Stacia Deutsch, „Dziewczyny kodują”, tom 1, „Kod przyjaźni” – RECENZJA

Niewielkie rozmiarami „Dziewczyny kodują” Stacii Deutsch to bardzo udane połączenie ciekawej treści i ważnego przesłania. Dziewczyny – do nas świat należy, także ten ze skomplikowanymi algorytmami i językiem kodowania! Główna bohaterka, Lucy, poznaje podstawy programowania komputerowego, przy okazji ucząc się zasad przyjaźni. To pierwsza część cyklu, ale już wiem, że będę czekać na kolejne. Książka jest mądra i przyda się każdej dziewczynce, a i niejedna mama zaduma się nad tą historią.

Lucy to rezolutna dziewczynka z nietypową pasją – marzy o nauce w szkolnym klubie kodowania. Chce nauczyć się zasad programowania, bo ma bardzo konkretny cel: stworzenie aplikacji, która bardzo ułatwi życie jej ciężko choremu, ukochanemu wujkowi Mickeyowi. Z niecierpliwością czeka na pierwsze zajęcia, prowadzone w dodatku przez ulubioną nauczycielkę, a tam… spotyka ją gorzkie rozczarowanie. Zamiast tak oczekiwanej nauki przygotowywania aplikacji na telefon, Pani Clark każe klubowiczom sporządzić „instrukcję, jak zrobić kanapkę z dżemem i masłem orzechowym”. Ku zaskoczeniu dziewczynki, okazuje się, że większość osób, w tym ona sama, nie potrafi napisać prawidłowo takiej instrukcji. Nauczycielka cierpliwie wyjaśnia cel ćwiczenia:

Właśnie dowiedzieliście się, co to dane wejściowe i wyjściowe. Wasze instrukcje to dane wejściowe, czyli te, które wprowadzacie. Kanapka to dane wyjściowe – to, co uzyskaliście po przetworzeniu danych wejściowych. To, jakie dane wprowadzicie do komputera podczas oprogramowania, przesądzi o tym, jaki uzyskacie wynik. Tak samo jak polecenia, co należy zrobić, przesądziły o wyglądzie kanapki.

Dla Lucy to jednak za mało – uznaje, że na własną rękę musi poznać zasady kodowania. Zaczyna otrzymywać tajemnicze, szyfrowane wiadomości, które próbuje rozpracować z koleżankami z klubu: Erin, Mayą i Sophią. Zanim pozna tożsamość autora specyficznych lekcji programowania, uczy się czegoś znacznie ważniejszego – tego, jak ważna jest przyjaźń i że dzięki niej można pokonać właściwie każdą przeszkodę. Przy okazji dobrze się bawiąc.

Muszę przyznać, że „Dziewczyny kodują” dały mi sporo do myślenia. Po pierwsze – nie zdawałam sobie sprawy, że programowanie jest tak powszechne w naszym życiu i że współcześnie niemal wszystko jest nim regulowane, od świateł na drodze po ruch samolotów. Po drugie zaś, książka uświadomiła mi, jak brakuje tego rodzaju opowieści na naszym rynku czytelniczym. Pomysł na cykl wyszedł od Reshmy Saujani, założycielki amerykańskiej organizacji Girls Who Code. Stworzyła ona fundację inspirującą dziewczynki do nauki kodowania, jej celem stało się, aby „następną generacją Marka Zuckerberga i Jacka Dorseysa były kobiety”. Już ponad 40 tysięcy dziewcząt zaczęło się dzięki niej uczyć programowania, książka zachęcać ma zaś kolejne. I myślę, że tak będzie. To bardzo ważne, żeby od małego uświadamiać dziewczynki, że mogą być kim chcą, a świat programowania wcale nie jest taki skomplikowany, do tego może być bardzo twórczy i wymaga ogromnej wyobraźni. I wcale nie musi być to zajęcie tylko dla chłopaków. Zaskakujące prawda? Dla mnie na pewno.

Większość dziewczynek jest uczona, żeby unikać ryzyka i porażki. Mamy się ładnie uśmiechać, grać bezpiecznie, dostawać same piątki. Za to chłopcy mają grać ostro, mierzyć wysoko, czołgać się po szczeblach na sam szczyt i skakać na główkę. Do czasu, kiedy dorosną, kiedy negocjują podwyżkę albo zapraszają kogoś na randkę są już przyzwyczajeni do podejmowania ryzyka raz za razem. Są za to nagradzani. W Dolinie Krzemowej często mówi się,  że nikt nie potraktuje cię poważnie, jeśli nie miałeś dwóch nieudanych startupów. Innymi słowy, uczymy dziewczynki, żeby były idealne, a chłopców, żeby byli odważni*.

Powieść Stacii Deutsch ciekawie i przystępnie opowiada o podstawach programowania, ale nie brakuje tu ładnej i wciągającej historii. Lucy przeżywa przygody dokładnie takie, jakie powinna dziewczynka w jej wieku. Ma nieznośnego starszego brata, interesuje się modą, a przede wszystkim potrzebuje przyjaciółek na dobre i na złe. „Dziewczyny kodują” polecić mogę małym i dużym czytelniczkom, a że stoi za nią piękna idea, uważam ją za bardzo wartościowe uzupełnienie dziecięcej biblioteczki!

Ola

Stacia Deutsch, „Dziewczyny kodują”, tom 1 „Kod przyjaźni”, przełożyła Katarzyna Rosłan, Wydawnictwo Wilga, Warszawa 2018, ilość stron: 144.

*Wystąpienie Reshmy Saujani na konferencji TED.

Recenzja powstała we współpracy w Wydawnictwem Wilga.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *