Charlotte Link „Dziki łubin” – RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

„Dziki łubin” to kontynuacja sagi historyczno-obyczajowej Charlotte Link „Czas burz”. Na ten tom, po raz pierwszy wydawany w Polsce, wielu czytelników czeka z wielką niecierpliwością (recenzję części pierwszej przeczytacie TUTAJ). I wreszcie premiera zbliża się wielkimi krokami. Już 14 października książka pojawi się na księgarskich półkach. Czy spełni oczekiwania? Czy dalsze losy rodziny Dombergów okażą się na tyle ekscytujące, że ponownie przykują uwagę czytających, ponownie rozbudzą ich wyobraźnię? Jestem świeżo po przedpremierowej lekturze powieści i bez wahania mogę powiedzieć, że „Dziki łubin” w niczym nie ustępuje pierwszej części. Wręcz przeciwnie! Na złaknionych dalszej opowieści o rodzie z Prus Wschodnich, uwikłanym w meandry wielkiej historii, czeka ponad sześćset stron prawdziwych czytelniczych emocji i wzruszeń. Ba!, ten tom jest chyba lepszy od poprzedniego.

Zacznijmy jednak od krótkiego przedstawienia treści. Jest rok 1938. Niemcy, a właściwie Trzecia Rzesza, zmieniły swoje oblicze pod rządami Adolfa Hitlera. Część społeczeństwa ulega ideałom nacjonalizmu, części się one nie podobają, ale dla własnej wygody, czasem bezpieczeństwa, nie występuje przeciwko władzy, godzi się na jej warunki. Jeszcze inni tworzą ruch oporu. Rośnie antysemityzm, naród żydowski spotyka się z coraz większymi represjami. Pojawia się wielki niepokój, jak dalej potoczą się losy Niemiec, jak zmieni się oblicze Europy i świata. Wojna jest nieunikniona. Tymczasem młoda i piękna Belle Lombard, podobnie jak niegdyś jej matka Felicja, nie chce słyszeć o polityce. Pragnie rozrywki, miłości, a przede wszystkim chce zrobić karierę gwiazdy filmowej. Rozczarowuje się więc, gdy jej świeżopoślubiony mąż, Maximilian Marty, zamiast oddawać się beztroskiemu życiu, zadręcza się przyszłością, a młodej żonie nie poświęca wystarczającej uwagi. Felicja z kolei, którą pamiętamy z poprzedniego tomu jako niezłomną kobietę interesu, nadal prowadzi fabrykę, rozwija biznes, który zajmuje zdecydowanie więcej jej uwagi aniżeli najbliższa rodzina. Gotowa jest nawet na współpracę z nazistami. Szybko okaże się jednak, że będzie musiała stawić czoło nie tylko nowej wojennej rzeczywistości, ale także poradzić sobie z własnymi uczuciami. Po raz kolejny bowiem w jej życiu pojawi się młodzieńcza miłość, Maksym Makarow, i były mąż, Alex Lombard. Dla wszystkich czas wojny okaże się rewolucją, najtrudniejszą próbą, „czasem burz”, strat i wielkich dramatów. Jak poradzi sobie z w tej ciemnej wojennej zawierusze rodzina Dombergów?

W „Dzikim łubinie”, inaczej niż w poprzedniej części, mamy już nie jedną a dwie powieściowe protagonistki. To wokół ich losów koncentrują się najważniejsze fabularne wątki. Mimo to postaci ważnych dla fabuły, a także dla wymowy książki, jest zdecydowanie więcej. Druga córka Felicji, Zuzanna, ulega hitlerowskiej wizji, wkrótce wychodzi za mąż za oficera SS, późniejszego zbrodniarza wojennego. Maksym Makarow z kolei działa w tajnej organizacji, przeciwko nazistom. W ruchu oporu, choć we Francji, działa żona dawnego przyjaciela Felicji, Filipa. Claire nienawidzi nazistów, którzy zabili jej syna, a jej przeżycia wojenne będą więcej niż wyjątkowo trudne. Dramatyczne będą oczywiście losy powieściowych Żydów: pisarza Martina Eliasa i jego żony Sary, a także przyjaciela i wspólnika Felicji, Petera Liliencrona. Na niewyobrażalne cierpienie będą także skazani mężczyźni powołani do wojska, jak chociażby mąż Belle. Jeszcze inni bohaterowie, jak karierowicz Tom Wolf, będą czerpali z zaistniałej sytuacji zyski. Fabryka Wolfa zajmie się produkcją nazistowskich żołnierzyków dla dzieci, sama Felicja zresztą podejmie się szycia wojskowych mundurów.

Taka mnogość postaci (a wymieniłam tu zaledwie ich część) i różnorodność ich perypetii uatrakcyjnia rzecz jasna fabułę. Przede wszystkim jednak daje obraz wydarzeń z wielu perspektyw. Pokazuje złożoność wojny, rozmiar spowodowanego przez nią ludzkiego nieszczęścia. Obrazuje także losy niemieckiego społeczeństwa, które,  jak zdaje się przekonywać autorka, w ogromnej większości także stało się ofiarami Adolfa Hitlera. Prześladowania, rodzinne rozłąki, śmierć, głód i bieda, dramatyczne przeżycia wojenne… wielu Niemców zostało poszkodowanych na równi z innymi narodami Europy. Czy czytelnik zgodzi się z tą tezą? Przekonajcie się sami. Na pewno jednak ciekawa jest ta niemiecka perspektywa historii. Tym bardziej, że w „Dzikim łubinie” jest ona wyłożona zdecydowanie mniej szkolnie aniżeli w „Czasie burz”, historia zespala się tu z losami postaci powieści. Charlotte Link osiągnęła wyższy poziom budowania powieści historycznej.

Zmierzając już ku końcowi (wciąż sobie powtarzam, że książkowe recenzje nie mogą być za długie), chcę wspomnieć o motywie rodzinnej posiadłości, który w tej serii, podobnie zresztą jak we wielu klasycznych sagach rodzinnych, jest niezwykle ważny. Lulinn, wschodniopruski majątek Dombergów, jest elementem ich tożsamości, synonimem pewnej trwałości, oazą spokoju. Myśl o nim w trudnych chwilach daje siłę i wolę przetrwania.

Lulinn był jądrem wszystkiego. I składał się na to także czar wielkiego, starego dworu. Jego dach osłaniał życie i śmierć ich wszystkich, bez względu na to, gdzie się znajdowali. I nawet kiedy czasami jedno z nich chciało wydrapać drugiemu oczy, to jednak tu wracali, związani niewidzialnym przymierzem.

„Jak długo istnieje Lulinn, to nie przeminiecie i nic nie rozerwie łączących Was więzów”.

Niestety dla Dombergów losy Prus Wschodnich i Lulinna wydają się przesądzone. Jakie zatem będą dalsze dzieje rodziny? Czekam już na trzeci tom cyklu, a Was tymczasem zachęcam do lektury „Dzikiego łubinu”.

Agata

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Znak Horyzont

Charlotte Link „Dziki łubin”, seria „Czas burz” tom 2, przeł. Anna Makowiecka-Siudut, Znak Horyzont, Kraków 2020, liczba stron: 607.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *