Ota Pavel, „Puchar od Pana Boga” – RECENZJA

Dziś kilka słów o książce wybitnej, choć niewielkiej objętościowo i prostej w formie (dość często zdarza się przecież, że literacki geniusz ukrywa się w dziełach pozornie niewyszukanych). „Puchar od Pana Boga” Oty Pavla to zbiór kilkunastu reportaży sportowych, a właściwie przepięknych miniatur literackich, które gatunek reportażu zdecydowanie przekraczają, i to zarówno pod względem formalnym, jak i przekazywanych treści. Tematyka sportowa jest bowiem dla autora tylko punktem wyjścia. Opowiadając o sportowcach, słynnych, zapomnianych bądź takich, którzy nie odnieśli spektakularnych sukcesów, a także o ich bliskich i ludziach ze sportem związanych, lekarzach czy trenerach, wyraża wielką miłość do sportu. Przede wszystkim jednak opowiada o tym, co w życiu najważniejsze, co czyni je wartościowym, co daje siłę i człowieczeństwo. Miłość i śmierć, determinacja, pasja, wola walki, przyjaźń i rodzina, czasem honorowe wycofanie się z gry. Nie trofea sportowe są najważniejsze. „Bóg będzie mógł osądzić” – mówi piłkarz Piotr – „jaki kto był, jak grał i czy dostanie jakiś puchar. Puchar od Pana Boga przyjąłbym bez wahania”. Czytaj dalej

Miroslav Pech „Uczniowie Cobaina” – RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Zdarza się tak, że niepozorne, niewielkich rozmiarów książki, napisane językiem, który nie ma nic wspólnego z popisową erudycją słynnych mistrzów pióra, czytane szybko i łatwo – robią duże wrażenie i zaprzątają myśli znacznie, znacznie dłużej niż trwała ich lektura. „Uczniowie Cobaina” czeskiego autora, Miroslava Pecha, mają ogromną szansę stać się takim właśnie literackim zaskoczeniem. Wydawnictwo Stara Szkoła, specjaliści od książek zza naszej południowej granicy, po raz kolejny przybliżają polskiemu czytelnikowi ciekawą i oryginalną odsłonę czeskiej literatury. Jeśli zastanawiacie się, czy warto poznać się z „Uczniami Cobaina” bliżej, podpowiadamy – warto! Czytaj dalej

Jaroslav Rudiš, „Aleja Narodowa” – RECENZJA

Źródło zdjęcia: https://czechofil.com/2012/11/16/aksamitna-rewolucja-17-listopada-1989/

Jaroslav Rudiš, „Aleja Narodowa”, Wydawnictwo Książkowe Klimaty, Wrocław 2016.

Zwiedzając piękną, zabytkową Pragę, zajadając kapustę z knedlikami i popijając piwem, lepiej nie zapuszczajcie się w dzielnice na obrzeżach miasta. Napotkać możecie tam bowiem zupełnie inne Czechy, humor, który może Was nie rozśmieszyć, a przede wszystkim Vandama. Samozwańczego szeryfa w swojej małej ojczyźnie, potomka Rzymian, Europejczyka, ostatniego Czecha. Czytaj dalej

Evžen Boček, „Dziennik kasztelana” – RECENZJA

Evžen Boček, „Dziennik kasztelana”, przetłumaczył Mirosław Śmigielski, Stara Szkoła, 2017.

Jeśli znacie już Evžena Bočeka, czytaliście jego „Ostatnią arystokratkę” i „Arystokratkę w ukropie” – jestem więcej niż pewna, że cieknie Wam ślinka na kolejną powieść czeskiego pisarza.
Jeśli jednak Arystokratek nie znacie – powiem Wam tylko, że to arcykomiczna (czyli zdolna zmusić do niepohamowanego chichotu nawet największego ponuraka) historia czeskiej rodziny o szlacheckim rodowodzie, która po latach wraca z Ameryki do kraju przodków, żeby osiąść w odzyskanym zamku. Posiadłość okazuje się jednak mocno podupadła, a nowe – arystokratyczne życie zdecydowanie odbiega od ich wcześniejszych wyobrażeń. Zamek trzeba podbudować finansowo, co oznacza konieczność zaproszenia turystów, co z kolei staje się źródłem nieustających kłopotów. Dla czytelnika zaś – źródłem radości z lektury i śmiechu. Czytaj dalej

Miloš Urban „Lord Mord” – RECENZJA

Zapraszam Was dziś ponownie do mrocznego świata XIX-wiecznej Pragi. Tym razem za sprawą książki Miloša Urbana „Lord Mord” (przeł. Katarzyna Kępka-Falska, Książkowe Klimaty, 2015).

Dziwna to powieść i bardzo interesująca zarazem. Utkana z różnych, pozornie nieprzystających do siebie wątków, nawiązująca do różnych gatunków literackich. Trochę w niej kryminału, trochę powieści grozy, szerokie jest tło społeczne, a nawet obyczajowe. Taki pozorny bałagan, który tłumaczy się fabularnie w zakończeniu książki (wszystkie wątki okazują się być istotne, a czytelnik otrzymuje odpowiedzi na nurtujące go pytania) i który pozwala na odnajdywanie rozmaitych czytelniczych smaczków.

O kilku takich smaczkach, które mnie samej dały mnóstwo radości z lektury, chcę Wam trochę opowiedzieć. Czytaj dalej

Petr Stančik „Młyn do mumii” – RECENZJA

Petr Stančik „Młyn do mumii”, przeł. Mirosław Śmigielski, Stara Szkoła, 2016.

Tak absurdalnej, zabawnej i groteskowej, tak dziwacznej, a przy tym błyskotliwej i zadziwiającej książki chyba jeszcze nie czytałam. Niemal co stronę przecierałam oczy ze zdziwienia, a do wielu fragmentów wracałam kilkakrotnie, delektując się nimi niczym oryginalnym wiedeńskim tortem Sachera (który notabene występuje w książce jako jedna z rozlicznych rozkoszy kulinarnych). Więcej – co rzadko mi się zdarza – zaraz po przeczytaniu miałam ochotę zacząć lekturę od początku (pomysł ten zarzuciłam – oczywiście chwilowo! – tylko z powodu braku czasu).

Taką książkę mógł napisać tylko Czech! Czytaj dalej

Ludvík Vaculík, „Świnki morskie” – RECENZJA

Ludvík Vaculík, „Świnki morskie”, przeł. Mirosław Śmigielski, Wydawnictwo Stara Szkoła, 2016

„Jejku, jakie piękne, panowie i damowie, co ja tu mam, z czerwonymi oczkami coś, mamusiu! Vaszku! Tatusiu! I bobki dostałem nawet!” – krzyczy Paweł. Dostał świnkę morską w prezencie na Boże Narodzenie. Kupił ją za czternaście koron ojciec chłopca, niespełna czterdziestoletni Vaszek, szeregowy praski bankier, usłyszawszy o tych miłych zwierzątkach od kolegi z pracy, niejakiego Karaska. Odtąd losy rodziny (jest jeszcze żona, Ewa, i starszy brat, również Vaszek) wydają się wkraczać na inne tory… A już na pewno przemianę przechodzi głowa rodziny i jednocześnie narrator tej historii. Czytaj dalej

Jiří Hájíček, „Rybia krew” – RECENZJA

 

Jiří Hájíček, „Rybia krew”, Wydawnictwo Książkowe Klimaty

„Wyszłam do ogrodu. Na razie wszystko wyglądało tak samo. Drzewa, krzewy porzeczek i agrestu, grządki z warzywami. Nasza chałupa z oknami zwróconymi w stronę rzeki, na wschód, gdzie rano słońce rozświetlało niebo, a woda migotała złoto i przejrzyście. Nic nie zapowiadało tego, że kiedyś nie będzie tu ani tego budynku, ani ogrodu. Nie będzie też jazu i jego szumu, do którego przywykłam od dziecka. Tylko cicha, rozległa toń. Głęboka woda. Pod daszkiem na drewno tato od jakiegoś czasu gromadził różne pudełka, skrzynki i kartonowe opakowania. Na przeprowadzkę. Pręgowany kot sąsiadów przeciągał się na płocie, pszczoły bzyczały w koronach drzew owocowych. Cisza przed burzą.”

Główną bohaterką i narratorką powieści „Rybia krew” jest Hana Tomášková. Historia zaczyna się w 2008 roku, Hana wraca do rodzinnych stron, Czeskich Budziejowic, po piętnastu latach nieobecności. Tu dorastała, w jednej z okolicznych wiosek. Wracając, jeszcze w samolocie robi listę osób, z którymi musi się spotkać porozmawiać, spojrzeć w oczy. Ma bardzo dużo niezałatwionych spraw, rzeczy do wyprostowania, wyjaśnienia, wybaczenia. Czytaj dalej

Pavel Kosatík, „Czeskie sny” – RECENZJA

Pavel Kosatík, „Czeskie sny”, Wydawnictwo Książkowe Klimaty, 2014

Elżbieta Zimna, polska tłumaczka „Czeskich snów”, pisze w przedmowie do książki:
„Odkryciem Pavla Kosatika jest spostrzeżenie, że narody, podobnie jak ludzie, potrafią zachowywać się megalomańsko. Bardzo chętnie widzą same siebie w roli niewinnej i szlachetnej ofiary prześladowanej przez inny, podły i bezwzględny naród. Chętnie widzą też siebie w roli obrońcy i wyzwoliciela. Więcej – zupełnie im przy tej okazji umyka fakt, że ten „wyzwolony” przez nich naród ma na ten temat zupełnie inne zdanie”.
W odniesieniu do narodu polskiego powyższa teza raczej nie zaskakuje, ale już rozszerzenie jej na inne nacje pokazuje wyraźnie, że to, co narody myślą o sobie samych, to mniej lub bardziej zgodne z rzeczywistością wyobrażenia, złudzenia, może nawet sny. Narody, podobnie jak ludzie, myślą o sobie tak, jak im wygodnie. Co więcej, tworzą iluzje także w odniesieniu do innych. Czytaj dalej

Jaroslav Rudiš „Cisza w Pradze” – RECENZJA

„Cisza w Pradze” Jaroslav Rudiš, Wydawnictwo Książkowe Klimaty, 2014.

Praga, miasto setek wież, Paryż Wschodu, czeskie piwo, Most Karola. Zdaje się, że o tym mieście można tylko pozytywnie, z sentymentem, nostalgią. Gdy czytam, że przytłacza, śmierdzi i nudzi, buntuje się we mnie wszystko. W takiej innej od moich wyobrażeń Pradze mijają się bohaterowie powieści Rudiša. Tam każdy przed czymś ucieka, powraca do wspomnień z dzieciństwa, pierwszej miłości. Uciekają, a jednocześnie tkwią w miejscu, pragną ciszy, a stoją na środku skrzyżowania. Chcą zmienić coś w życiu, ale za chwilę, po wypiciu porannej kawy, wina, najlepiej jutro. Taką ucieczką jest muzyka, głośna, przyciszana, ale ciągle obecna. Słyszymy, jak w kabinie tramwaju Petra przebija się przez stukot żelaza piosenka New Order puszczona na full: My morning sun is the drug That brings me near To the childhood I lost. O ile łatwiej jest mu kierować tramwajem niż swoim życiem. Vanda, zagubiona młoda dziewczyna, zakłada ze znajomymi zespół Kill the Barbie. Na scenie może wykrzyczeć swoje pretensje do świata, do rodziców, do chłopaka, który zdradził. Vladimír może nas jednocześnie bawić, ale musimy przyznać, że chociaż na chwilę zatrzymamy się nad jego misją zbawienia świata od hałasu. Walka z nożyczkami poczciwego staruszka w burym płaszczu. Hana gdzieś daleko od domu przeżywa swoją pierwszą la petite mort. Czy przez to można usprawiedliwić zdradę? Hana nie oczekuje usprawiedliwienia, raczej spokoju, żeby wreszcie dokończyć powieść Fernando Pessoi „Księga niepokoju“, do której bezustannie wraca. Odkrywamy bohaterów poprzez kolejne rozdziały, powoli, stopniowo poznając tajniki ich przeszłości. Każdy rozdział może zburzyć nasze wyobrażenia. Niczego nie możemy być pewni ani jednoznacznie żadnego ocenić. Jaroslav Rudiš też gra, na wszystkich naszych emocjach. Czytamy i zadajemy sobie pytania, jakie my fragmenty rzeczywistości zatrzymujemy na zdjęciach? Gdzie wracamy myślami przy piosenkach The Cure? Co z ciszą, czy jej nie potrzebujemy?  Aga

Michal Viewegh „Ekożona” – RECENZJA

Tym razem w nasze ręce, dzięki Wydawnictwu Stara Szkoła, wpadła książka „Ekożona” Michala Viewegha.

Był sobie bardzo znany pisarz Mojmir, który poznał piękną dziewczynę Hedvikę, pobrali się i wkrótce, jako owoc ich miłości, na świat przyszła urocza dziewczynka. I żyliby długo i szczęśliwie, ale… wraz z córeczką w ich domu zamieszkuje doula*. Mija siedem lat, pojawia się drugie dziecko, a „ta trzecia” ciągle nie chce się wyprowadzić. Do tego szanowna małżonka bardzo znanego pisarza, zamiast okazywać należną mu cześć i uwielbienie, zajmuje się dziećmi, domem i ogrodem (to byłoby jeszcze do wybaczenia!). Zaczyna żyć w zgodzie z naturą, chińską medycyną i cyklem lunarnym (który to regulować zaczyna małżeńskie pożycie). Hedvika odkrywa w sobie bowiem pokłady kobiecości, „rzekę płynącą pod rzeką”. Wsiada do „emancypacyjnego pociągu ekspresowego” i staje się jedną z najpopularniejszych feministek w Czechach Środkowych. Bardzo znany pisarz na liście zainteresowań małżonki znajduje się obecnie na miejscu 10 (czyli ostatnim). Przed nim znajdują się zaś m.in. dom i ogród, Poradnia Laktacyjna, Centrum Matki, Ekoklub i edukacja domowa. Jak to wszystko wytrzymać, gdy się jest bardzo znanym pisarzem, wymagającym nieustającej adoracji. Żeby chociaż znalazł się między Poradnią Laktacyjną i Centrum Matki.
Mężczyźni…
Czytaj dalej

Eduard Bass „Jedenastka Kłapząba” – RECENZJA

Przychodzę dziś z książką nietuzinkową!

To „Jedenastka Kłapząba” (w oryginale „Klapzubova jedenáctka”😀) Eduarda Bassa, urocza, ponadczasowa czeska opowieść o… No właśnie, o czym?

„Był sobie kiedyś biedny rolnik, nazywał się Kłapząb i miał jedenastu synów. W tej biedzie nie wiedział, co z nimi począć, więc założył drużynę piłkarską. Przy domku miał kawałek łąki, postawił tam bramki, sprzedał kozę, kupił dwie piłki i chłopcy zaczęli trenować”.