Ewa Karwan-Jastrzębska, „Hermes 9:10” – RECENZJA

„Hermes 9:10” to opowieść o chłopcu, Feliksie, który w dniu swoich urodzin wyrusza na tajemniczą wyprawę. Jego przewodnikiem jest właściciel szmaragdowych oczu, jego własny domowy pupil, kot Ferdynand (a koty jak wiadomo są najniezwyklejszymi ze wszystkich zwierząt). Wędrówka chłopca i jego kota nie jest przypadkowa. Feliks, choć nie zdaje sobie z tego sprawy, jest kimś wyjątkowym. Dlatego został wybrany.

Miliony ludzi na całym świecie obchodzą dzisiaj urodziny, ale właśnie ty zostałeś wybrany, aby narodzić się na nowo jako Bohater Opowieści. Od tej chwili wszystko, co Ciebie dotyczy, zostanie zapisane w Księdze Przyjazdów i Odjazdów. Twoje urodziny wypadają w dniu kolejnego zapisu.

Zgodnie ze słowami Dróżniczki Starej Stacji zwykły chłopiec staje się bohaterem. Jego podróż poza granice znanego sobie świata nie oznacza jednak tylko przyjemności. Ma bardzo ważną misję. Musi odnaleźć pewną szczególną osobę o imieniu Matylda. Musi uratować  tę dziewczynkę i ocalić cały świat. Wsiada więc do magicznego (jak wszystko w tej fantastycznej krainie) pociągu, by przy pomocy Ferdynanda i innych nowopoznanych przyjaciół wykonać powierzone mu zadanie.

Opowieść Ewy Karwan-Jastrzębskiej jest niezwykła pod każdym względem. Zadziwiają niesamowite miejsca, jakie odwiedza nasz bohater, Ukryty Świat Semaforów, ponura Stacja Bez Powrotu czy Dolina Maków. Tu wszystko jest inne, wszystko jest możliwe. Czas i przestrzeń rządzą się własnymi prawami. Pojęcia, takie jak wątpliwości, smutki, śmiech, mrok, stają się żyjącymi bytami. A dzieje się to jakby na granicy jawy i snu.

Autorka posługuje się bowiem szczególną poetyką – przywodzącą na myśl senne marzenia (Feliks podróżuje zresztą w piżamie) albo surrealistyczne obrazy. Opisy są niezwykle plastyczne, malarskie, a wydarzenia – takie właśnie „nadrealne”. Nawet park tuż obok domu chłopca w porannym słońcu wygląda zupełnie inaczej niż zwykle.

Krzewy rzucały dziwne cienie, a wilgotna trawa uginała się pod stopami Feliksa niczym zielony puszysty dywan. Chłopiec wdychał pełną piersią zapach rozpoczynającego się dnia. Zdawało mu się, że mijane w biegu obrazy są znacznie ostrzejsze, bardziej wyraźne, jakby ktoś pociągnął ich kontury cienką linią. Przez chwilę pomyślał nawet, że znalazł się w samym środku jakiegoś obrazu, a nie w ulubionym miejskim ogrodzie.

Wspaniale z tą literacką wizją współgrają ilustracje Doroty Kobieli, artystki, twórczyni filmu „Twój Vincent”, którego malarska animacja zdobyła uznanie na całym świecie. Książka nie tylko zatem zachwyca czytelniczo, ale i jest prawdziwą ucztą dla oczu, jest przepięknie wydana.

Trudno właściwie określić, dla czytelników w jakim wieku przeznaczony jest „Hermes 9:10”. Książkę można czytać dzieciom, które same jeszcze nie posiadły tej umiejętności, mogą je czytać dzieci w wieku szkolnym, ale z pewnością znajdą przyjemność w lekturze także dorośli. To pełna symboli, wielowymiarowa historia drogi – bohater nie tylko przeżywa niezwykłe przygody, lecz może przede wszystkim dowiaduje się wiele o świecie i o sobie samym. Mądra to i piękna baśń dla młodszych i starszych.

A

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Akapit Press.

Ewa Karwan-Jastrzębska, „Hermes 9:10”, ilustrowała Dorota Kobiela, Akapit Press, Łódź 2017, ilość stron: 181.

2 myśli nt. „Ewa Karwan-Jastrzębska, „Hermes 9:10” – RECENZJA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *