Jaume Copons, Liliana Fortuny „Gutek i potwory”, tom 1 „Pan Flat nadchodzi”

Dzieciom powtarza się zazwyczaj, że powinny być grzeczne i posłuszne, utrzymywać swój pokój w czystości, nie zapominać o domowych i szkolnych obowiązkach (a już szczególnie o odrobieniu lekcji). Tego oczekują od dzieci rodzice i nauczyciele. Ale czy rzeczywiście takie powinny być? Czy bycie rozrabiaką nie bywa przyjemniejsze? Czy to nie dzięki szczypcie nieposłuszeństwa (czasem dwóm szczyptom, nie bądźmy drobiazgowi) stwarzają się szanse na przeżycie czegoś niezapomnianego, szalonych przygód? Pomyślcie o dziecięcej literaturze. Czy Wasze ulubione postaci – chociażby Tomek Sawyer, dzieciaki z Bullerbyn, Mikołajek czy nawet Harry Potter – zawsze postępują zgodnie z regułami dorosłych? Na pewno nie! Taki też jest Gutek Zawada, bohater cyklu stworzonego przez hiszpańskiego pisarza, Jaume Coponsa, i katalońską ilustratorkę, Lilianę Fortuny. Gdyby Gutek nie był bałaganiarzem, sympatycznym lecz roztrzepanym chłopakiem, któremu różne rzeczy przytrafiają się „niechcąco”, czy spotkałby… potwora?

Gutka poznajemy w pierwszej części serii, „Pan Flat nadchodzi”. Wydaje się normalnym chłopakiem, no, powiedzmy właśnie z tych nie zawsze grzecznych. Jak zwykle zostawia bałagan w pokoju, zapomina o pracy domowej, gubi wypracowania, a gdy bawi się z kolegami w chowanego i znajduje doskonałą kryjówkę w szkolnej bibliotece, uciekając strąca na podłogę książki (oczywiście „przez przypadek” i tylko „kilka”). Bibliotekarka, pani Buchilda, nie puszcza mu tego płazem i za karę musi w magazynie bibliotecznym poukładać wiele woluminów do pudeł.

Pracowałem w magazynie w pocie czoła. Wiecie, ile może ważyć karton pełen książek? Tyle co ja. A takich kartonów było sporo.
Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć…
Napełniałem właśnie szóste pudło, kiedy go zobaczyłem. Niedużego, pomarańczowego pluszaka. Cały był zakurzony, ale wyglądał fajnie. Miał wielką paszczę i duże oczy. No i cztery łapy, mógłby więc uchodzić za psa albo kota, ale bardziej przypominał małego śmiesznego yeti czy raczej… potwora.

W taki sposób Gutek spotyka Pana Flata, który wkrótce okazuje się być nie szmacianą zabawką, a żywym potworem. W dodatku potworem książkowym. Rzecz jasna życie Gutka całkowicie się zmienia. Pan Flat zamieszkuje w pokoju chłopca i wkrótce przekonuje go do tego, co sam kocha najbardziej, a czym Gutek dotąd nie interesował się specjalnie. Wspólnie czytają książki! Klasyczne powieści, współcześnie raczej lekceważone przez dzieci, jak „Przygody Tomka Sawyera”, „Piotruś Pan” czy „Wyspa skarbów”, dzięki Panu Flatowi wydają się fascynujące!

Ale chociaż Pan Flat uwielbia książki ponad wszystko (jest w końcu książkowym potworem), razem z Gutkiem powinien się zająć także innymi sprawami. Chłopiec pilnie musi oddać zaległe wypracowania, a Pan Flat… Pan Flat ma do wykonania niezwykle ważne zadanie. Oczywiście nie obędzie się bez nieoczekiwanych wydarzeń, a w konsekwencji w życiu Gutka być może pojawią się i inni przyjaciele.

Książkę polecam dzieciom do samodzielnego czytania (8+), ale dodać muszę, że świetnie sprawdziła się we wspólnym czytaniu z moim 6-letnim synkiem. Doskonale bawiliśmy się, śledząc przygody zwariowanego Gutka i nie mniej zwariowanego Pana Flata! Ciekawą i zaskakującą treść z całą pewnością uatrakcyjnia forma książki. Otóż dzięki licznym, zabawnym ilustracjom, często uzupełnianym dialogami w dymkach – jest ona połączeniem powieści przygodowej i komiksu. Wprawdzie ten zabieg nie jest zupełnie nowy, pojawia się od jakiegoś czasu w literaturze dziecięcej i młodzieżowej, ale w odróżnieniu do wielu wykorzystujących go autorów, zarówno Jaume Copons, jak i Liliana Fortuny, trzymają bardzo dobry poziom. Powieść świetnie się czyta i jeszcze lepiej ogląda. I treść, i ilustracje, pełne są humoru, który z pewnością trafi do dziecięcych czytelników, a jednocześnie brakuje tu żartów z pogranicza dobrego smaku (bądź wręcz daleko poza dobry smak wykraczających), które coraz częściej pojawiają się nie tylko w filmach animowanych dla dzieci, ale i w literaturze.

Zachęcam zatem do wspólnej zabawy z Gutkiem i potworami, a po cichu dodam, że kolejny tom serii, „Obronić Nautilusa”, pojawił się już w księgarniach:)

Agata

Recenzja powstałą we współpracy z wydawnictwem BoNoBo (imprint Wydawnictwa RM)

Jaume Copons (tekst), Liliana Fortuny (ilustracje), „Gutek i potwory”, tom 1 „Pan Flat nadchodzi”, tłum. Patrycja Zarawska, Wydawnictwo BoNoBo, Warszawa 2018, ilość stron: 128.

2 thoughts on “Jaume Copons, Liliana Fortuny „Gutek i potwory”, tom 1 „Pan Flat nadchodzi”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *