J. R. Ward, „Dola aniołów”, 2 tom cyklu „Królowie bourbona” – RECENZJA

Kolejny raz zapraszamy Was do świata wielkich rezydencji, luksusowych samochodów, prywatnych odrzutowców i dyskretnych służących, czuwających na każde skinienie ręki, będących tłem dla skomplikowanych – i to jak! – relacji rodzinnych, i w ogóle międzyludzkich. To ludzkie namiętności są głównym tematem drugiej części cyklu „Królowie Bourbona” – „Doli aniołów” J. R. Ward. Jeżeli czytaliście tom pierwszy (więcej o nim tutaj), drugi stanowić będzie równie ekscytującą przygodę literacką.

Terminu „dola aniołów” używają gorzelnicy produkujący bourbona. Młody trunek przelewa się w osmalone dębowe beczki, żeby w nich dojrzał – proces ten może trwać dwanaście lat lub jeszcze dłużej. (…)  W procesie tym pewna część trunku wyparowuje i wchłania się w drewno. Tę stratę, która może wynosić około dwóch procent rocznie w stosunku do pierwotnej objętości (co zależy między innymi od wilgotności powietrza, wahań temperatury, jak również liczby lat przeznaczonej na dojrzewanie ), nazywa się „dolą aniołów”.

UWAGA – recenzja zawiera istotne informacje dotyczące pierwszej części cyklu.

Można powiedzieć, że bohaterowie powieści – rodzina Bradfordów, to wybrańcy losu. Należą do wiodących amerykańskich producentów bourbona, otacza ich przepych i luksus, ich jedynym zmartwieniem jest zaś to, czy po południu wybrać się na partyjkę golfa, konną przejażdżkę, a może popływać w basenie. Wszystko to jednak jedynie pozory. W ten sposób ich życie opisać może jedynie postronny obserwator. W rzeczywistości sprawy mają się tak, że po nagłej śmierci seniora rodu i głównego dowodzącego rodzinnym biznesem, Williama Wyatta Baldwina, na jaw wychodzą jego coraz to nowe, ciemne sprawy. Kładą się one cieniem na przyszłości familii. Okazuje się bowiem, że był on okrutnikiem, żelazną ręką wychowującym czwórkę dzieci (choć może wychowanie to zbyt wielkie słowo dla osoby stosującej najsurowsze zasady i preferującej kary cielesne), zdradzającym żonę (nie tylko z wierną księgową, ale także między innymi z własną synową). Niestety, niemoralne prowadzenie i brak ludzkich uczuć, to tylko czubek góry lodowej. Najprawdopodobniej sprzeniewierzył on bowiem całą fortunę Bradfordów, a przynajmniej sporą jej część i rodzinie grozi spektakularne bankructwo. Wszystko wokół zmierza ku katastrofie…  Jedyną osobą, która może zapanować nad tym tonącym okrętem wydaje się być Lane Baldwine, którego powrót do domu po latach stał się główną osią fabularną pierwszej części tomu. Czy uda się ocalić rodzinny majątek i rodzinę w ogóle? Nic na to nie wskazuje, szczególnie, gdy na jaw wychodzi, że ojciec Lane’a nie zginął z własnej ręki, ktoś jedynie upozorował samobójstwo…

W drugiej części „Królów bourbona” akcja powieści, co wydaje się wręcz nieprawdopodobne po lekturze pierwszego tomu, jeszcze przyśpiesza. Wypadki i kolejne katastrofy wydarzają się jedna po drugiej. Powieść pozwala nam, zwykłym śmiertelnikom, podejrzeć niedostępny zazwyczaj świat miliarderów. Nie da się ukryć, że sceneria książki jest niezwykle barwna, autorka raczy czytelnika wieloma szczegółami, dotyczącymi sposobu spędzania czasu, ubioru, jedzenia. Opisy tych wszystkich wspaniałości to jeden z niewątpliwych atutów książki.

Jednocześnie J. R. Ward obnaża mechanizmy, kryjące się za wielkimi fortunami, bezwzględność, brak skrupułów, skłonność do alkoholu, romansów, hazardu i życia na krawędzi. To oczywiście nic odkrywczego, niemniej jednak narracja wciąga i hipnotyzuje, to ten rodzaj prozy, od którego naprawdę trudno się oderwać. Zresztą, autorka nie bez przyczyny dzierży tytuł najlepiej „sprzedającej się” pisarki „New York Timesa”.

Książkę czyta się doskonale zapewne jeszcze dlatego, że „Dola aniołów” skupiona jest przede wszystkim na relacjach międzyludzkich. Przedstawia ona więzi rodzinne, w kilku różnych zestawieniach – ojca z synem, i to w najtrudoniejszym możliwym wydaniu, opartą na nienawiści, matki z córką, poczętą w nastoletnim wieku, z którą nie wiadomo właściwie co teraz zrobić, małżeństwa z tzw. rozsądku, z mężem sadystą w tle. Do tego mamy jeszcze cały katalog związków kłębiących się poza głównym nurtem fabuły i rodziną Bradfordów. Miłość i nienawiść, zazdrość i podziw, ale przede wszystkim przyjaźń – wątków jest tu taka ilość, że powieść wręcz od nich kipi, są one jednak spójnie połączone. Autorka dla przypomnienia umieściła zresztą bardzo przydatny spis „osób dramatu” na początku tomu. Jeśli zapomnicie, skąd wziął się dany bohater, wystarczy tylko sięgnąć do tego spisu.

Co tu dużo ukrywać – książkę czyta się świetnie, mnie wciągnęła ta wielowątkowa historia rodziny Bradfordów i z całego serca polecam ją Wam na ponure, listopadowe wieczory!

Ola

J. R. Ward, „Dola aniołów”, część 2 cyklu „Królowie Bourbona”, przeł. Agnieszka Wilga, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2017.

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *