Sylwia Zientek, „Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty” – RECENZJA

Pasjonująca podróż przez wieki, barwne postaci, wartka, brawurowa wręcz akcja, intrygi i namiętności, pełna tajemnic historia rodziny i prowadzonego przez nią hotelu, a wszystko to z niezwykle ciekawie sportretowaną Warszawą w tle. Tak w skrócie można by opisać najnowszą powieść Sylwii Zientek „Hotel Varsovie”, zaplanowaną jako wielopokoleniowa saga historyczna. W olbrzymim skrócie! – bo to projekt niezwykle ambitny, zakrojony na szeroką skalę, niespotykany we współczesnej polskiej literaturze. Część pierwsza, „Klątwa lutnisty”, którą oddano niedawno do rąk polskiego czytelnika, to niemal sześćsetstronicowa książka, zawierająca jednak opowieść tak porywającą, że doprawdy trudno oderwać się od lektury!

Przypatrzmy się zatem bliżej tej szczególnej historii o rodzie warszawskich hotelarzy.

Powieść rozgrywa się na trzech planach czasowych. Wiek XVII to przede wszystkim perypetie Laurentego Żmija, lutnisty w kapeli królewskiej, a także jego charakternej i utalentowanej kulinarnie szwagierki, Kaliny. Laurenty marzy o własnym zajeździe przy ul. Długiej w Warszawie, jednak tragiczny pożar, jaki trawi miasto, śmierć żony, a także inne problemy (natury powiedzmy… psychicznej), powstrzymują go przed realizacją tego planu. Na domiar złego nad muzykiem i jego rodem ciąży okrutna klątwa. Czy piękna Kalina przyczyni się do odmiany losów rodziny Żmijów? XIX wiek w powieści to historia Eleonory Żmijewskiej, panienki z dobrego domu, której sytuacja odmieni się radykalnie po samobójczej śmierci ojca. Ciążące nad hotelem, rodzinnym dziedzictwem, bankructwo, nieudane małżeństwo, brak pomocy ze strony rodziny – z tym wszystkim przyjdzie się zmierzyć naszej bohaterce. Wreszcie na planie XXI wieku rysuje się opowieść o Danie Spakowski, która przyjeżdża do stolicy, chcąc na fali reprywatyzacji odzyskać rodzinną nieruchomość. Pomóc ma jej w tym młody prawnik.

Co istotne, autorka nie snuje wszystkich trzech opowieści linearnie, w porządku chronologicznym, ale przeplata je ze sobą, z jednej strony stopniowo odsłaniając przed czytelnikiem karty historii rodu, a z drugiej – stawiając coraz to nowe pytania, piętrząc tajemnice. Świetnie skonstruowana jest ta fabuła, świetnie się to czyta!

Inna mocna strona książki to bez wątpienia postaci, cała ich plejada właściwie, nie tylko z rodziny Żmijów (później Żmijewskich), lecz także antagonistycznej rodziny Szpaków (później Szpakowskich) oraz wiele innych barwnie zarysowanych bohaterów odgrywających mniej lub bardziej istotną rolę w fabule. Zwłaszcza postaci z minionych epok (w pierwszym tomie cyklu autorka poświęciła im znacznie więcej uwagi aniżeli bohaterom z czasów współczesnych) są niezwykle realistyczne, „żywe” – tak plastycznie Sylwia Zientek zarysowała ich charaktery, odczucia, potrzeby, namiętności, a także historię życia, nawet ubiór i codzienne zwyczaje. Choć jest w tym bogatym zbiorze wielu godnych uwagi bohaterów płci męskiej (jak chociażby tytułowy lutnista – Laurenty Żmij), według mnie na szczególną uwagę zasługują postaci kobiece. Odważna, namiętna i bystra Kalina, utalentowana malarka Eufrozyna, nawet przejawiająca socjalistyczne zainteresowania, nieco emancypująca Eleonora – to bardzo silne bohaterki, mentalnie wyprzedzające kobiety swoich czasów.

Erik J. Dahlberg, ryt. Nicolas Perelle, „Panorama Warszawy” – zdjęcie wykorzystane na wewnętrznej stronie okładki

Najważniejszą jednak bohaterką powieści (mówiąc to z całą pewnością nie będę oryginalna) jest Warszawa. Jak przyznaje sama pisarka, wielka miłośniczka miasta, choć nie rodowita warszawianka, przy pisaniu powieści towarzyszyła jej intencja przybliżenia czytelnikom historii polskiej stolicy, ale tej historii mniej znanej*. Prawdą jest bowiem, że w odniesieniu do dziejów Warszawy, przywykliśmy się skupiać na II wojnie światowej i Powstaniu Warszawskim, nie wiedząc na ogół wiele na temat jej wcześniejszej, niezwykle barwnej, lecz i tragicznej historii (jak chociażby tak sugestywnie przedstawionego w książce wielkiego pożaru czy zarazach, które dotknęły miasto w XVII wieku). Aby wiedza ta była jednak dla odbiorcy łatwo i przyjemnie przyswajalna, ubrała ją w formę fascynującej opowieści, sięgając do wzorów wybitnych powieściopisarzy  XIX wieku. Bez oporów przyznaje się do inspiracji Prusem, zwłaszcza „Lalką” („Hotel Varsovie” jest wręcz pewnego rodzaju hołdem dla słynnego pisarza, którego postać pojawia się na kartach książki), mówi też o fascynacji Aleksandrem Dumasem (i rzeczywiście widać to w wątkach awanturniczych i romansowych)**.  Według mnie nie byłoby także nadużyciem dopatrzeć się w powieści cech prozy Sienkiewicza (o sympatię dla klasyka polskiej powieści historycznej mam nadzieję mieć jeszcze możliwość zapytania autorki).

W „Hotelu Varsovie” równie ważny, co autentyczne historyczne wydarzenia, jest historyczny detal. Wygląd miasta, jego codzienności, także topografia, sposób ubierania się mieszkańców, ich kulinaria, obyczajowość charakterystyczna dla epoki – to wszystko Sylwia Zientek oddaje niezwykle pieczołowicie, malowniczo. Widać, jak dużą pracę musiała wykonać,  zbierając materiały, studiując rozmaite źródła.

Dzięki tej pracy i niewątpliwemu talentowi pisarki my – czytelnicy, otrzymaliśmy książkę, której treści łatwo dać się porwać, w której można się wręcz zatopić, ale też książkę pouczającą i – o czym nie napisałam wcześniej – napisaną z dużym poczuciem humoru. Oczywiście – polecam! Sama zaś czekam niecierpliwie na kolejne części.

Agata

Sylwia Zientek, „Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty”, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2017.

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu WAB

*Wywiad udzielony Annie Dziewit-Meller, dla bloga BUKBUK: http://bukbuk.pl/sylwia-zientek-hotel-varsovie/

** Tamże

2 myśli nt. „Sylwia Zientek, „Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty” – RECENZJA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *