Erin Entrada Kelly „Lalani z dalekich mórz” – RECENZJA

„Lalani z dalekich mórz” Erin Entrady Kelly to opowieść o odwadze, miłości, ciekawości świata, która nie poddaje się złu i ciemności. W tej powieści dzieje się magia i nie chodzi tylko o niezwykłe stworzenia, które na swojej drodze spotyka Lalani. To książka urzekająca pięknem opowiedzianej historii, językiem, szatą graficzną – okładką i ilustracjami Lian Cho. Jestem nią zachwycona i wiem, że choć to książka dla dzieci, to wrócę do niej jeszcze nie raz.

Istnieją opowieści o niezwykłych dzieciach, które od dnia narodzin przeznaczone są do wielkich rzeczy i do walki ze złem.

Ale to nie będzie taka opowieść.

Czasami jest sobie całkiem zwyczajne dziecko. I nikt go do niczego nie wyznacza – samo siebie wybiera.

Lalani Sarita to dwunastoletnia dziewczynka, która mieszka na wyspie Sanlagita. Ale to nie jest szczęśliwe miejsce. Mieszkańcy pogrążeni są w marazmie, tkwią w zaklętym kręgu wykonywania tych samych czynności, pod okiem despotycznego przywódcy. Trapią ich choroby i trwająca od tygodni susza. Dodatkowo cień rzucają na nich dwie góry – jedna to góra Kahna. Ponoć nie można wrócić z niej żywym. Napawa strachem i Sanlagici każdego wieczora proszą ją o zmiłowanie. Jest też druga góra. Leży na mitycznej krainie szczęścia, do której co jakiś czas próbują dostać się co odważniejsi mieszkańcy wyspy. A potem morze wyrzuca na ląd kawałki ich statków. Jeszcze nigdy nikt nie wrócił z wyprawy na wyspę Isa żywy, a mimo to sen o niej rozpala umysły kolejnych śmiałków. Lalani uwielbia mroczne opowieści o bestii z gór, ale i inne, na przykład o Zivie, bystrej dziewczynce, która chciała zostać żeglarką i którą spotkał straszny los. Gdy pewnego dnia mama Lalani bardzo zachoruje, dwunastolatka zrobi wszystko, żeby sprowadzić pomoc, nawet jeśli to misja niemożliwa.

W powieści „Lalani z dalekich mórz” Erin Entrady Kelly obecnych jest bardzo dużo odcieni różnych emocji. Sporo tu smutku i lęku, ale też radości, miłości i ciekawości świata. Bohaterowie książki dzielą się na dwie grupy – tych, co podporządkowali się systemowi panującemu na Sanlagicie i na tych, którzy mają w sobie dość siły i odwagi, żeby próbować coś zmienić. Nawet, jeśli ceną za to jest życie.

Najbardziej w powieści urzeka postać Lalani. To dziewczynka pozornie zwyczajna, bez jakichś szczególnych uzdolnień, w przeciwieństwie do odważnej i mądrej przyjaciółki, Veydy. Mało tego, niespecjalnie w siebie wierzy, zresztą jak miałaby skoro przybrany ojciec ciągle podkreśla, że jest do niczego.  Jednak to właśnie Lalani podejmie trud sprowadzenia ratunku dla umierającej mamy, ale i wszystkich mieszkańców wyspy. Odnajdzie w sobie siłę, której nie mieli rośli mężczyźni, jeden po drugim znikający na zawsze we mgle otaczającej Sanlagitę. Dwunastolatka jest bohaterką, z którą łatwo będzie się utożsamiać nastoletnim czytelnikom i czytelniczkom książki. Nie tylko Lalani okaże niezwykłe umiejętności, także pogardzany i wyśmiewany przez wszystkich chłopiec, Hetsbi, będzie miał swój udział w ocaleniu wyspy. Takie postaci nieczęsto występują w literaturze dziecięcej i w moim odczuciu są bardzo potrzebne. Lalani pokazuje, że ktoś niezbyt pewny siebie, może nawet trochę lękliwy, może być superbohaterem i superbohaterką. I ostatecznie zmienić świat na lepsze. 

„Lalani z dalekich mórz” jest także przepięknie wydana. Okładka zachwyca od pierwszego wejrzenia, ale ma też ciekawe ilustracje autorstwa Lian Cho, które są dodatkowym wyróżnikiem wstawionych w opowieść fragmentów, zaczynających się od „Wyobraź sobie”. Te pisane w formie bezpośrednich zwrotów do adresata króciutkie historie pozwalają lepiej zrozumieć świat stworzony przez Erin Entradę Kelly.

To po prostu mądra i piękna książka, przeznaczona dla czytelników 10+, takich powieści dla dzieci bardzo potrzeba. A i dorośli będą oczarowani.

Ola

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Literackim.

Erin Entrada Kelly, „Lalani z dalekich mórz”, przełożyła Maria Jaszczurowska, ilustracje Lian Cho, Wydawnictwo Literackie, liczba stron: 370, Kraków 2021.

 

2 komentarze do “Erin Entrada Kelly „Lalani z dalekich mórz” – RECENZJA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *