Radka Třeštíková „Osiem” – RECENZJA

Czeska pisarka, a także prawniczka i blogerka, Radka Třeštíková, zrobiła oszałamiająca karierę za naszą południową granicą. Pomiędzy 2014 a 2019 rokiem wydała pięć powieści, które doskonale się sprzedały („Osiem”, jak głosi polski wydawca, w stu tysiącach egzemplarzy!). Stała się niezwykle popularną osobą, wzięła nawet udział w czeskiej edycji „Tańca z gwiazdami”. W czym tkwi fenomen Třeštíkovej? Każdy, kto sięgnie po jej książkę, natychmiast będzie znał odpowiedź. Czeszka pisze tak, że po prostu przepadasz. Pierwszy polski przekład autorki, wydana pod koniec zeszłego roku powieść „Osiem”, to przewrotna kompilacja kryminału, romansu, komedii, z elementami powieści obyczajowej i być może także psychologicznej. Słowem, gatunkowy miszmasz, ale tak intrygujący, tak ciekawie skonstruowany, a przy tym zabawny, że nie masz szans oderwać się od ponad czterystu stron, dopóki nie skończysz czytać. Ja w każdym razie nie umiałam.

„Wszyscy ją uwielbiają, a przy tym ktoś próbował ją zabić”
(pułkownik Malina)

Intrygę powieści buduje aż osiem (!) postaci. Kluczowa – Michaela Mróz nazywana Miszą – leży w śpiączce po tym, jak w praskim Lasku Diabolickim została postrzelona w głowę. Kto mógł to zrobić? Narzeczony (a może były narzeczony?), Jan Tomasz? Przyjaciółka (lub raczej była przyjaciółka), Alicja? Może najlepszy przyjaciel Tomasza, Paweł Wiertyszka? Do niego należała broń, z której strzelano do Miszy. A może sprawcą jest ktoś z małżeństwa Julii i Maksa Milerów? I oni pojawiają się przy szpitalnym łóżku Miszy. I ich relacje z dziewczyną wydają się, delikatnie mówiąc, niejednoznaczne. Wszak opiekowała się jedynie ich dziećmi: Brunem i Medą. Zagadkę rozwiązać ma para detektywów: mężczyzna po przejściach – major Nowotny, oraz Iwona Brzydula (cóż za okrutne nazwisko dla nieszczególnie urodziwej, korpulentnej policjantki!). Nie będzie to jednak prosta sprawa, oj nie!

Czytając „Osiem” można mieć początkowo wrażenie, że to po prostu książka, którą dobrze się czyta, napisana sprawnie, choć prostym językiem. Co więcej – z nieszczególnie oryginalnym pomysłem kryminalnym. Ot, próba morderstwa na atrakcyjnej dziewczynie, zamknięta grupa podejrzanych i para detektywów. Szybko okazuje się jednak, że fabuła jest dużo bardziej skomplikowana, dużo ciekawsza niż mogło się początkowo wydawać. W miarę upływu lektury odkrywamy drugie dno – inne konteksty minionych wydarzeń, relacji między postaciami, a nawet samych bohaterów. Spotyka nas niejedno zaskoczenie!

Ale zaskakują nie tylko rozwiązania fabularne – to, co się wydarzy (albo wydarzyło, bo autorka posługuje się powieści retrospekcją). Radka Třeštíková zwodzi czytelnika niemal na wszystkich płaszczyznach. Zdaje się bawić schematami, konwencjami, by uzyskać nową jakość. Bohaterowie, choć ciekawie przedstawieni, z dokładną motywacją psychologiczną, wypełniają pewne stereotypy (łaknąca bliskości dziewczyna z domu dziecka, intelektualista – maminsynek i wrażliwiec, macho itd.). Wiele powieściowych rozwiązań trąci banałem, jak chociażby romans opiekunki do dzieci z ich ojcem czy zapadnięcie w śpiączkę a potem utrata pamięci głównej bohaterki (wypisz wymaluj ckliwy serialowy tasiemiec). Trudno mi jednak pozbyć się wrażenia, że te zabiegi to po prostu prowokacja. Bo jednocześnie powieść tchnie świeżością, jest oryginalna i zabawna. „Przewrotność” – to według mnie słowo, które najlepiej oddaje istotę „Osiem”.

Przewrotny jest w powieści wątek feministyczny (nie mogłam o tym nie wspomnieć, no nie mogłam!). Autorka denerwuje wręcz a to przykładami męskiego szowinizmu (detektyw Brzydula chociażby, jako jedyna kobieta wśród policjantów, musi robić kawę), a to zachowaniem samych postaci kobiecych, zwłaszcza Alicji i jej nadrzędnego życiowego celu – zdobycia za wszelką cenę mężczyzny (choć jest atrakcyjną, dobrze zarabiającą kobietą), ale też detektyw Brzyduli, która… stop! tego zdradzać mi nie wolno:) To jednak prawdopodobnie kolejna forma zabawy z czytelnikiem, prowokowanie go. W gruncie rzeczy bowiem to postaci kobiece są siłami sprawczymi wydarzeń, one manipulują mężczyznami, są silniejsze i sprytniejsze, jak w parze bliźniąt (skądinąd będącej znowu wykorzystaniem pewnej konwencji) – Meda zdecydowanie góruje nad słodkim lecz gapowatym Brunem.

Przewrotne jest także rozwiązanie powieści, ale o tym sza! Sami przekonajcie się, kto tu właściwie zawinił… Ja mam wielką chrapkę na inne powieści czeskiej autorki, a Was gorąco zachęcam do lektury „Osiem”.

Agata

Radka Třeštíková „Osiem”, tłum. Mirosław Śmigielski, Wydawnictwo Stara Szkoła 2019, ilość stron: 445, POD PATRONATEM MEDIALNYM ZABOOKOWANYCH

2 myśli w temacie “Radka Třeštíková „Osiem” – RECENZJA

  1. Prawda, że autorka przemyca w powieści tematy bardzo na czasie – oprócz feminizmu też rasizm, bo przecież Misza jest pół-Romką, czego nie może znieść matka Janka (który – poprawka – ma na nazwisko Tomesz). Wydaje mi się, że również ta Miszy obsesja sprzątania jest też próbą ucieczki za wszelką cenę od stereotypów dotyczących jej pochodzenia – w pewnym momencie myśli sobie coś w stylu, że musi zrobić wszystko, by nikt z założenia na myślał o niej, że jest bałaganiarą.

    Mnie też się książka bardzo podobała. I nawet te elementy, o których piszesz, że są banalne, nie wydały mi się takie – w końcu obok tego „tradycyjnego” romansu opiekunki jest i drugi, ciekawszy ;).

    A swoją drogą, wracając jeszcze do Alicji… W moim odczuciu jej podstawowym problemem była samotność, ale niekoniecznie jedynie w sensie braku partnera, ona zwyczajnie oprócz Miszy nie miała przyjaciół – dlatego kot, dlatego te niezliczone kursy, na które chodziła wieczorami, dlatego ciągłe lansowanie się w mediach społecznościowych i obsesja lajków. Jasne, jest trochę śmieszna w swojej desperacji znalezienia faceta za wszelką cenę, ale i było mi jej żal. To chyba też postać bardzo na czasie…

    Dużo tematów do dyskusji ta książka dostarcza 🙂

    • Bardzo przepraszam, że (będąc w ferworze ferii zimowych) nie odpowiedziałam wcześniej.
      Pisząc o banalnych elementach, miałam przede wszystkim na myśli takie umiejętne połączenie pewnych konwencji i schematów z elementami zdecydowanie bardziej oryginalnymi. Mówiąc za wydawcą, miesza się tu „banał z oryginalnością”:). Dzięki czemu powieść naprawdę momentami zaskakuje i – faktycznie – daje do myślenia.
      Masz rację i co do Miszy, i co do Alicji (a co do pisowni nazwiska, to już zdecydowanie:). To bardzo ciekawe, w gruncie rzeczy skomplikowane bohaterki, jak zresztą i Julia, i nawet detektyw Brzydula (w ogóle postaci kobiece w tej powieści wydają mi się ciekawsze). Nie mogłam się jednak podczas lektury oprzeć wrażeniu, że autorka każe celowo zachowywać się swoim bohaterkom śmiesznie czy może raczej w sposób mało nowoczesny, niezgodny z duchem feminizmu, by właśnie prowokować czytelników, nieco ich zdenerwować, a potem zmusić do refleksji. Myślę tu nie tylko o Alicji, ale i Brzyduli i jej metamorfozie (w wyniku której dla swoich współpracowników nadal jest tylko kobietą, ale przynajmniej szczupłą, ładną).
      Rzeczywiście tematów do dyskusji „Osiem” dostarcza mnóstwo, mam świadomość, że zaledwie kilka zasugerowałam w recenzji. Chyba przede wszystkim dlatego tak mi się podoba – książka tzw. komercyjna, którą łatwo i dobrze się czyta, rzeczywiście świetny pretendent do miana bestsellera, a przy tym tyle treści, tyle ważnych problemów!

      Tak na marginesie (ale tak bardzo, bardzo na marginesie), jest to też problem każdego z nas, piszących o książkach, na ile odkrywać je przed czytającymi nasze teksty, czy analizować głęboko, czy tylko zaznaczać problemy i zachęcać (albo zniechęcać) do czytania. Ja sama zaglądam regularnie do kilku recenzentów, ale dokładnie wiem, do kogo jedynie po rekomendację, a do kogo już po lekturze książki, by porównać własne odczucia i przemyślenia:)
      Pozdrawiam serdecznie!
      Agata

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *