśle się tego trzymać. Lubiącemu czytać dziesięciolatkowi „Ratownicy czasu” z pewnością się spodobają:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *