Jørn Lier Horst, „Kluczowy świadek” – RECENZJA

Jørn Lier Horst, „Kluczowy świadek”, przekład Milena Skoczko, Wydawnictwo Smak Słowa, Sopot 2017.

W pewną parną czerwcową noc komisarz William Wisting wezwany zostaje do domu w Rødberg, gdzie zastaje zwłoki Prebena Pramma. Samotny, starszy Pan zginął we własnym domu, jego nagie, związane i noszące ślady brutalnych tortur ciało zostaje odkryte dopiero po kilku dniach od przestępstwa. Daje to mordercom czas na ucieczkę, policja ma problem nawet z precyzyjnym ustaleniem chwili zgonu. Dom nosi wyraźne ślady przeszukania, jednak wydaje się, że zbrodnia nie miała charakteru rabunkowego – policjanci, oprócz portfela z gotówką, znaleźli zupełnie nowy, wysokiej jakości sprzęt RTV. Komisarz, wraz z zespołem śledczych, rozpoczyna żmudne śledztwo, nic w nim nie chce ułożyć się po myśli Wistinga. Ofiara nie miała krewnych i bliskich znajomych, ze strzępów informacji wynika jedynie, że Pramm uczęszczał na lekcję tanga i pasjonował się fotografowaniem ptaków.

– Mamy w ogóle jakiś punkt zaczepienia? – spytał.
– Tak – odparł komisarz i nalał mu kawy. – Co prawda sprawca ma nad nami prawie tydzień przewagi, ale mamy już kilka tropów. Udało nam się ustalić, że zabójstwa dokonano między godziną piętnastą w ubiegłą sobotę a poniedziałkiem rano. Jeden ze świadków widział zaparkowany samochód w nocy z niedzieli na poniedziałek. Poza tym wiemy już, że zamordowany kontaktował się ze światem przestępczym. Podobno często odwiedzała go dużo młodsza kobieta związana ze środowiskiem miejscowych narkomanów.

Zebrane informacje nie dają jednak komisarzowi tej najważniejszej odpowiedzi – dlaczego starszy Pan został tak okrutnie torturowany przed śmiercią i co sprawca (lub sprawcy) chcieli tym osiągnąć. Czy chodziło o zemstę, wydobycie jakiś informacji, czy może padł stał się on po prostu przypadkową ofiarą, a zbrodnia nie miała żadnego motywu? Kolejne elementy układanki nie przynoszą wielu wyjaśnień, za to mnożą się pytania. Co mają wspólnego z morderstwem lekcje tanga i zdjęcia ptaków, czy zamieszana w nie jest siostra jednego z największych przestępców w okręgu, mieszkająca tuż obok ofiary, a może źródeł zbrodni szukać należy w innym przestępstwie…?

„Kluczowy świadek” Jørna Liera Horsta, wydana właśnie pierwsza część cyklu o komisarzu Wistingu, to książka niezwykła z kilku względów. Po pierwsze – oparta jest o autentyczne śledztwo i prawdziwą historię jednego z najbrutalniejszych morderstw w Norwegii. W 1995 roku zamordowany został 71-letni wdowiec Ronald Ramm, Horst uczestniczył w śledztwie, jako świeżo upieczony policjant, dom ofiary był pierwszym miejscem zbrodni, w jakim się znalazł:

Okryliśmy w nim ślady walki, walki na śmierć i życie, toczącej się we wszystkich pomieszczeniach, a zakończonej w przedpokoju, gdzie leżało zmasakrowane ciało Ramma.
Oględziny miejsca zdarzenia wykluczyły, by sprawca lub sprawcy włamali się do jego domu. Wszystkie okna, drzwi i zamki pozostały nienaruszone. A zatem Ronald Ramm najprawdopodobniej sam wpuścił zabójcę do środka.
(Z „Przedmowy” Horsta do wydania polskiego „Kluczowego świadka”)

 Zdjęcie z archiwum policyjnego, mieszkanie R. Ramma

Po drugie, to właśnie ta zbrodnia spowodowała, że po latach policyjnej służby śledczy Horst stał się Horstem – pisarzem. I to jakim! Dzisiaj zaliczany jest on do grona najpoczytniejszych autorów kryminałów w Norwegii i nie tylko.
Po trzecie zaś, powieść wydaje się być rodzajem rozliczenia się Horsta z tym brutalnym i niewyjaśnionym do dzisiaj morderstwem, rodzajem terapii dla niego samego, jakby choć w ten sposób mógł rozwiązać tę zagadkę. Nie planował on wówczas wcale kariery pisarza, miała to być jedyna historia z komisarzem Wistingiem w roli głównej. Horst w wywiadach przyznawał zresztą, że publikując powieść liczył na to, że odświeży ona tamtą zapomnianą już nieco sprawę i może zgłosi się ktoś, kto przyczyni się do jej wyjaśnienia. I faktycznie książka spowodowała zaskakujący obrót wydarzeń – w 2011 roku, ponoć podczas wywiadu radiowego z pisarzem, zgłosił się mężczyzna, który podał się za sprawcę morderstwa… Śledztwo zostało wznowione, niestety jednak okazało się, że był to oszust szukający chwili sławy. Tymczasem nastąpiło kolejne (25!) wznowienie książki i wiadomo też, że na początku 2017 roku również i śledztwo zostało kolejny raz otwarte. Może „Kluczowy świadek” okaże się jednak kluczem do rozwiązania całej zagadki po latach?

Debiutancką powieść Jørna Liera Horsta „Kluczowy świadek” czyta się jednym tchem, szczególnie mając gdzieś z tyłu głowy, że cała historia naprawdę się przecież wydarzyła. To rasowy kryminał, gdzie napięcie jest stopniowane, aż do wielkiego finału, który okaże się sporym zaskoczeniem. Horst przy okazji odsłania wiele tajników pracy policjantów, czyniąc książkę jeszcze bardziej wiarygodną. Polecamy ją wszystkim miłośnikom powieści kryminalnych, ale też wszystkim, którzy chcą się przekonać, jak fikcja miesza się z prawdziwym życiem.
Ola

Moja (subiektywna ocena): 7,5/10

2 myśli nt. „Jørn Lier Horst, „Kluczowy świadek” – RECENZJA

  1. A to ciekawe bardzo! Pierwsza część cyklu Horsta😀 Czy jest tak ciekawa jak ostatnie, Szumowiny np.? bo czytałam dwie części i bardzo lubię.

    • „Kluczowy świadek” trochę się różni od późniejszych powieści Horsta, naszym zdaniem jednak jest równie, a może nawet ciekawsza, ze względu na fakt, że zbrodnia naprawdę się wydarzyła. To dodaje całej historii niesamowitego klimatu – ale najlepiej samemu się o tym przekonać! Do czego zachęcamy! 🙂 Pozdrawiam Zabookowana Ola

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *