„Gdzie jest… dinozaur, syrenka i tygrys” – RECENZJA SERII

Koronawirus, pandemia, izolacja – te wyrazy znamy i odmieniamy je przez wszystkie możliwe przypadki, często mając już naprawdę dość. Jeśli dodatkowo jest się rodzicem pracującym zdalnie, z małym (czy dużym) dzieckiem u boku, no to cóż. Nie jest łatwo. Wszystko, co może zająć malucha na chociaż chwilę, jest na wagę złota niemalże. I dlatego nic mnie tak ostatnio nie ucieszyło, jak przesyłka  od Wydawnictwa Wilga. Dotarły do nas trzy przepięknie wydane książeczki aktywizujące z serii „Gdzie jest…”, idealne dla rozbrykanego dwulatka (w moim przypadku dwulatki). Rodzicu, jeśli szukasz odrobiny wytchnienia, zamawiaj całą serię, nie wahaj się ani chwili. Jest po prostu świetna!

Seria „Gdzie jest…” składa się z trzech tytułów: „Gdzie jest…”: tygrys, syrenka i dinozaur. Każdy z nich ma swojego głównego bohatera, wymienionego w tytule. Zadaniem dziecka jest poszukiwanie danej postaci na kolejnych kartach książeczki. Tygrys czy dinozaur kryją się w różnych zmyślnie przygotowanych kryjówkach – książeczki pełne są wstawek z filcu (to bardo ciekawy pomysł, pierwszy raz widzę takie rozwiązanie w książeczce dla dzieci), powycinanych dziurek czy połyskujących fragmentów ilustracji. Każda strona zawiera jakąś zagadkę, zachęcającą dziecko do dalszego przeglądania – to co wydaje się być ogonem tygrysa, na kolejnej okazuje się ogonem lemura, ogon syrenki staje się ogonem delfina.

Książeczki aktywizujące mają pobudzić zmysł wzroku i dotyku dziecka, za pomocą różnych faktur, filc moim zdaniem to strzał w dziesiątkę. Ich myślą przewodnią jest: dotykaj, szukaj, ucz się. Możemy zatem razem z dzieckiem wymyślać mnóstwo zadań, pobudzających pamięć, rozwijających słownictwo i wyobraźnię.

Atutem serii „Gdzie jest…”, jak zwykle zresztą w przypadku Wydawnictwa Wilga, jest staranne i po prostu przepiękne wydane. Książki mają duże, czytelne ilustracje, w przyjaznych i wyraźnych kolorach (autorstwa Alexa Willmora), niezbyt dużą ilość tekstu, co też jest plusem. Mają również dobry, poręczny format, dobry dla małych rączek, strony są grube i lakierowane, myślę, że przetrwają wiele dziecięcych eksperymentów.

Co tu dużo kryć, ja jestem całą serią zachwycona. Moim zdaniem jest doskonała dla dzieci w wieku dwóch lat, choć można próbować z nieco młodszymi. Moje serce skradła syrenka (co poradzić 😉 ), natomiast domowej, dwuletniej testerce, najbardziej spodobała się ta o dinozaurze. Polecam Wam wszystkie, także na prezent!

Ola

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Wilga

Seria Gdzie jest…: „Gdzie jest… tygrys”; „Gdzie jest… dinozaur”; „Gdzie jest… syrenka”, ilustracje Alex Willmore, Wydawnictwo Wilga, 2020, ilość stron: 12.

 

2 myśli w temacie “„Gdzie jest… dinozaur, syrenka i tygrys” – RECENZJA SERII

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *