Wanda Chotomska „Jacek i Agatka”


Na „Jacku i Agatce”, pierwszej polskiej dobranocce wychowali się nie tyle rodzice, co nawet dziadkowie, dzisiejszych kilkulatków. W latach 1962 – 1973, we wtorki, czwartki i soboty, o godzinie dziewiętnastej dzieci zbierały się przed ekranami czarno-białych telewizorów (tak, tak! czy ktoś jeszcze może wyobrazić sobie, że obraz w telewizji może być tylko czarno-biały?), by śledzić przygody sympatycznego rodzeństwa. Były to postaci – najprostsze na świecie lalki –  wymyślone przez Wandę Chotomską i stworzone przez Adama Kiliana. Dziś, w dobie Internetu, smartphonów, niezliczonej ilości programów telewizyjnych i innych multimedialnych rozrywek, trudno wyobrazić sobie, jak wielki wpływ miały na całe pokolenie, którego dzieciństwo przypadło na lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku. Dzięki dobranocce ustanowiono obchodzony 22 stycznia Dzień Dziadka, powstało jedyne na świecie odznaczenie przyznawane przez dzieci – Order Uśmiechu, coraz częściej dzieciom nadawano imiona Jacek i Agatka, produkowano mydło, pastę do zębów, kremy i proszki do prania nazywane Jacek i Agatka…

Czytaj dalej

Jozef Karika „Szczelina” – RECENZJA

Jozef Karika, popularny słowacki pisarz, otrzymuje dziwny e-mail. Jego autor, chłopak o imieniu Igor, twierdzi, że niektóre sceny ze „Strachu”, opublikowanej niedawno powieści Kariki, są bardzo podobne do tych, które sam przeżył („zdezorientowani bohaterowie błąkają się po lesie, doświadczając zaburzeń postrzegania czasu i przestrzeni”). Pisarz początkowo podchodzi sceptycznie do tych rewelacji, ale po krótkiej wymianie korespondencji postanawia spotkać się z Igorem. Ten opowiada mu historię… powiedzieć: mrożącą krew w żyłach”, to za mało. Historię – mówi Karika – „od której mój mózg prawie się przepalił”.

Czytaj dalej

Magdalena Witkiewicz, „Czereśnie zawsze muszą być dwie” – RECENZJA

O książkach Magdaleny Witkiewicz mówi się, że są plasterkiem na duszę. W bibliotece wpadła mi w ręce jej powieść „Czereśnie zawsze muszą być dwie”, postanowiłam zatem sprawdzić, na czym polega fenomen popularności tej pisarki. I… muszę powiedzieć, że przepadłam bez reszty. W tej książce jest wszystko: miłość – szczęśliwa i złamane serca, historia wielkiej przyjaźni, tajemnica z przeszłości, a nawet postaci nie z tego świata. Akcja po części dzieje się w moim ukochanym Gdańsku, co okazało się dodatkowym atutem (chociaż nie miałam o tym pojęcia, sięgając po „Czereśnie…”). Jeśli szukacie lektury, która ogrzeje Wasze serca przy tej niesprzyjającej aurze za oknem, to nie mogliście trafić lepiej. Czytaj dalej

Ivona Březinová, „Krzycz po cichu, braciszku” – Recenzja

Pamela i Jeremiasz są rodzeństwem, bliźniętami. Mają czternaście lat. Ale ich codzienność bardzo różni się od tej, którą zna większość ich rówieśników. Określają ją surowe zasady i rytuały. Każdy dzień tygodnia ma swój własny kolor i należy bezwzględnie pamiętać, aby w poniedziałek ubrać się na niebiesko czy w środę na fioletowo. Samochody pod domem muszą parkować zawsze w ten sam sposób, a Remikowi w żadnym wypadku nie wolno przygotować jedzenia, które nie jest okrągłe. Każde odstępstwo od zasad skutkuje poważnymi konsekwencjami. Wyprowadzony z równowagi Remik może krzyczeć przez całą noc, może rzucić talerzem o ścianę, może gryźć… Jest bowiem chłopcem autystycznym (w wieku trzech lat stwierdzono u niego autyzm niskofunkcjonujący z poważnym opóźnieniem psychicznym). Opieka nad nim zmieniła całą rodzinę: ojciec odszedł, mama podporządkowała życie i pracę opiece nad synem, a Pamela musi jej pomagać i musi ją wspierać. Często zmieniają miejsce zamieszkania, bo otoczenie nie potrafi zrozumieć i zaakceptować zachowań nastoletniego autystyka. Zmieniają szkoły, bo nauczyciele i opiekunowie sobie z nim nie radzą. Ich życie jest więc trudne, jest – jak Remik – „inne”. Ale jest w nim też miejsce na miłość, ogromne pokłady miłości, ciepło i zrozumienie. Czytaj dalej

Daisy Goodwin, „Łowca posagów” – RECENZJA

Legendarna postać cesarzowej, z burzą włosów i diamentowymi gwiazdami we włosach – kto nie zna wizerunku Elżbiety Bawarskiej, uwiecznionego przez malarza Winterhaltera? Życie i osobowość Sisi fascynują i przyciągą tłumy do miejsc, gdzie mieszkała. Obowiązkową pamiątka z Wiednia musi zawierać jej portret, choćby to miała być kawa, mydełko czy etui do okularów. Nic dziwnego, że budzi ona zainteresowanie twórców. Film jej poświęcony, ze zjawiskową Romy Schneider, to klasyka. Jest też bohaterką książek, a nawet musicalu, święcącego triumfy w krajach niemieckojęzycznych. Wielu biografów starało się dociec, jaka naprawdę była, rozwikłać jej skomplikowany życiorys i pokazać prawdę o jej życiu. Czy komuś się to udało? Szczerze wątpię, biorąc pod uwagę to, jak niejednoznaczną jest postacią. Nic jednak dziwnego, że zainspirowała również Daisy Goodwin, autorkę poczytnej „Wiktorii”, do stworzenia opowieści, z Sisi w tle. „Łowca posagów” to jednak przede wszystkim ciekawy portret czasów, w których żyła cesarzowa, wartka fabuła, pełnokrwiste postaci i pikantny, zupełnie niewiktoriański romans. Czytaj dalej

Roy Jacobsen „Niewidzialni” – RECENZJA

Barrøy to wyspa gdzieś na dalekiej Północy. Bardzo mała wyspa, która „(…) ciągnie się na krótki kilometr z północy na południe i na pół kilometra ze wschodu na zachód”. Niemal odcięta od cywilizacji, samotna, surowa ziemia pośród potęgi morskiej wody.

Barrøy to także rodzina: Hans i Maria, niezamężna siostra Hansa – Barbro, stary Martin i mała Ingrid. Dla nich ten mały skrawek lądu gdzieś na krańcu świata jest wszystkim. Żyją bardzo skromnie, wręcz biednie, uprawiają ziemię, mają mały inwentarz, łowią ryby. Walczą z niszczycielskimi falami i niewyobrażalnie silnym wiatrem. A wszystko to z wielkim trudem, z mozołem, codziennie od nowa. Niewidzialni dla świata, żyją dla siebie i dla wyspy. Akceptują swój los, godzą się z porządkiem tego miniaturowego kosmosu. A kiedy zostaje on zakłócony, nie poddają się… Czytaj dalej

Rachel Renée Russel „Dzienniki Nikki. Najlepsze nieprzyjaciółki”

„Dzienniki Nikki” Rachel Renée Russell to cykl lekkich i zabawnych książek przeznaczonych dla nastolatek (raczej młodszych, 11+), o perypetiach dziewczyny na pozór nieodróżniającej się niczym szczególnym od swoich rówieśniczek, a jednak dość zwariowanej, z poczuciem humoru oraz… przyciągającej kłopoty:) Narratorka cyklu, Nikki, opowiada o swoich przygodach w dzienniku (a właściwie dziennikach), które są rzecz jasna „tajne i poufne”, a „zaglądanie do środka wzbronione”. I trudno się temu dziwić – Nikki, jak często mają w zwyczaju nastolatki, mówi o tym, co jej się przytrafiło, ale także przelewa na papier swoje skryte myśli, uczucia, emocje. Mówi o szkole, przyjaciółkach (i największej rywalce), o pierwszych zauroczeniach, o rodzinie. Czytaj dalej

Luca D’Andrea, „Lissy” – RECENZJA

Surowy klimat pogranicza austriacko-włosko-szwajcarskiego, góry, zima i zło czające się w mroku. W swojej drugiej powieści, „Lissy””, Luca D’Andrea ponownie zabiera czytelników do regionu znanego z debiutanckiej „Istoty zła”. I znowu snuje opowieść klaustrofobiczną, mroczną i bardzo wciągającą… Czytaj dalej

Andrew Mayne „Naturalista” – RECENZJA

Głośne sprawy seryjnych morderców nie od dziś budzą grozę i rozpalają ludzką wyobraźnię. Kuba Rozpruwacz – XIX-wieczny postrach Londynu, Ted Bundy – człowiek o dwóch twarzach, przystojny, miły, wykształcony, a jednocześnie bezduszny morderca i nekrofil,  Amerykanin Henry Lee Lucas, który przyznał się do zjedzenia 150 ze swoich ofiar (a mogło ich być nawet około 600), Wampir z Zagłębia – chyba najsłynniejszy polski morderca czasów PRL-u, i wielu innych. Cieszą się mroczną sławą, inspirują do snucia na ich temat czy w oparciu o ich postaci coraz to nowych opowieści, także literackich czy filmowych. Czy zastanawialiście się jednak, ilu podobnych im zwyrodnialców nigdy nie zostało złapanych? Ilu zbrodni nie powiązano ze sobą i nie przypisano  sprawcy, który rzeczywiście ich dokonał? Wreszcie – ilu ofiar po prostu nie odnaleziono, a tym samym nie odkryto, że dokonano na nich morderstwa? Czytaj dalej

Elizabeth Strout „Trwaj przy mnie” – RECENZJA

Rok 1959. Nowa Anglia. Miasteczko West Annett, „na północy, nad rzeką Sabbanock, w górnym jej biegu, gdzie nurt jest wąski, a zimy trwają szczególnie długo”. Pastor Tyler Caskey przeżywa trudne chwile. Ból po utracie ukochanej żony, Lauren, próbuje złagodzić miłością Boga, ciężką pracą, jeszcze większym niż dotąd zaangażowaniem w sprawy wiernych. Prostoduszny, skromny, o przyjemnej aparycji, był dla nich dotąd wsparciem i autorytetem. Choć urodziwa Lauren zdawała się nie przystawać do mieszkańców małego miasteczka, wielebny był bez wątpienia, i nadal jest, bardzo im oddany. Czy po śmierci żony i on może liczyć na pomoc? Czytaj dalej

Ulf Nilsson, „Komisarz Gordon. Pierwsza sprawa” – RECENZJA

Serie detektywistyczne dla dzieci od lat zajmują ważne miejsce na półkach księgarń i bibliotek. Wśród autorów zaś dziecięcych kryminałów prym wiodą – jakże by inaczej! – Skandynawowie. Wystarczy tu wspomnieć chociażby o niezwykle popularnym cyklu „Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai” Martina Widmarka i Heleny Willis (notabene, podobnie jak seria o Komisarzu Gordonie, w znakomitym tłumaczeniu Barbary Gawryluk). Tym razem chcę Wam opowiedzieć o książce popularnego szwedzkiego pisarza, Ulfa Nilssona, wielokrotnie nagradzanego (m.in. Nagrodą Astrid Lindgren za całokształt twórczości) autora książek dla dzieci i młodzieży, a także członka Szwedzkiej Akademii Książki dla Dzieci. Zapraszam was do pewnego lasu, na posterunek policji, któremu szefuje silną ręką (łapą? kończyną?) Komisarz Gordon, niemłoda już, wielce roztropna ropucha. Czytaj dalej

Holly Ringland „Wszystkie kwiaty Alice Hart” – RECENZJA

„Nie oceniaj książki po okładce” – głosi znane powiedzenie. Ta jednak jest piękna, a jednocześnie bardzo intrygująca. Biorąc „Wszystkie kwiaty Alice Hart” do ręki, można mieć wrażenie (w każdym razie takie było moje subiektywne odczucie), że stoi się u progu zaczarowanego, baśniowego ogrodu, ale też, że jego urokliwe, kuszące piękno jest zwodnicze. Że być może magiczna kraina podszyta jest piekłem, bardzo realnym złem. I zdaje się, że powieściowy debiut Holly Roland jest taką właśnie nieco dziwną, ale i intrygująca mieszanką. To opowieść, która przejmuje, podejmuje ważne tematy, ale też pociąga tajemnicą, jest jakby odrobinę staroświecka, choć dotyczy czasów współczesnych. A już na pewno to opowieść, która ma szansę pochłonąć uwagę czytelnika. Czytaj dalej

M. M. Cabicar „Dziecko w wieku przedszkolnym” – RECENZJA

Drogi Czytelniku! Jeśli masz dziecko albo dzieci, w dodatku w wieku przedszkolnym, pośmiejmy się razem przez łzy, przez gile strumieniem z nosa płynące, przez zakichane chusteczki, mając przed oczami wszystkie te problemy, których nie mieliśmy, zanim nasze najukochańsze pociechy pojawiły się na świecie…

A jeśli, Drogi Czytelniku, nie masz dzieci, to po pierwsze nie słuchaj kąśliwych uwag dzieciatych, że niby już czas, albo że jesteś egoistą (niewykluczone, że przemawia przez nich po prostu zazdrość), a po drugie nie obawiaj się sięgnąć po tę książkę! Ubawisz się doskonale – gwarantuję, choć bez wątpienia opisana w niej rzeczywistość wyda ci się nieco dziwna, a być może nawet zupełnie abstrakcyjna. Czytaj dalej

Margaret Atwood „Kocie oko” – RECENZJA

Małe dziewczynki są małe i milutkie tylko dla dorosłych. Dla siebie takie nie są. Są takie jak w rzeczywistości.

Elaine Risley, uznana malarka, wraca po latach do rodzinnego Toronto. W jednej z galerii ma odbyć się wystawa podsumowująca jej twórczość. Jest to trudne doświadczenie – dlatego, że czuje się stara, nieatrakcyjna, ma świadomość, że większość życia już za nią, a podsumowanie artystycznej działalności w oczywisty sposób to podkreśla. Przede wszystkim jednak dlatego, że wraca myślami do dzieciństwa, w którym na pozór nie wydarzyło się nic szczególnego. Na pozór – bo dorosła Elaine wciąż nosi w sobie piętno tamtych, jak mówiła jej matka, „złych dni”. Margaret Atwood, słynna kanadyjska pisarka, poprzez niespiesznie rozwijającą się fabułę, częściej koncentrującą się na przeszłości niż czasie teraźniejszym, bardzo precyzyjnie buduje w „Kocim oku” historię swojej bohaterki. Tworzy jej intymny świat, świat doznań, przemian, dorastania i trudnej do zaakceptowania dojrzałości. Nie ma w tej historii zapierających dech zwrotów akcji, nie ma spektakularnych dramatów, a rozwój akcji raczej nie zaskakuje. Znający twórczość Atwood z „Opowieści podręcznej” czy trylogii „Maddaddam” tym razem nie otrzymają wizji przyszłości, ba, w ogóle żadnych elementów fantastycznych. Zapewniam Was jednak, że „Kocie oko” ma szansę całkowicie zawładnąć czytelnikiem, jego uwagą, emocjami, i zapaść na długo w pamięć. W gruncie rzeczy to bardzo mocna książka. Czytaj dalej

Miroslav Pech „Mainstream” – RECENZJA

„Mainstream” to kolejna na polskim rynku książka Miroslava Pecha, po pozornie zabawnych i nostalgicznych, a w gruncie rzeczy bardzo głębokich i niepokojących „Uczniach Cobaina”. Wydawca określa nowy tytuł czeskiego autora jako „social porn horror”. I rzeczywiście – są w „Mainstreamie” elementy horroru, są też elementy porno (jedne i drugie – ostrzegam! – tylko dla czytelników o mocnych nerwach). Ale to tylko środki, by wstrząsnąć czytelnikiem, porazić wręcz jego wrażliwość, poczucie estetyki, sprawić, by poczuł się źle, niekomfortowo, by za potwornymi obrazami, których nie da się usunąć spod zamkniętych powiek, pojawiły się uporczywe myśli. O kondycji człowieka i jego społecznych relacjach, o rolach, jakie na siebie przyjmuje, o deficytach rodziny i skutkach rodzinnych niedostatków, o przedmiotowym traktowaniu ciała… Refleksji tych może być znacznie więcej, bo książka – pomimo niewielkich rozmiarów i prostej formy – ukrywa wiele sensów. To bardzo bolesna i trudna lektura, ale też bardzo dobra. A zatem? Jesteście gotowi na jazdę bez trzymanki? Macie odwagę? Oczekujecie od książki czegoś więcej niż rozrywki i ładnej formy (bądź po prostu nie oczekujecie rozrywki i ładnej formy)? Proszę bardzo, takiej książki, jak „Mainstream”, prawdopodobnie jeszcze nie czytaliście. Czytaj dalej

Katarzyna Berenika Miszczuk „Przesilenie”, cykl „Kwiat paproci” – RECENZJA

Katarzyna Berenika Miszczuk kończy swój nawiązujący do mitologii słowiańskiej cykl „Kwiat paproci” książką „Przesilenie”. We wcześniejszych tomach: „Szeptusze”, „Nocy Kupały” i „Żercy”, rysowała obraz polskiej rzeczywistości w wersji alternatywnej, zakładającej mianowicie, że nasza ojczyzna nie przyjęła chrztu i, pomimo cywilizacyjnego rozwoju, jaki znamy ze świata realnego, dotrwała do współczesności w politeistycznych wierzeniach przodków.

Na tle zaś tej szczególnej, przyznajcie sami, wizji świata opowiadała o perypetiach niejakiej Gosławy Brzózki, uroczej dziewczyny, której największą wadą jest nieustanne wpadanie w kłopoty. Gosława przeszła metamorfozę – z typowej mieszkanki Warszawy raczej stroniącej od kontaktu z naturą (panicznie boi się kleszczy), która kończy studia medyczne, przeistoczyła się w szeptuchę (czy raczej jej uczennicę) – wiejską kobietę, znającą się na ziołach, a nawet siłach magicznych, udzielającą pierwszej pomocy medycznej, a w razie potrzeby i innej, ludności miejscowości Bieliny w Górach Świętokrzyskich. Co więcej, choć wcześniej miała zdecydowanie sceptyczny stosunek wobec wierzeń i obrzędów słowiańskich (mówiąc wprost, większość uważała po prostu za zabobony), zaczęła przekonywać się, że nadprzyrodzone istoty, które zna z opowiadań, jak rusałki, strzygi, wodniki i inne – istnieją naprawdę, ba!, żyją wokół niej. Mało tego wplątała się w skomplikowane relacje z samymi bogami słowiańskimi, a chłopak, którego poznała i w którym się zakochała, okazał się Mieszkiem Pierwszym. Tym Mieszkiem Pierwszym! I tak przez trzy tomy autorka w brawurowy, niezwykle zabawny sposób, snuła opowieść o Gosławie, by w tomie czwartym, w „Przesileniu”, zamknąć wszystkie wątki i zakończyć serię. Czy wielbiciele „Kwiatu paproci” mogą być usatysfakcjonowani finałem, jaki zaserwowała im autorka? Czytaj dalej

Jaume Cabré, „Podróż zimowa” – RECENZJA

Miłośników twórczości Jaume Cabrégo raczej nie trzeba szczególnie zachęcać do lektury „Podróży zimowej”, która ukazała się niedawno w Polsce nakładem wydawnictwa „Marginesy”. Dość powiedzieć, że książka ich z całą pewnością nie rozczaruje. Gdyby zaś ktoś miał ochotę rozpocząć swoją literacką przygodę z katalońskim mistrzem pióra właśnie od tej pozycji, dokonałby naprawdę doskonałego wyboru! „Podróż zimowa”, zbiór czternastu opowiadań powstałych przed 2000 rokiem, świetnie reprezentuje jego pisarstwo. To – podobnie jak „Wyznaję” czy „Agonia dźwięków” – wysmakowana, erudycyjna, intelektualna proza najwyższej próby. Z drugiej strony zaś – zdecydowanie różni się od słynnych powieści autora, choćby ze względu na krótkie literackie formy, z których się składa. A jak pisze Cabré w epilogu: Czytaj dalej

Anna Mieszkowska, „Historia Ireny Sendlerowej” – RECENZJA

Mama do ostatnich dni życia była na bieżąco z wiadomościami, informacjami politycznymi ze świata, oglądała w telewizji dziejące się konflikty. Widząc wybuchające bomby czy dzieci z karabinami, ze łzami w oczach mówiła, że świat się niczego nie nauczył. Nadal giną ludzie, nadal najbiedniejsze są dzieci.

(O Irenie Sendlerowej jej córka, Janina Zgrzembska)

Rok 2018 ogłoszono Rokiem Ireny Sendlerowej, do rąk czytelników zaś trafiło nowe, uzupełnione wydanie biografii niezwykłej kobiety, która przez całą wojnę organizowała przemycanie żydowskich dzieci z getta, w sumie około dwóch i pół tysiąca. Ratowała życie dzieci i ratowała ich tożsamość, skrupulatnie notując i przechowując nazwiska ocalonych. Za swoją działalność otrzymała wiele nagród: została Sprawiedliwą Wśród Narodów Świata, damą Orderu Orła Białego i Orderu Uśmiechu; otrzymała honorowe obywatelstwo Izraela. Do końca życia (zmarła w 2008 roku) pozostała jednak skromną osobą. Nie przypisywała sobie zasług a podkreślała rolę tych, którzy z nią współpracowali, mówiła o bohaterstwie matek i całych rodzin, które w imię miłości do dzieci decydowały się na rozstanie. Mówiła, że można było zrobić znacznie więcej… Czytaj dalej

Agata Widzowska „Psierociniec”; „Psierociniec. W poszukiwaniu straconego węchu” – RECENZJA

Chcę Wam dziś zaproponować wspaniałą literaturę, która urzekła zarówno mojego synka – przedszkolaka, jak i mnie samą. „Psierociniec” Agaty Widzowskiej i kontynuacja tej książki – „Psierociniec. W poszukiwaniu straconego węchu”, to wspaniała, mądra, ciekawa i bardzo pouczająca propozycja dla czytelników w wieku 5-11 lat [wydawca sugeruje grupę wiekową 6-12], czyli dla dzieci, które nie potrafią jeszcze czytać, ale skupiają dłużej uwagę na słuchanym tekście, a także dla dzieci, które rozpoczęły swoją przygodę z samodzielnym czytaniem i dobrze sobie radzą. Te dwie książki, dwie psie opowieści, po prostu musicie poznać! Czytaj dalej

Sylwia Zientek, „Hotel Varsovie. Bunt chimery” – RECENZJA

Udzielając wywiadów po publikacji pierwszego tomu „Hotelu Varsovie” – „Klątwy lutnisty”, Sylwia Zientek podkreślała, że jej zamiarem było przede wszystkim przybliżenie historii  Warszawy, a w dalszym planie historii Polski. Żeby zaś możliwa była realizacja tego ambitnego i edukacyjnego celu, stworzyła barwną fabułę opartą o burzliwe dzieje fikcyjnego rodu warszawskich hotelarzy. I to się udało wspaniale! [zajrzyjcie do recenzji „Klątwy lutnisty”] Opowiadając o skomplikowanych losach Żmijewskich i Szpakowskich, autorka oprowadziła czytelników po dawnej Warszawie, pokazała jej topografię, architekturę, realia życia, opowiedziała o bardziej i mniej znanych wydarzeniach historycznych, o postaciach ważnych dla polskiej stolicy. Zrobiła to w sposób brawurowy i niespotykany w polskiej prozie współczesnej, oczarowując czytelników i zjednując sobie rzesze fanów (a mnie oczywiście pośród nich). Kiedy więc do ich rąk trafiła, z małym poślizgiem zresztą, kontynuacja sagi – „Bunt chimery”, spodziewali się lektury równie dobrej jak część pierwsza. Tymczasem nowa powieść Sylwii Zientek okazała się jeszcze lepsza! Czytaj dalej

Care Santos „Kłamstwo” – RECENZJA

Według statystyk w ciągu jednego roku ponad osiemnaście tysięcy przestępstw zostało popełnionych przez nieletnich. Najczęściej były to kradzieże samochodów, pieniędzy i urządzeń elektronicznych (…) Ogółem 9782 napady rabunkowe (…)
Kolejnym, po kradzieżach, rodzajem naruszeń prawa wskazywanym przez statystyki, są przestępstwa uszkodzenia ciała – za ich popełnienie zostało skazanych 2416 nieletnich (…)
I wreszcie docieramy do końca listy przestępstw – do zabójstw. Przepisy prawne mówią o „Zabójstwie i jego rodzajach”. Ogółem czterdzieści cztery wyroki skazujące (…)
Zatrzymajmy się na chwilę przy tych trzech morderstwach dokonanych przez czternastolatków. Trzy wyjątki wśród wyjątków. Specjaliści powiedzieliby, że młodociani zabójcy są rzadkością, ponieważ zabójstwo jest zbyt ciężkie do popełnienia, wymaga pewnego wysiłku; ludzie tak  łatwo nie dają się zabić. Najwidoczniej jednak czasem się to zdarza. Jesteśmy gatunkiem szaleńców. W odpowiednich okolicznościach każdy z nas jest zdolny do wszystkiego. W społeczeństwie muszą istnieć czarne owce, od których reszta stada trzyma się z dala. Możecie spać spokojnie; na szczęście czternastoletni mordercy są wyjątkami.
Jestem jednym z tych wyjątków. Odstępstwem od reguły w statystykach.
Czasami zastanawiam się, co zrobili ci dwaj pozostali.

„Kłamstwo” Care Santos to powieść pisana przede wszystkim z myślą o młodzieży (bohaterka ma szesnaście lat), ale bez wątpienia może być bardzo dobrą lekturą także dla znacznie starszych czytelników. Choć książkę czyta się błyskawicznie (jest niewielkich rozmiarów, napisana bardzo przystępnym językiem), na długo pozostaje w pamięci. Opowiedziana w niej historia elektryzuje, sprawia, że chcąc nie chcąc nie można przestać o niej myśleć. A już na pewno może sprawić, że nastoletni czy pełnoletni czytelnik zweryfikuje swoje poglądy na pewne sprawy… Czytaj dalej

Zyta Rudzka „Krótka wymiana ognia” – RECENZJA

„Tymczasem zrobiłam się stara i stoję na przystanku (…)”.

Starość dość często bywała i bywa nadal tematem literatury. Starość męska, bo starość kobieca – znacznie rzadziej. A jeśli już – to jest to starość uwznioślona, uszlachetniona albo tragiczna, pełna cierpienia. Zyta Rudzka w „Krótkiej wymianie ognia” pokazuje starość kobiety, posługując się groteską. Nie oznacza to jednak, że jest to książka śmieszna (rozśmieszenie gawiedzi to wszak tylko pierwszy efekt działania groteski, potem przychodzi refleksja, często bardzo przykra). Owszem, cięta ironia głównej bohaterki i jednocześnie narratorki, siedemdziesięcioletniej poetki – Romy Dąbrowskiej, jest bardzo zabawna („Cyryl patrzy na mnie jak na wazę Etrusków. Dobrze, że nie siedzimy w muzeum, wychodząc uruchomiłabym alarm”). Zaskakują i momentami bawią jej bystre, odważne myśli, szybko lecz wyraźnie nakreślone portrety ludzi (głównie mężczyzn: byłych mężów, dawnych kochanków), groteskowo opisane sytuacje. W gruncie rzeczy jednak z opowieści snutej przez Romę, migawek teraźniejszości i wspomnień, przeziera dojmujący smutek. Lektura zaś tej niedługiej książki, „powieści rzeczki”, pozostawia czytelnika przede wszystkim z uczuciem niepokoju. I także z przeświadczeniem, że warto było czekać kilkanaście lat na kolejny utwór prozą Zyty Rudzkiej. Czytaj dalej

Ben H. Winters „Opuszczone miasto” – RECENZJA

(…) nasz kraj stał się dziką ziemią

„Ostatni policjant”, pierwszy tom trylogii Bena H. Wintersa (TU recenzja), zaskoczył oryginalną i ciekawą koncepcją powieści kryminalnej, a to za sprawą przedstawienia kryminalnej intrygi na tle preapokaliptycznej wizji świata. Czytelnicy poznali sympatycznego detektywa Henry’ego Palace’a, który podejrzewał (słusznie zresztą), że przydzielona mu sprawa samobójstwa agenta ubezpieczeniowego okaże się nie samobójstwem a morderstwem. Henry da się lubić – jest młody i bystry, a przy tym ma w sobie dziwny imperatyw: rzetelnie, z właściwą dla dobrego stróża prawa dociekliwością, wykonuje swoje obowiązki. Dlaczego to dziwny imperatyw? Otóż dlatego, że za kilka miesięcy z Ziemią ma zderzyć się asteroida Maja, świat ma się pogrążyć w ciemności, chłodzie i głodzie. Kogo więc może obchodzić śmierć pojedynczego człowieka? Tylko Henry’ego Palace’a. To on właśnie jest „ostatnim policjantem”, który nawet w obliczu nieuchronnej katastrofy chce odnaleźć mordercę, chce postępować tak, jak należy, jakby za pół roku świat miał nadal istnieć. Czytaj dalej

Heather Morris, „Tatuażysta z Auschwitz” – RECENZJA

Historia literatury zna wiele książek o tematyce obozowej, wiele różnych świadectw, które bez względu na to, spod czyjego pióra wyszły, czyją indywidualną historię utrwalają, zawsze dowodzą niezbicie jednego – jak niewyobrażalnie okrutną zbrodnią był Holocaust. Nie dość że okrutną, ale podważającą podstawowe wartości wykształcone przez ludzką cywilizację, obnażającą najgorsze instynkty człowieka, pokazującą jego degradację, upadek. A jednak właściwie każda z tych książek – obrazujących piekło na ziemi, jakim była rzeczywistość obozów koncentracyjnych – zapala w nas iskierkę nadziei. Bo jeśli u kresu życiowych sił, będąc skrajnie upodlonym, wyniszczonym fizycznie i duchowo, można było jeszcze wyciągnąć rękę do drugiego człowieka, pomóc mu, wesprzeć go albo nawet pokochać – to może nie całkiem należy zwątpić w człowieka. Taka jest też opowieść Lalego Sokołowa, którą utrwaliła na kartach powieści Heather Morris. Przerażająca do bólu, lecz i dająca otuchę. Czytaj dalej

Ewa Winnicka, Cezary Łazarewicz „1968. Czasy nadchodzę nowe” – RECENZJA

Czy można opisać najważniejsze wydarzenia z 1968 roku na trzystu z hakiem stronach? Najważniejsze wydarzenia z Polski i ze świata? Jeśli miałoby się aspiracje stworzenia czegoś w rodzaju kompendium wiedzy czy historycznego opracowania – to raczej nie. Ewa Winnicka i Cezary Łazarewicz, para znakomitych dziennikarzy (i jednocześnie para prywatnie), nie miała jednak takich ambicji, podejmując się przygotowania kolejnego tomu serii „Lata” (wydawnictwa Agora). „1968. Czasy nadchodzą nowe” to subiektywny wybór tematów, zbiór tekstów o społecznych i historycznych przełomach, wydarzeniach ważnych i bolesnych, o marcu w Polsce, maju w Paryżu, Czechosłowacji w sierpniu. Także o wydarzeniach ze świata popkultury, o Beatlesach,  „Dziecku Rosemary” Polańskiego, o sepleniącym Szpotańskim i jego operze narodowej „Cisi i Gęgacze”. Wreszcie o tym, co ciekawe i istotne z perspektywy zwykłych ludzi i ich osobistych historii. A wszystko to napisane w doskonałym stylu, w sposób barwny i pasjonujący, by momentami wstrząsnąć czytelnikiem, a momentami rozśmieszyć go do łez. Niebywałe, jak to się dobrze czyta! Czytaj dalej

Joss Stirling „Co ukrywa Summer?” – RECENZJA

„Co ukrywa Summer?” to szósty i podobno ostatni tom bardzo popularnej „Sagi o braciach Benedictach” Joss Stirling. Oczywiście, nie trzeba być nastolatką, by zaczytać się w tej książce (choć z myślą przede wszystkim o nastoletniej grupie wiekowej autorka tworzyła swój cykl). Także nieco starsi czytelnicy (mniej lub bardziej „nieco” – kto by się przejmował!), którzy z nostalgią myślą o pierwszych porywach serca, chętnie zanurzyliby się w świecie romantycznych miłości, okraszonym garścią sił nadprzyrodzonych i sporą dawką przygody – nie będą zawiedzeni perypetiami Summer. Co więcej, zabierając się za lekturę „Co ukrywa Summer”, nie trzeba wcale znać poprzednich części. Każda dotyczy bowiem innej bohaterki: Sky, Phoenix, Crystal, Mysty, Angel i wreszcie Summer. Wszystkie są młode, u progu swojej wielkiej życiowej miłości, a przede wszystkim wszystkie są… niezwykłe. I nie mam wcale na myśli takiej niezwykłości, o której mówi się, gdy ktoś jest szczególnie urodziwy, mądry czy też ma inną wyjątkową cechę. Choć bohaterki Joss Stirling posiadają i takie zalety, łączy je ponadto rzecz szczególna – przynależność do społeczności sawantów. Czytaj dalej

Michał Wójcik „Baronówna. Na tropie Wandy Kronnenberg – najgroźniejszej polskiej agentki” – RECENZJA

Wanda Kronenberg – najgroźniejsza i bodaj najbardziej tajemnicza polska agentka w okupacyjnej Warszawie. Raz brunetka, raz blondynka, raz opisywana jako młodziutka dziewczyna, raz dojrzała kobieta, jako Angielka, Rosjanka, Polka, Włoszka, Żydówka… Kim była? Dla kogo tak naprawdę pracowała? Czyim siłom w rzeczywistości służyła, pracując dla pięciu wywiadów? Dlaczego usiłowano zatrzeć po niej ślad? I co sprawiało, że mimo tak młodego wieku (w momencie wybuchu wojny miała zaledwie 17 lat!), miała inteligencję i siłę, by manipulować, budzić strach, by fascynować. Fascynować nawet po upływie wielu lat – Michał Wójcik, historyk i dziennikarz, poświęcił zgłębianiu postaci Wandy cztery lata. Owocem zaś jego pracy, poszukiwań, rozmów, wczytywania się w dawne dokumenty, wspomnienia, jest „Baronówna”. To książka z jednej strony opisująca wyniki pasjonującego dziennikarskiego śledztwa, z drugiej zaś  – zmagania autora, którego zaangażowanie w rozszyfrowywanie tajemnic pięknej agentki bliskie jest obsesji. Czytaj dalej

Yuval Zommer „Wielka Księga Ssaków”

Czy wiesz, dlaczego lis ma taki duży i puszysty ogon?* Dlaczego zęby bobra są pomarańczowe?** Ile guzów ma guziec?*** Po co jeżozwierzowi kolce?**** Odpowiedzi na te pytania i mnóstwo innych informacji o świecie zwierząt znajdziecie w niesamowicie ciekawej i bogato ilustrowanej „Wielkiej Księdze Ssaków” Yuvala Zommera. To druga pozycja, po świetnej „Wielkiej Księdze Robali”, autorstwa angielskiego ilustratora i twórcy książek dla dzieci wydana w Polsce. Równie ciekawa, równie pięknie wydana i równie interesująca! Czytaj dalej

J.D. Vance, „Elegia dla bidoków” – RECENZJA

O tej książce mówi się i pisze, że obnaża mit o amerykańskim śnie, że jest świetną syntezą współczesnej białej klasy robotniczej Ameryki. Ba! Nawet, że wyjaśnia fenomen Donalda Trampa, diagnozując niejako jego wyborców. I wszystko to prawda. Ale opowieść, którą snuje J.D. Vance jest też po prostu pasjonującą historią, opowiedzianą z odwagą i pasją – dotyczy bowiem losów rodziny Vance’ów i jego własnej drogi życiowej. Chłopaka, który przekracza ograniczenia swojego środowiska, osiąga sukces, jako pierwszy w rodzinie zdobywa wyższe wykształcenie, w dodatku na jednej z najbardziej prestiżowych uczelni na świecie. A jednak – czy udaje mu się uciec od rodzinnej, klasowej spuścizny? W końcu, „czym skorupka za młodu nasiąknie…”. Jak ma zbudować swoją tożsamość? W tym chyba tkwi przyczyna wielkiej popularności „Elegii dla bidoków”, wykraczającej poza Amerykę  – to książka, która opisując konkretne środowisko, konkretny rejon geograficzny, powołując się na statystyki, naukowe opracowania, mówi także o kwestiach uniwersalnych. Czytaj dalej

Ewa Martynkien, „Detektyw Melania Kura” – RECENZJA

Po książki detektywistyczne chętnie sięgają i dorośli, i dzieci. Rozwiązywanie zagadek, podążanie za bohaterem śladem złoczyńcy, uczucie satysfakcji, gdy uda się odkryć tajemnicę… – wszystko to uwielbiają czytelnicy w każdym wieku, także najmłodsi. A gdy jeszcze detektyw przybiera zaskakującą postać – bystrej, odważnej i sprytnej, ale jednak kury (zwierzęcia bądź co bądź nie kojarzonego raczej z tymi cechami) – świetną zabawę przy lekturze mamy gwarantowaną! Co więcej, ta zabawa ma też ważny walor edukacyjny. Kura Melania rozwiązuje bowiem ekozagadkę, dotyczącą nielegalnego wysypiska śmieci. A dzięki prowadzonemu przez nią śledztwu, młodzi czytelnicy uczą się nie tylko samodzielnego myślenia i wyciągania wniosków, ale także zdobywają wiedzę proekologiczną. Czytaj dalej