Ludwik Jerzy Kern, „Proszę słonia” – RECENZJA

Proszę Państwa! (Proszę Dużych Państwa i Proszę Małych Państwa!)

Chcę Państwu przedstawić, a niektórym przypomnieć, pewnego słonia i pewnego chłopca, bohaterów książki:

„Proszę słonia” Ludwika Jerzego Kerna.

Na imię ma Dominik i jest słoniem. Urodził się chyba jakieś sto lat temu. Takie przynajmniej odnoszę wrażenie. Dominik nie posiada żadnego dowodu, więc trudno mi dokładnie określić jego wiek. Czy to jest zresztą takie ważne? […] Dominik nie urodził się ani w Indii, ani w Afryce. Dominik urodził się w fabryce porcelany. Nigdy nie był mały ani duży. Od razu  był taki, jaki jest. A jest wielkości małej owieczki. I tak jak owieczka jest cały biały. Dawniej Dominika znało całe miasto. Bo zaraz po urodzeniu został przywieziony do pewnego miasta i tam, w wielkiej aptece, która znajdowała się na Rynku, a która nazywała się „Pod słoniem”, ustawiono go na wystawie. Z trąbą dumnie zadartą do góry stał na tej wystawie Dominik przez wiele, wiele lat. Czytaj dalej

Ewa Przybylska „Jaga pod napięciem” – RECENZJA

Ewa Przybylska, „Jaga pod napięciem”, Akapit Press, Łódź 2017.

W życiu nie zawsze dzieje się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Igol (czasem mówią na niego Ignaś, ale niespecjalnie podoba się to dwunastoletniemu chłopakowi) ma spędzić miesiąc wakacji w niewielkiej miejscowości u koleżanki swojej mamy. „Cały sierpień! Stracony czas. Nikt nie zapytał go o zdanie”. A mógł grać w piłkę w rodzinnym Poznaniu. Mógł. Skazany jest jednak na nieznane sobie miejsce, brak kolegów, towarzystwo pani Pelagii, trzydziestopięcioletniej aptekarki. I co najgorsze – towarzystwo Jagi! Wstrętnej, chudej, zwariowanej dziewczyny, która siedziała przed nim w ławce przez cztery koszmarne lata podstawówki! A teraz pojawiła się i tu. Czytaj dalej

Gabrielle Kent, „Alfie Bloom i złodziej talizmanu”

Gabrielle Kent, „Alfie Bloom i złodziej talizmanu”, Wydawnictwo Wilga, 2016
Po przeczytaniu tej książki już nigdy nie przejdziecie obojętnie obok żadnego drzewa z dziuplą, przecież każde z nich może być portalem. Pamiętacie przygody Alfiego z pierwszej części powieści, recenzowałyśmy je dla Was w listopadzie 2016?
Nie myślcie, że życie naszego bohatera po odziedziczeniu zamku Hexbridge jest teraz spokojne i beztroskie. Po pierwsze w ogóle nie może się on przyzwyczaić do tak ogromnej ilości pokoi, podejrzewam, że nie zwiedził jeszcze wszystkich. Plusem jest to, że tata ma dużo miejsca na swoje naukowe zainteresowania, a rodzina i znajomi spędzają u nich każde święta. Tak jest i teraz, gdy przyjaciółka Amy Siu zostaje na ferie. Zupełnie przypadkowo staje się uczestnikiem próby wykradzenia talizmanu przez elfy. Nie chcę Wam za dużo zdradzać, ale przygotujcie się na to, że Alfie jest coraz bardziej świadomy swoich zdolności: Czytaj dalej

M. G. Leonard, „Chrząszcz i jego chłopiec” – RECENZJA

M. G. Leonard, „Chrząszcz i jego chłopiec”, Wydawnictwo Wilga

„Dziewczyna poczuła łaskotanie. Metaliczny czerwony chrząszcz wylądował na niej i maszerował po jej ręce.
– Kim jest twój kolega? – spytał Darkus.
Virginia uniosła łokieć.
– To żabonóg o pajęczych zdolnościach. Chyba mieszka w krzewie budlei.
– Fajny! – Przyjrzał się silnym tylnym nogom owada. – Wygląda jak zrobiony z metalu. Jak go nazwiesz? – zapytał, kiedy chrząszcz wdrapywał się po szyi Virginii.
– Nazwę?
Darkus skinął głową.
– Nie widzisz? Postanowił, że będziesz jego człowiekiem.
– Serio? Tak myślisz? – Virginia zezowała, usiłując popatrzeć na żabonoga na swojej szyi. – Może spodobało mu się, jak stanęłam na rękach? – Chwilę się zastanowiła. – Jeżeli ze mną zostanie, nazwę go Marvin, na cześć Marvina Geye’a, najlepszego muzyka wszech czasów.
Chrząszcz stanął na tylnych odnóżach i zatańczył, machając przednimi kończynami jak rękoma i kołysząc czułkami.
– Chyba Marvin jest za – zaśmiał się Darkus.”
Czytaj dalej