Agata Widzowska „Psierociniec”; „Psierociniec. W poszukiwaniu straconego węchu” – RECENZJA

Chcę Wam dziś zaproponować wspaniałą literaturę, która urzekła zarówno mojego synka – przedszkolaka, jak i mnie samą. „Psierociniec” Agaty Widzowskiej i kontynuacja tej książki – „Psierociniec. W poszukiwaniu straconego węchu”, to wspaniała, mądra, ciekawa i bardzo pouczająca propozycja dla czytelników w wieku 5-11 lat [wydawca sugeruje grupę wiekową 6-12], czyli dla dzieci, które nie potrafią jeszcze czytać, ale skupiają dłużej uwagę na słuchanym tekście, a także dla dzieci, które rozpoczęły swoją przygodę z samodzielnym czytaniem i dobrze sobie radzą. Te dwie książki, dwie psie opowieści, po prostu musicie poznać!

 „Psierociniec” to znana już młodym czytelnikom historia o bardzo wyjątkowym psie, wydana w tym roku w nowej szacie graficznej, z urokliwymi i pobudzającymi wyobraźnię ilustracjami Małgorzaty Pietralik.

„Mam na imię Remik”. – rozpoczyna historię nasz psi bohater – „Nie wiem, czy tak było zapisane w gwiazdach, czy może ktoś spojrzał na mnie i pomyślał: «Tak, ten pies powinien nazywać się Remigiusz, Pieszczotliwie Remik». Jestem nieduży, z pyszczka podobny do jamnika, ale mam trochę dłuższe nogi. Moja sierść przypomina futro rudego lisa. «Jaki lisiczny piesek!» – słyszałem wielokrotnie od starszych pań. Mam nadzieję, że nie chciały zrobić sobie ze mnie kołnierza od płaszcza zimowego. Na szczęście nie mam puszystej kity, tylko chudy ogon, przyprószony czarną sierścią. To okropne, kiedy ludzie polują na zwierzęta, żeby nosić z nich futra. Futrom mówimy: wrr!”

Niestety los Remika nie jest łatwy. Pies gubi się i nie potrafi odnaleźć drogi powrotnej do domu. Długo tuła się samotnie po lasach i małych miasteczkach, aż wreszcie znajduje się w Psierocińcu. Tu dola kundleka nieco się polepsza, mieszka w budzie i jest regularnie karmiony, a raz na jakiś czas wyprowadzany na spacer przez zaprzyjaźnione z Psierocińcem dziewczyny: Ulę i Kasię. O jedzenie musi jednak walczyć z silniejszymi psami i bywa głodny, a buda niewystarczająco zabezpiecza przed deszczem i zimnem. I co najważniejsze – nie ma tego, co dla każdego psa najważniejsze – własnego domu.

Na szczęście Remik odnajduje w Psierocincu przyjaciela – pudla Dredka, a jak wiadomo, z przyjacielem zawsze łatwiej jest przetrwać złe chwile. Poza tym – pomimo swojego nieszczęśliwszego położenia – Remik jest wielkim optymistą. A to głównie za sprawą psiej poezji – „psioezji”! Sympatyczny kundelek nie jest bowiem zwykłym psiakiem – wciąż rymuje, tworzy psie wiersze. To sprawia, że życie w psim schronisku staje się weselsze, łatwiejsze, a mało tego – być może spowoduje, że zupełnie odmienią się losy jego wszystkich mieszkańców!

Historię stworzoną przez Agatę Widzowską – bez wątpienia wielką miłośniczkę zwierząt – czyta się wspaniale. Przygody Remika, czasem niewesołe, a czasem zabawne, przeplatają się z tworzoną przez niego „psioezją”. Wierszyki te, o psiej rzecz jasna tematyce, bardzo podobają się małym czytelnikom (wiem to na pewno!). Są ciekawe i pomysłowe, bawią ciekawymi – psimi – neologizmami (jak „psernik” czy „tort szczekoladowy”), mogą też posłużyć nauce poprawnej wymowy („Pies szarmancki, szorstki szpic chciał szykownie sierść swą strzyc”).

„Psierociniec. W poszukiwaniu straconego węchu” to kolejna z serii książka o psich bohaterach. Tym razem są nimi: chudy i niezmiernie ruchliwy kundelek Budzieł oraz jego przyjaciel, gruby, kudłaty i bardzo leniwy Śpiocheł.

„Budzieł i Śpiocheł bardzo się lubili, mimo że każdy z nich miał inne marzenia. Jeden chciał, żeby wokół działo się jak najwięcej, drugi pragnął, żeby nie działo się nic. To jednak nie przeszkadzało im prawdziwie się przyjaźnić”.

Oba psy trafiły do nowego domu ze schroniska i wiodą szczęśliwe życie. Któregoś razu jednak Budzieł ze zdumieniem odkrywa, że stracił węch. Nie móc powąchać psich smakołyków z miski, nie rozpoznać zapachu (tfu! smrodu) kota, nie odróżnić aromatu starej kości od cebuli – to chyba jedna z najgorszych rzeczy, jaka może przytrafić się psu. Budzieł postanawia więc wyruszyć na poszukiwanie własnego węchu. Pozna nowych przyjaciół, przeżyje wiele przygód, spotka się rymującym psem Remikiem, którego znamy z poprzedniej części. Ale czy odnajdzie to, czego szukał? Czy wróci szczęśliwie do domu? Przeczytajcie koniecznie, bo to równie ciekawa i wzruszająca opowieść jak „Psierociniec”. W tekst wplecione są krótkie, zabawne wierszyki, a dodatkowym uatrakcyjnieniem lektury są urokliwe, nieco omalarskie ilustracje Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej.

Opowieści Agaty Widzowskiej mają w sobie specyficzne ciepło, które sprawia, że od pierwszych zdań zjednują sobie sympatię czytelnika. Sporo w nich humoru, ale też otwierają wrażliwość dzieci na „psie problemy”, czasem przecież bardzo trudne. Bawią i wzruszają. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że wkrótce pojawią się kolejne części:)

A.

Agata Widzowska, „Psierociniec”, Wydawnictwo Wilga, Warszawa 2018, liczba stron: 56.
Agata Widzowska, „Psierociniec. W poszukiwaniu straconego węchu”, Wydawnictwo Wilga, Warszawa 2018, liczba stron: 57.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Wilga

2 myśli nt. „Agata Widzowska „Psierociniec”; „Psierociniec. W poszukiwaniu straconego węchu” – RECENZJA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *