Agnieszka Tyszka „Nienia z Zielonego Marzenia. Zima Nieni” – RECENZJA

Jeśli poznaliście już Nienię z Zielonego Marzenia (o jej letnich perypetiach mogliście przeczytać w książce Agnieszki Tyszki „Nienia z Zielonego Marzenia. Lato Nieni”), do sięgnięcia po kolejną, tym razem zimową, odsłonę przygód dziewczynki z pewnością nie muszę Was przekonywać. A jeśli nie mieliści dotąd okazji poznać tej sympatycznej marzycielki – nic nie stoi na przeszkodzie, by zajrzeć najpierw do „Zimy Nieni”, uroczej opowieści dla czytelników 8+. Zwłaszcza że zima, a wraz z nią Boże Narodzenie, nadchodzą milowymi krokami. Sprawdźcie więc, jak na tę porę roku szykuje się Zielone Marzenie, ludzcy mieszkańcy leśniczówki i leśne istoty. Czy i zimą Nienia zachwyci się tym miejscem, spotka starych przyjaciół, przeżyje nowe przygody?

Z prawdziwą przyjemnością wracam do Zielonego Marzenia – zaśnieżonego, cichutkiego, ukrytego na końcu świata. Tu nie docierają nachalne reklamy, koszmarne świecidełka i rozpędzone samochody z niespokojnymi ludźmi. Tutaj wszystko toczy się w swoim rytmie, który nadają sikorki, dzięcioły, wróble, spadające płatki śniegu, porywy wiatru, szum gałęzi (…).

Dziesięcioletnia Nienia spędza przedświąteczny okres w Zielonym Marzeniu, pod opieką praktycznej babci, dziadka – leśniczego, odwiedza mieszkającą w pobliskiej chatce staruszkę Prabcię, nieco zwariowaną sąsiadkę Berenikę, spotyka Rusałkę, Leśne Dzieci, tajemniczą przyjaciółkę Emmę… Jest wyjątkowym dzieckiem, radosnym, cieszącym się drobnymi rzeczami, a przede wszystkim – potrafiącym dzięki własnej wyobraźni wyczarować wokół prawdziwą magię! To niezwykle rzadka umiejętność we współczesnym świecie, pełnym elektronicznych gadżetów, z którymi dzieci bardzo często się nie rozstają. Agnieszka Tyszka pokazuje, że dziecko, bez telefonu czy tabletu w ręku, może spędzać czas znacznie bardziej kreatywnie, nawet samo ze sobą (albo z Wiatrem, Zielonym Piórkiem czy Leśnym Lichem…). Przeciwieństwem Nieni, o czym można się było przekonać czytając „Lato Nieni”, jest Manuelka, jej starsza kuzynka, mniej optymistycznie nastawiona do rzeczywistości i znacznie bardziej przywiązana do elektroniki. Być może jednak teraz i ona przekona się do magii…, a już na pewno – za sprawą pewnego wyjątkowego zdarzenia – poczuje się znacznie lepiej.

Choć Agnieszka Tyszka rysuje trochę idylliczny obraz Zielonego Marzenia, taką dziecięcą arkadię, jak Dolina Muminków Tove Jansson czy Zielone Wzgórze Lucy Montgomery, nie zapomina o tym, że dzieci mają swoje, nierzadko poważne problemy. Obie dziewczynki, poza wakacjami letnimi czy zimowymi spędzonymi u dziadków, nie żyją w świecie idealnym, a kłopotów przysparzają im przede wszystkim dorośli. Zielone Marzenie, ten szczęśliwy azyl, pozwala im z jednej strony od tych problemów uciec (Manuelka robi to dosłownie, uciekając z domu), a z drugiej – uczy, jak kreować samemu rzeczywistość, by było w niej więcej radości.

W „Zimie Nieni” odnaleźć można inspiracje klasyką literatury dla dzieci i młodzieży, zaczynając właśnie od „Ani z Zielonego Wzgórza” (do tej słynnej powieści nawiązuje już tytuł, ale i kreacje bohaterów, postaci babci i dziadka Nieni oraz sama Nienia, wrażliwa, z bujną wyobraźnią niczym rudowłosa Ania). Zimowe krajobrazy zaś mogą przywodzić na myśl „Królową Śniegu” Hansa Christiana Andersena (baśń tę autorka przywołuje w tekście) czy zasypaną śniegiem Dolinę Muminków z „Zimy Muminków”.  Niemniej Agnieszka Tyszka, mając w swoim dorobku już kilkadziesiąt utworów dla dzieci, wykreowała własny, rozpoznawalny styl (o innej pozycji autorki, „Różach w garażu” pisałyśmy TUTAJ). Ma szczególną umiejętność przedstawiania świata dziecka jakby jego oczami, rysowania przed czytelnikiem obrazów dziecięcej, niczym nieskrępowanej wyobraźni, nie zapominając jednak o jego troskach.

„Nienia z Zielonego Marzenia” to świetna pozycja dla dzieci czytających samodzielnie, ale także do wspólnego czytania z opiekunami. I jednym, i drugim przyniesie na pewno wiele czytelniczej radości. Po skończonej lekturze warto wykonać kilka przygotowanych przez autorkę zadań, narysować projekt śnieżnego lampionu czy labirynt, który pokona Prabcia na drodze do słoiczka swoich ukochanych śledzi. Wreszcie – dzięki zaproponowanemu przepisowi można upiec swoje własne pierniczki!

Agata

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Akapit Press

Agnieszka Tyszka, „Nienia z Zielonego Marzenia. Zima Nieni”, ilustracje Marta Krzywicka, Akapit Press 2019, ilość stron: 149, POD PATRONATEM MEDIALNYM ZABOOKOWANYCH

1 myśl w temacie “Agnieszka Tyszka „Nienia z Zielonego Marzenia. Zima Nieni” – RECENZJA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *