M. L. Longworth, „Klątwa fontanny” – RECENZJA

M.L. Longworth wraca z kolejną odsłoną cyklu „Verlaque i Bonnet na tropie”. „Klątwa fontanny” to powieść wymarzona na wakacyjny odpoczynek, chyba najlepsza ze wszystkich dotychczas wydanych części serii. Recenzje poprzednich części przeczytacie m.in. tutaj albo tutaj. W „Klątwie fontanny” jest bardzo wciągająca intryga kryminalna i, jak zwykle u tej autorki, szerokie tło obyczajowe. Główni bohaterowie to hedoniści, czerpiący z życia pełnymi garściami, książkę najlepiej zatem czytać z kieliszkiem dobrze schłodzonego białego wina. Ale niech Was nie zwiedzie lekki ton, M. L. Longworth przeplata główne wątki celnymi spostrzeżeniami na temat współczesnej Francji, społecznych podziałów i uprzedzeń.

Niektóre rodziny są przeklęte… – zauważyła Sauze.

– Nie tylko ich rodzina miała takiego pecha – mówiła dalej Gaëlle. – Co pięćdziesiąt lat wydarzała się jakaś tragedia, a tuż przed nią… – zrobiła przerwę i pokręciła kieliszkiem – …pojawiało się ostrzeżenie.

San Martin otworzył szerzej oczy.

– Źródło wysychało – wyjaśniła Bénédice.

Związek Marine i Verlaque’a wkracza w kolejny etap – para decyduje się na zawarcie związku małżeńskiego. Nie dane im będzie jednak długo cieszyć się miodowym miesiącem, bo w Aix-en-Provence dochodzi do tajemniczych wydarzeń. W okolicy mieszkania doktor Bonnet otwarta zostaje restauracja, La Fontaine. Jej właściciel i szef kuchni, Bear Valets, śmiało sobie poczyna, zarówno w sferze kulinarnej – jego potrawy szybko zyskują lokalny rozgłos, występuje również o zgodę o wystawienie stolików w ogrodzie restauracji. Teren jest jednak wspólny, użytkują go mieszkańcy i większość z nich oburzona jest samym pomysłem zagospodarowania w ten sposób części nieruchomości. Ozdobą ogrodu jest zaś zabytkowa fontanna, pamiętająca jeszcze czasy Ludwika XIV. Wiąże się z nią pewna legenda, rzekomo jest ona przeklęta. Stracono tu w XVI wieku chłopa, który nie wiwatował na widok Króla Słońce. „Zły los wydawał się dotykać wszystkich tych, którzy tu mieszkali, oraz tych którzy próbowali coś uprawiać w tej części ogrodu”. Beara spotykać zaczynają liczne nieprzyjemności, wszystko to jednak blednie w obliczu odnalezienia w ogrodzie ludzkich kości. Verlaque będzie miał twardy orzech do zgryzienia, to będzie wyjątkowo trudne, wielowątkowe śledztwo. A w fontannie w momencie odkrycia zwłok rzeczywiście przestanie płynąć woda…

M.L. Longworth w każdej kolejnej części cyklu „Verlaque i Bonnet na tropie” potrafi czytelnika czymś zaskoczyć. „Klątwa fontanny” ma doskonale skrojoną intrygę kryminalną – w moim odczuciu najlepszą ze wszystkich części serii. Do samego finału nie sposób zorientować się, kto stoi za morderstwem, podejrzanych będzie wielu, a ostateczne rozwiązanie to pełne zaskoczenie. Wątek klątwy jest dodatkową wartością, lekki dreszczyk emocji świetnie dopełnia klimatu powieści.

Bardzo podoba mi się u autorki szerokie tło obyczajowe. Opisy przyrody, zabytków, historii Aix-en-Provence są tak ciekawe, że można by pokusić się wręcz o zwiedzanie miejscowości szlakiem wytyczonym w książce (aczkolwiek tytułowa fontanna akurat została zmyślona). Styl życia głównych bohaterów, Verlaque’a i Marine (kolejność nieprzypadkowa, bo to on jest miłośnikiem dobrego jedzenia i alkoholu, a ona wraz z postępem ich znajomości przejmuje te cechy, a nawet zaczyna dominować w tej sferze), pozwala na towarzyszenie im w licznych posiłkach. Kolacje, nie tylko te w restauracjach, ale i domowe, są starannie przemyślane i wymagając zakupów na targach, u lokalnych dostawców, w maleńkich sklepikach rozsianych w średniowiecznych uliczkach. Wszystko to ma w sobie ogromnie dużo uroku. Przy tej książce można się poczuć naprawdę głodnym! 🙂

M.L. Longworth, bardziej niż we wcześniejszych tomach, podkreśla różne społeczne problemy trapiące współczesną Francję. Niektóre podziały są bardzo głębokie, pojawia się ciekawy wątek związany z rojalistami i Stowarzyszeniem Szlachty Francuskiej. Między wierszami wyczytać można jej krytyczny osąd wielu spraw. To również sprawia, że powieść nie jest tak lekka, jak pozornie mogłoby się wydawać.

Nie będę ukrywać, że to jeden z moich ulubionych cykli, po każdą kolejną książkę sięgam z rosnącą przyjemnością. I oczywiście polecam!

Ola

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Smak Słowa.

M. L. Longworth, „Klątwa fontanny”, przekład: Małgorzata Trzebiatowska, Wydawnictwo Smak Słowa, Sopot 2021, liczba stron: 302.

2 myśli w temacie “M. L. Longworth, „Klątwa fontanny” – RECENZJA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *